Jaką moc mają słowa, które kierujesz do siebie?

fot.123rf

Myślisz: „Szef na pewno dowali mi obowiązków”, „To będzie trudny dzień” – i dzieje się tak, jak zapowiedziałaś. Dlaczego? Bo każde słowo dialogu wewnętrznego decyduje o tym, co robisz. A może, jak radzi norweski trener mentalny Erik Bertrand Larssen, zmień nastawienie?
O czym przed chwilą pomyślałaś? O tym, że znowu wrócisz z pracy zmęczona? A co zaprzątało ci głowę rano? Może byłaś niezadowolona ze swojego odbicia w lustrze, bo trochę ostatnio przytyłaś? „Mam grube uda i zmęczoną twarz” – myślałaś sobie. A w niedzielne popołudnie? Może, że nie dasz już rady, bo szef z pewnością dołoży ci zadań?

reklama

fot.123rf

To, że myślimy przez cały czas, jest zarazem błogosławieństwem, jak i przekleństwem. Jak dowodzą badania naukowe, przez głowę człowieka każdego dnia przepływają dziesiątki słów i zdań. Niczym nakręcony komentator sportowy bez ustanku tworzymy narrację do swojego życia. To nasz dialog wewnętrzny. Wielu z nas zapomina, że własne myśli można kontrolować. To niby oczywiste, ale często myślimy nieadekwatnie do sytuacji. Myślenie nam szkodzi, a przecież zależy tylko od nas. Erik Bertrand Larssen, norweski trener mentalny, uważa za fascynujące to, że możemy wyćwiczyć sterowanie myślami. Bo ta umiejętność pozwala mieć władzę nad uczuciami i ma znaczący wpływ na nasze zachowania.

Larssen jest ekonomistą i byłym żołnierzem służb specjalnych. Opracował autorską metodę pracy z liderami biznesu i sportu pomagającą w przełamywaniu psychologicznych barier i granic, które sami sobie stwarzamy. Pisze o niej w książce „Bez litości”, która jest już światowym bestsellerem i właśnie została opublikowana w Polsce. W swojej pracy trenera mentalnego uczy, że w dialogu wewnętrznym ważne są trzy aspekty:

Czuję się fantastycznie!

Wybierane przez nas słowa, często w sposób nieświadomy, decydują, co czujemy i jakie decyzje podejmujemy. Erik Bertrand Larssen zauważa, że wielu ludzi nadużywa pewnych zwrotów, na przykład: „Jestem zmęczony”. Przychodzimy do domu po pracy i już od progu obwieszczamy, że oto jesteśmy zmęczeni. Słowa te powodują, że czujemy się coraz gorzej, zmęczenie narasta. Lepiej zatem tych słów nie używać. Po prostu. Bardziej pożądane jest stwierdzenie, że miewamy się fantastycznie. Nawet wtedy, kiedy nie jest najlepiej, wypowiedzenie tego zaklęcia poprawia nastrój. Możemy liczyć, że nowe podejście do codziennej sytuacji przyniesie w końcu większą zmianę. Poczujemy się fantastycznie i nie będziemy zmęczeni. Uważajmy zatem na każde słowo, które wypowiadamy. Jeśli powiemy dziecku: „Nie rozlewaj soku”, zwiększamy prawdopodobieństwo, że sok opuści szklankę, bowiem na dźwięk tych słów dziecko skupia się na tym, czego mu się zabrania.

Dam radę!

Według Larssena w dialogu wewnętrznym kluczowa jest kwestia pytań, które sobie na co dzień stawiamy. Rozważając: „Dlaczego mi to nie wychodzi?”, powodujemy, że koncentrujemy się nad tym, że coś idzie źle. Pytanie: „Co mam zrobić, żeby zrealizować projekt w pięknym stylu?” sprawi, że mózg zacznie pracować nad odpowiedzią. Doprowadzi to, rzecz jasna, do zupełnie innych rezultatów i wywoła całkowicie inne uczucia. Takie pytania budują wiarę w siebie. Zamiast zastanawiać się, dlaczego przegrywamy, zapytajmy siebie, co zrobić, żeby wygrać.

Już od porannej pobudki świadomie obserwujmy, co myślimy. Słowa: „Ojej, nie wyspałam się, mogłabym jeszcze pospać” – powodują, że jeszcze bardziej jesteśmy zaspani i nic nam się nie chce. Larssen pojawia się w swoim biurze jak najwcześniej, ponieważ to dla niego codzienna motywacja. Czuje, że jest aktywny, ma więc przewagę.

Myśli połączone są z uczuciami i zmysłami, dlatego od samego rana bądźmy świadomi, jakie słowa powtarzamy sobie w głowie. I o co się pytamy. Mózg najszybciej chce odpowiedzieć na te pytania i kieruje nas na tor, który mu wyznaczamy. Niech pierwszym pytaniem, które zadajesz sobie tuż po obudzeniu, będzie: „Na co się dzisiaj cieszę?”. Jeśli zafundujesz sobie taki systematyczny trening, to zdanie zacznie pojawiać się w twoich myślach automatycznie. Przecież można cieszyć się na ciepły prysznic, na lunch, na krótki spacer w drodze do pracy, na powrót do domu i włożenie szlafroka.

Erik Bertrand Larssen uczy, że trzeba myśleć prawidłowo, czyli nie skupiać się na negatywizmach, a gdy stoimy przed trudnymi zadaniami, powtarzać sobie, że damy radę.

Jestem brzytwą!

Niezmiernie istotne jest to, jak myślimy i mówimy o sobie. Przypomnij sobie, jakich pojęć i słów używasz do charakteryzowania siebie. Szkodzi nam mówienie: „Straszny ze mnie leń”, „Jestem taka nieuporządkowana”, „Mam pecha”, „To mnie zawsze stresuje”. Larssen podczas mentalnych treningów uczy klientów używać sformułowań: „Zawsze znajdę rozwiązanie”, „Jestem kreatywna”, „Uwielbiam rywalizację”, „Wszystko zależy ode mnie”. Sam powtarza sobie często: „Jestem asem!”, „Jestem jak brzytwa!”. W najtrudniejszych chwilach przywołuje na usta uśmiech, marszczy groźnie brwi i się mobilizuje. Dzięki temu jego samopoczucie się poprawia. I daje radę! Mówi, że jest nieustraszony.

Czytaj więcej w artykule Czy masz odwagę żyć tak jak chcesz?

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »