Miłość w dobie Facebooka

123rf.com

Jakimi ścieżkami wyruszamy dziś, by szukać miłości swojego życia?
Czy bardzo różnią się te trasy od dróg naszych rodziców? I wreszcie – która jest najskuteczniejsza, gwarantuje miłość szczęśliwą?

Czy w czasach, kiedy samodzielność i niezależność należą do najwyżej cenionych cech, a na popularności zyskują takie zjawiska jak singlizm, związek z drugą osobą jest komukolwiek jeszcze do czegoś potrzebny?

reklama

– Oczywiście! Można osiągać sukcesy, realizować karierę, ale jeśli nie ma tego z kim dzielić, to satysfakcja i radość z dokonań jest znacznie mniejsza i pojawia się poczucie samotności – twierdzi psycholog Benedykt Peczko, który w Akademii Zwierciadła współprowadzi warsztat pod znaczącym tytułem „Związki to całe prawdziwe życie”.

W swojej praktyce coachingowej spotyka ludzi sukcesu, którzy zaczynają zadawać sobie pytania: „po co ja to robię?”, „co mi to daje na dłuższą metę?” i „co ja mam z tym sukcesem zrobić?”. Mówi, że to typowy syndrom osób, które poprzez sukces zawodowy potwierdziły swoją wartość i… dotarły do ślepego zaułka. Zauważyły w swoim życiu pustkę.

– Oczywiście istnieją także związki przyjaźni, relacje ze znajomymi, rodzicami, z którymi można dzielić swoje smutki i radości. Jednak, choćbyśmy się zrealizowali na wielu poziomach, w dalszym ciągu pozostaje niezaspokojony ten jeden aspekt – związku partnerskiego. Bo kobieta rozwija w różnym stopniu cechy właściwości kobiecej, mężczyzna – męskiej, a partner czy partnerka jest tą drugą połówką, która nas dopełnia – dodaje psycholog.

Czy łowić w sieci?

Według najnowszych badań naukowców z Rochester University nadal najwięcej osób poznaje swojego partnera życiowego w kręgu znajomych! A poszukiwanie miłości przez internet? Owszem – cieszy się coraz większą popularnością. W USA co piąta osoba przyznaje, że znalazła wybranka czy wybrankę na portalu randkowym. Czy to również przyszłość polskich par?