Wystarczy przeprosić

Zastanówmy się, co się stało i jaki jest w tym nasz udział. Co można naprawić? Zawsze też informujmy partnera, co czujemy, gdy coś złego nam robi. Tylko tak wzbudzane w nim wyrzuty sumienia mogą okazać się skuteczne – mówi psycholog prof. Katarzyna Popiołek.
– Jak to jest z poczuciem winy w związkach kobiety i mężczyzny?

– Poczucie winy w ogóle związane jest z faktem, że internalizujemy (uwewnętrzniamy) pewne normy. W związkach też istnieją normy – na przykład, że się nie zdradza. Kiedy tę normę złamiemy, odczuwamy dyskomfort, obniża nam się poczucie własnej wartości, samooskarżamy się, czyli stosujemy karę wewnętrzną. Ale poczucie winy może być wywołane także karą zewnętrzną. Na przykład tym, że partner mówi: „to ty zepsułaś nasz związek”. Ważne, żeby uświadomić sobie powód i zakres poczucia winy. Bo bardzo często z tym przesadzamy. Obarczamy siebie winą za wszystko albo ją całkowicie odrzucamy. A ważne jest, abyśmy sobie uświadomili, co tak naprawdę się stało i jaki jest nasz w tym udział.

– Dostrzegamy nasz udział i co dalej?

– Powinniśmy przyjąć za to odpowiedzialność. Ale nie poprzez wewnętrzne katowanie się, tylko chęć zadośćuczynienia partnerowi.

– A jeżeli to nie jest możliwe?

– Wtedy przyznaję się do winy, przepraszam, obiecuję poprawę. Partner powinien moje przeprosiny przyjąć. Jeżeli natomiast nie przyjmie, a ja zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, żeby naprawić winę, nie pozostaje mi nic innego, jak powiedzieć: „trudno, muszę z tym żyć, ale nie będę się samobiczowała”. Poczucie winy, od którego nie można się uwolnić, nic dobrego nie daje. Wpływa niekorzystnie nie tylko na moje samopoczucie i zachowanie, ale także na stosunek do partnera, bo żywię przekonanie, że to przez niego mam poczucie winy. Więc na niego warczę, oddalam się od niego albo wręcz próbuję go oskarżyć. To powoduje, że nie tylko ja ponoszę konsekwencje, ale i partner.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »