Super 8

Materiały prasowe

J.J. Abrams, twórca między innymi kultowego serialu „Zagubieni”, po raz kolejny próbuje swoich sił w kinie. Tym razem podjął współpracę ze swoim idolem, legendarnym już Stevenem Spielbergiem, i zabiera widza w cudowną, trochę nostalgiczną podróż w czasie.
Akcja „Super 8” rozgrywa się w 1979 roku. Grupa nastolatków z małego miasteczka tuż po zajęciach szkolnych kręci wspólnie amatorski film. Podczas pracy na planie na terenie opuszczonej stacji kolejowej stają się świadkami katastrofy kolejowej, która – jak się okazuje – nie była całkiem przypadkowa. Gdy do miasta wkracza wojsko i zaczynają się niezwykłe wydarzenia, chłopcy starają się na własną rękę dowiedzieć, co się dzieje.

reklama

Abrams po raz kolejny udowadnia, że jest jednym z najlepszych reżyserów kina rozrywkowego. Wprawdzie jego dorobek na tym polu obejmuje raptem kilka produkcji, ale już poprzedni jego obraz, nowa wersja „Star Treka”, był wspaniałym widowiskiem. „Super 8” to film skromniejszy, w dodatku bazujący na sentymencie widza do tzw. kina nowej przygody, któremu początek dały wczesne produkcje Stevena Spielberga (również producenta „Super 8”). Jego wpływy są odczuwalne na każdym kroku. Oglądając najnowszą produkcję Abramsa, nie sposób nie zauważyć wyraźnych odniesień do kultowych filmów Spielberga z przełomu lat 70. i 80., jak „Bliskie spotkania trzeciego stopnia” czy „E.T.” Dziś już takich filmów się nie kręci, więc pomysł Abramsa zasługuje na szczególną uwagę w dobie cyfrowych efektów specjalnych i panoszącego się po ekranach 3D. Oczywiście w „Super 8” nie brak efektownych scen, do jakich przyzwyczaiły nas dzisiejsze superprodukcje. Robią piorunujące wrażenie, ale nie stanowią sedna obrazu – są jedynie dodatkiem do wspaniałej opowieści o grupce dzieciaków, która kocha kino i stara się realizować swoje marzenia.

USA 2011, Reż.J.J. Abrams. Wyk. Joel Courtney, Kyle Chandler, Elle Fanning, dystr. United International Pictures