„Mniejsza połowa” – ile kosztuje odwaga?

Prószyński i S-ka

Październik 1978 przyniesie wydarzenia, które zmienią historię nie tylko Polski. Ta jesień odwróci też do góry nogami życie bohaterów powieści nowej powieści Dominiki Stec.

Prószyński i S-ka

reklama

W sobotni poranek Julka obudziła się w złym humorze. Gdy zaraz po przebudzeniu spojrzała na kalendarz, ledwo zauważyła datę. Tymczasem ten 7 października 1978 zapadnie jej w pamięć na zawsze. Poprzedniego wieczora razem z siostrą poszły do domu kultury na dyskotekę. Pokłóciły się i wróciły osobno. To znaczy, wróciła Julka, bo rankiem Majki wciąż nie było w domu.

Julka, początkowo zdziwiona, później coraz bardziej zaniepokojona czekała. Obdzwoniła znajomych, wypytała tych, którzy byli na piątkowej dyskotece, ale nadal ukrywała nieobecność siostry przed ojcem (matka bliźniaczek nie żyła od kilku lat). Aż przestała się łudzić, że wszystko jest w porządku, i wreszcie wyrzuciła z siebie: „Coś się stało Majce!”.

Dochodzenie w sprawie zaginięcia dziewczyny prowadzi Roman Zdun. Ma 27 lat, od 2 lat jest porucznikiem MO, od 4 – rozwodnikiem. Ma szansę wiele osiągnąć. „Przełożeni wiedzieli, że można na niego liczyć, prokuratorzy wiedzieli, że można z nim konie kraść, podejrzani znali go jako człowieka, z którym idzie się dogadać, jeśli ma się wymowne argumenty”. Sprawa Majki miała być rutynowa, ale dla Romka stała się przełomem.

Autorka osadziła akcję w realiach późnego Peerelu, gdy o sukcesie świadczył duży fiat w „modnym kolorze bahama yellow”, a „garmażeryjne specjały ze stołówki” były „wytworne”, ale „Mniejsza połowa” to coś więcej niż kryminał w peerelowskiej scenerii. To klasyczna powieść z wątkiem kryminalnym, który choć podstawowy, to nie wyczerpuje fabuły, bo bardzo ważna jest psychologia bohaterów. „Wiem jedno, Zdun, że dawniej nie zadawałeś takich głupich pytań. Coś się z tobą porobiło, chłopie” – powie do Romka kolega milicjant.

Zaginięcie Majki naznaczy także Julkę. „A może tak będzie, że Majka nie tylko umrze, ale się nie odnajdzie? Julka uprzytomniła sobie z przygnębieniem, że jej najgorętsze pragnienia kurczą się, nikną z dnia na dzień jak topniejąca garść śniegu. Niedługo zostanie jedno, to najbardziej upiorne: żeby Majka miała przynajmniej swój grób”. Dotychczas siostry były dla siebie jak powietrze. „Lecz widać można żyć bez powietrza”, pisała Maria Pawlikowska blisko sto lat temu. Julka też będzie musiała się tego nauczyć.

Ludzie często wikłają się w różne układy. Czasem potrzebują silnego impulsu, by się z nich wyrwać. Dominika Stec dała swoim bohaterom szansę na zmianę. Czy z niej skorzystają?

„Mniejsza połowa” – opowieść o tym, że w każdych okolicznościach można wyłamać się ze schematów.

„Mniejsza połowa”, Dominika Stec , Prószyński i S-ka, 2014, s.408