Steve Wright „Banksy. Nie ma jak w domu” – książka o artyście, o którym nic nie wiadomo

fot. materiały prasowe

Steve Wright, autor albumu „Banksy. Nie ma jak w domu”, poruszył niezwykle modny, ale i trudny temat, czyli życie i twórczość słynnego ze swojej nieugiętej anonimowości streetartowca. Książka utrzymana w duchu działalności Banksy’ego jest bezpretensjonalna, za to syntetycznie treściwa i wciągająca.
O brytyjskim, nieprawdopodobnie popularnym artyście ulicy jest głośno już od dłuższego czasu, a jego sława tylko rośnie, podsycana przez kolejne brawurowe akcje czy przewrotny film pt. „Wyjście przez sklep z pamiątkami”. Banksy i jego twórczość nie są jednak najprostszymi tematami dla pisarza. Przede wszystkim dzieła Brytyjczyka są łatwo dostępne, nie tylko na ulicy, ale i w Internecie, chociażby na stronie streetartowca, który wręcz zachęca do ściągania zdjęć swoich graffiti czy szablonów. Dlatego ciężko napisać o nich coś nowego. Po drugie trudno nakreślić sylwetkę kogoś, kto konsekwentnie ukrywa nawet najdrobniejsze fakty na temat swojej tożsamości. Robi to oczywiście w obawie przed policją, ale również ze względu na tajemniczość wizerunku, który dzięki mrocznej otoczce świetnie się sprzedaje.

reklama

Przez pryzmat Bristolu

Steve Wright, na co dzień redaktor działu kulturalnego „Venue Magazine” wybrnął z tych trudności bardzo dobrze i z wdziękiem. Postarał się o świeżość swojej książki poprzez opublikowanie nieznanych prac Banksy’ego z Bristolu, w którym Brytyjczyk zadebiutował. Pisarz wpadł na świetny pomysł opowiadania o artyście przez pryzmat atmosfery i ducha tego raczej otwarcie anarchizującego miasta, słynącego z muzyki typu trip hop (Massive Attack), potyczek grafficiarzy z policją i generalnego zamiłowania do buntowniczych akcji. Dowiadujemy się dzięki temu czegoś nie tylko o historii Banksy’ego i jego wczesnych inspiracjach, ale również o innych powiązanych z artystą mieszkańcach miasta z południowo-zachodniej Anglii. Tym sposobem poznajemy historię słynnego muralu „Mild Mild West” (to ten, w którym policja atakuje misia z koktajlem Mołotowa z łapce) z ust Jima Paine’a, który namówił streetartowca do tego projektu. Ta i wiele innych anegdotycznych opowieści składają się nie tylko na opis działalności Banksy’ego z czasów jego wczesnej młodości, ale również na reportażowy zarys Bristolu jako brytyjskiej stolicy streetartu.

Kim jest Banksy?

Steve Wright nie ucieka od tematu tożsamości Banksy’ego, ale lojalnie akceptuje pragnienie anonimowości artysty. Dlatego ogranicza się do rozmów z jego przyjaciółmi, którzy ani myślą uchylać rąbka tajemnicy. Z ich słów wyłania się jednak ogólny opis wyluzowanego, inteligentnego i bardzo dowcipnego człowieka, który ponad wszystko ceni sobie pracę, ale również wolność, jakiej dostąpić mogą chyba tylko odważni twórcy street artu. W „Nie ma jak w domu” znajdziemy również kilka wypowiedzi samego Banksy’ego, zapożyczonych głównie z prasy. Ogólnie rzecz biorąc, w tej książce można przeklinać, krytykować, mówić dosadnie. Oprócz wywiadów, znajdziemy w niej kalendarium twórczości i mnóstwo zdjęć prac artysty, głównie ulicznych, ale nie tylko (pojawia się na przykład kontrowersyjna pocztówka bożonarodzeniowa, której nie można opisać przed godziną 22). Sama twórczość Banksy’ego wydaje się mówić o nim wiele, chociaż jego prace nie są osobiste, a raczej zaangażowane społecznie i politycznie, skupione na krytyce konsumpcjonizmu, pacyfizmie i wyśmiewaniu ludzkiej hipokryzji. Ich pomysłowość, zadziorność i prostota, a także wymowa zdradzają poglądy artysty i jego bezkompromisowy charakter. Podobnie jak miejsca, w których umieszcza szablony, malunki (np. mur segregacyjny w Palestynie) czy instalacje ukazują jego szczególną odwagę. Steve Wright pieczołowicie i uczciwie pozbierał również krytyczne uwagi o swoim bohaterze, nie pominął też jego wpadek.

„Banksy. Nie ma jak w domu” to rzetelne, podane w przystępnej formie kompendium wiedzy o brytyjskim artyście. Dla jego fanów prawdziwa gratka, ale również ciekawa pozycja dla osób nie obeznanych ze street artem. Po lekturze opowieści o finezyjnych dokonaniach artystów ulicy, może poszerzą swoje zainteresowania i otworzą szerzej oczy na miejską przestrzeń.

Steve Wright, Banksy. Nie ma jak w domu, Kraków 2011, wyd. Sine Qua Non