Camille Claudel 1915 – na 13. MFF T-Mobile Nowe Horyzonty

Przed obejrzeniem tego filmu warto poszukać w źródłach, kim była Camille Claudel. Bez znajomości jej losów nie pojmiemy głębokiego smutku i bezsilności, o jakich opowiada kameralny film Bruna Dumonta.

reklama

Rzecz dzieje się w 1915 roku w zakładzie dla psychicznie chorych kobiet, w miejscowości Montfavet, sześć kilometrów od Avinionu (dziś nadal znajduje się tam nowoczesny zakład psychiatryczny). Od dwóch lat w zamknięciu żyje w nim Camille Claudel (w tej roli wybitnie udręczona Juliette Binoche), która – zanim została zamknięta przez swoją rodzinę – była znaną i odnoszącą sukcesy rzeźbiarką, muzą Rodina. Teraz uchodzi za paranoiczkę, przekonaną, że ktoś chce ją otruć.

Film opowiada o kilku dniach z życia Claudel, która oczekuje wizyty dawno niewidzianego brata Paula. To właśnie on wraz z lekarzami podpisał się pod wnioskiem o umieszczenie artystki w psychiatryku, choć wszystkim wokół rozpowiada się, że to sama Camille zdecydowała się na taki krok.

Wraz z kamerą poznajemy życie rzeźbiarki w zamknięciu. Otoczona przez upośledzone umysłowo i chore psychicznie kobiety, wyraźnie odstaje od nich zachowaniem i przytomnością umysłu. Chowając się w swoim pokoju, stara się zachować resztki godności i jasnych myśli, by nie zwariować i nie upodobnić się do reszty. Dni upływają na monotonnych posiłkach w towarzystwie wydających zwierzęce odgłosy kobiet, chwilach spokoju w kaplicy kościelnej i momentach bezsilnej rozpaczy, kiedy Camille nie może pogodzić się ze pozbawieniem jej możliwości tworzenia oraz kontaktu ze światem. Sytuację – w jej mniemaniu – ma zmienić wizyta ukochanego brata.

Gdy do niej dochodzi, obserwujemy zderzenie kobiecej bezsilności i męskiej władzy. Paul, nawrócony na katolicyzm, zdaje się być karykaturą neofity i przedstawiciela cywilizowanego świata. Brzydzi się siostrą na wszelkie możliwe sposoby: jej fizycznością, jej zamknięciem, ale także jej przeszłością, w której widzi rękę szatana. I to właśnie, a nie wiara w jej szaleństwo, wyraźnie go do niej negatywnie ustosunkowuje. Z ust Camille padają z kolei znaczące słowa o zniewoleniu kobiet, zniewoleniu w ogóle – przez patriarchat – które przeradza się w najgorszą postać – zamknięciu i izolacji kobiet niepokornych, bo tak rozumie decyzję brata i niewidzianej od lat matki.

Bruno Dumont opowiedział historię skrajnie bolesną, rzucając światło na biografię kobiety, którą jej współcześni uznawali za geniusza. Na jej przykładzie pokazuje los kobiet uzależnionych od dobrej woli rodziny, zwłaszcza mężczyzn. Dopóki żył ojciec Camille, córka mogła bezpiecznie tworzyć, kiedy zmarł – brat zamknął ją w zakładzie. Poprzez wybrane sceny, scenografię i ścieżkę dźwiękową reżyser stara się oddać atmosferę rozpaczy i beznadziei, której na chwilę jesteśmy świadkami. Jak skończyła się wizyta brata? Odkrycie tego pozostawię widzom. Podobnie jak wrażenia, które będą wam towarzyszyć po wyjściu z kina.