Powrót „mody” sprzed naszej ery

fotochannels.com

Każdy z pewnością choć raz słyszał o materiale, jakim jest filc, lecz większości z nas słowo to przywodzi na myśl jedynie rosyjskie walonki – wątpliwej urody, za to ciepłe i nieprzemakalne, podbite gumą – buty z filcu „radzące sobie” z syberyjskimi mrozami.

reklama

Filc jest wyrobem włókienniczym powstającym w wyniku spilśniania – procesu wykorzystującego właściwości włókien z okrywy włosowej zwierząt do łączenia się w zbitą masę. Przy pomocy ciepłej wody, tłuszczu oraz początkowo siły ludzkich rąk, następnie maszyn, ubijano wełnę lub sierść aż do momentu powstania sztywnego, zwartego materiału.

Wbrew temu, co można sądzić, filcowanie ma bardzo bogatą historię, a jej karty wraz z rozwojem cywilizacji wcale nie zostały zapisane do końca. Filc jest pierwszym wyrobem włókienniczym, jaki kiedykolwiek wytworzyli ludzie. Najstarsze znaleziska archeologiczne datowane są na okres neolitu, zaś legendy sięgają czasów biblijnego Noego! Wyroby z filcu rozpowszechniły się niemal na całym świecie i dopiero w XIX wieku ich popularność zaczęła się stopniowo zmniejszać. Przetrwały jednak na wsiach, gdzie do tej pory można jeszcze spotkać ludzi posiadających umiejętność spilśniania wełny, szczególnie w miejscach o żywych wciąż tradycjach ludowych.

Współcześnie tradycyjnym technikom wyrabiania z filcu odzieży i obuwia, dzięki którym mieszkańcy wsi mogli przeżyć srogie niegdyś zimy, przyglądają się także goście modnych obecnie gospodarstw ekologicznych i agroturystycznych. W takim właśnie miejscu Ania po raz pierwszy zetknęła się z filcem. – Po powrocie do miasta długo „polowałam” na warsztaty, gdzie mogłabym bliżej poznać metody spilśniania wełny i nauczyć się samodzielnie wykonywać przedmioty z filcu. I tak trafiłam do Sztukarni, nie wiedząc nawet, na czym dokładnie polega technika filcowania na mokro i czym się różni od filcowania na sucho. –wspomina uczestniczka warsztatów z filcowania na mokro, odbywających się w Centrum Artystycznym Sztukarnia na warszawskim Starym Mokotowie.

Spilśnianie na mokro to technika podobna do dawnych sposobów filcowania, polegająca na tworzeniu tkaniny pod wpływem wody, mydła, ciepła rąk i działania mechanicznego – zbijania, tarcia i ugniatania wełny. Najczęściej wykorzystuje się przy tym wełnę merynosów, szlachetnej rasy owiec, której włókna są cienkie i bardzo delikatne. W odróżnieniu od techniki filcowania na sucho, którą stosuje się z reguły do wytwarzania biżuterii, filcując na mokro można tworzyć większe formy, jak torebki, zabawki, kapcie, dywaniki, elementy garderoby jak czapki, szale, a nawet płaszcze.

Joanna Górecka, prowadząca warsztaty z filcowania w Sztukarni, rozpoczęła swoją przygodę z filcem 3 lata temu w Maroku – Na tradycyjnym targu w Marakeszu, wśród oszałamiającego bogactwa wzorów i kolorów, na zapleczu jednego ze straganów mieścił się mały, prosty warsztat, gdzie od podstaw wykonywano filcowe tkaniny – wspomina Joanna – Obserwowałam cały proces ich powstawania, od ręcznego przędzenia i farbowania wełny, poprzez spilśnianie, aż do uzyskania efektownych, kolorowych ubrań, dodatków, biżuterii i innych przedmiotów. Zauroczyła mnie prostota ich wykonania idąca w parze z zaskakującym efektem końcowym, zawsze nieprzewidywalnym, bo przecież filcowanie nie jest maszynową produkcją, a działaniem ludzkich rąk.

Właśnie bezpośredni wpływ dłoni na powstający materiał jest tym, co najbardziej w filcowaniu ceni Basia, także uczestnicząca w warsztatach w Sztukarni. – Obcowanie z miękką, delikatną wełną działa kojąco na zmysł dotyku, a praca dłońmi przy użyciu wody i mydła daje niesamowitą radość, którą mogę porównać do dziecięcych zabaw w kałuży – tylko efekty są lepsze!

Filcowanie nie wymaga również takiej precyzji jak inne metody ręcznego wyrobu tkanin (dzierganie, haftowanie czy szydełkowanie). – To ogromna zaleta filcowania, która wynosi je ponad pozostałe techniki wymagające użycia igieł czy drutów – uważa Ania, jedna z uczestniczek warsztatów  –  Jest to rękodzieło w pełnym tego słowa znaczeniu. Trudno także popełnić błąd, który zniweczy całą dotychczasową pracę. W przypadku pomyłki można za to liczyć na oryginalny efekt końcowy.

Mimo że metoda spilśniania wełny na mokro wymaga sporo cierpliwości oraz jest bardzo czasochłonna i dość ciężka fizycznie, własnoręczne wykonanie broszki czy torebki daje ogromną satysfakcję. Podnosi także wiarę w siebie, ponieważ niezależnie od umiejętności i zdolności plastycznych, każdy jest w stanie ufilcować „małe dzieło sztuki”.

– Zajęcia z filcowania są dla mnie momentem odpoczynku i wytchnienia od codziennych spraw i tempa życia – przyznaje Basia – Skupienie przy filcowaniu jest relaksujące i sprzyja kontemplacji. Otoczenie barw delikatnej wełny uspokaja, a energia wspólnej pracy działa motywująco.

Dzięki umiejętnościom nabytym podczas warsztatów w Sztukarni, Basia zamierza powiększyć swoją garderobę o spódnice, szale, torebki. Ma już w głowie obrazy płaszczy, które sobie ufilcuje. Wyrobami z filcu obdaruje także najbliższych, a gdy już dojdzie do perfekcji w tej technice, chciałaby otworzyć własną galerię-sklep i uczynić z filcowania jeden z pomysłów na życie. Ania chciałaby pofilcować razem z maluchami w przedszkolu, w którym pracuje. Marzy także o założeniu w przyszłości własnego gospodarstwa gdzieś daleko w górach, takiego jak to, w którym po raz pierwszy spotkała się z techniką ręcznego wyrabiania tkanin z wełny.

W ostatnich latach sukcesywnie wzrasta zainteresowanie wyrobami z filcu. Swoisty boom na nie zapanował na świecie 2 lata temu, Polska z ostrożnością otwiera się na tę nową-starą technikę dopiero teraz. W Stanach Zjednoczonych i Europie filc staje się coraz bardziej popularny we współczesnym wzornictwie, sztuce, a także modzie. Nawet wspomniane walonki przeżywają swoją drugą młodość, klasyczne lub ozdobione kolorowymi haftami stały się obiektem pożądania modnych Europejek.