Praktyka obecności: jak żyć chwilą?

fot.123rf

Kiedy jesteś świadoma swoich uczuć, myśli i zachowań, twoje życie staje się pełniejsze i prostsze. Odczuwasz harmonię, odblokowujesz naturalny oddech i budzisz swoją kreatywność. Jak przebudzić się do życia chwilą?
Integrująca Obecność to koncepcja, która opiera się na bardzo prostym założeniu. Gdy wchodzisz w kontakt ze sobą poprzez trzy ośrodki – myśli, emocje oraz ciało – i gdy dzięki temu jesteś świadomie obecna z tym, co dzieje się w danej chwili, przestajesz żyć iluzją i doświadczasz tego, co jest.

reklama

Czym jest iluzja?

Tym, co tworzy nasze ego. Iluzją jest na przykład to, że praca, autorytet, prestiż, wygląd, standard życia, otoczenie, a nawet czyjaś miłość – sprawią, że staniemy się kimś lepszym. Iluzją jest pewność, że gdy zarobimy więcej pieniędzy, przyjdzie do nas również szczęście. Założenie, że jeśli ktoś nas podziwia, stajemy się godni podziwu, a jeśli nas lekceważy, stajemy się pozbawieni znaczenia. Wiara w to, że zewnętrzne warunki zapewnią nam emocjonalne bezpieczeństwo, na dodatek raz na zawsze. Przekonanie, że musimy się starać, by nas kochano, ceniono. I tak dalej, i tak dalej… Jeśli nawet wydaje się nam to banalne i mało odkrywcze, większość z nas myśli i żyje według takich zasad.

Nasze iluzje, a zarazem silne przywiązania to także nieustanne porównywanie, które zastępuje prawdziwe doświadczanie i przeżywanie, wynikające z niego ocenianie, opór przed uznaniem rzeczy takimi, jakie są, analizowanie, które ma nam dać złudzenie bycia przygotowanym na wszystko, oraz utożsamianie się z teoriami, poglądami i wierzeniami, dzięki którym nadajemy życiu sens.

Dlatego na początek praktyki obecności spróbuj choćby przez jeden dzień obyć się bez nich. Albo przyjemniej bez jednego… na przykład oceniania.

W drodze do siebie

Nasze życie pełne jest teorii, koncepcji, trendów, które mają nam pomóc w rozwoju. Bo przecież prędzej czy później większość z nas zaczyna zadawać sobie pytania: Kim naprawdę jestem? Jaki jest sens mojego życia? Co jest ważne? Niektórzy wyjeżdżają w poszukiwaniu inspiracji i oświecenia, inni zaliczają kolejne warsztaty, lektury… – Znam ludzi, jeżdżących do dalekich krajów w poszukiwaniu żyjącego mistrza, który pokazałby im prawdę – opowiada w swojej książce „Wewnętrzne przebudzenie” Colin P. Sisson, psycholog i metafizyk, twórca Integracji Oddechem i Integrującej Obecności. – Wracali pełni natchnienia i podniesieni na duchu. Znam i takich, którzy nie pojechali, lecz zostali w domu, pełniąc zwykłe obowiązki rodzinne, zmieniając pieluszki niemowlakom, spędzając osiem godzin dziennie w biurze czy w warsztacie pracy, rozwiązując konflikty rodzinne, a zarazem świadomie obserwując rozgrywający się dramat życia. Ich intuicyjne zrozumienie może być niekiedy głębsze od tych, którzy odbywali podróże.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »