Debata: Czy Kościół dyskryminuje kobiety?

fot. Łukasz Sokół

Czy prawa kobiet stoją w sprzeczności z nauką Kościoła? Czy Kościół może wpływać na prawa kobiet? Debatują: dziennikarka Eliza Michalik, historyczka Kościoła Magdalena Ogórek, dominikanin ojciec Paweł Gużyński i Paulina Młynarska.

fot. Łukasz Sokół

reklama

Rok temu na Podhalu, gdzie mieszkam, miało miejsce zdarzenie, które wywołało ferment – młoda kobieta weszła w szeregi Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, stając się tym samym pierwszą kobietą w TOPR od 30 lat z okładem. W dniu, w którym ta informacja dotarła do głównego wydania „Faktów”, byłam akurat u moich przyjaciół górali, rodziców kilkuletniej dziewczynki. Kiedy z ekranu telewizora wybrzmiała wiadomość, że Ewelina Zwijacz-Kozica została zaprzysiężona w górskim pogotowiu, dziewczynka podniosła głowę i wypaliła: „No to jo bedem ksiyndzem!”. Wracając do domu, myślałam sobie, że to niełatwa sytuacja dla rodziców, którzy chcą wychować córkę na osobę wierzącą, ale też wierzącą w siebie. Przecież ona może pomyśleć, że Bóg jej nie lubi, że jej nie chce!

Eliza Michalik: Nie, Bóg ją chce, ale zdaniem ludzi, którzy uważają, że reprezentują Boga na ziemi, do innych rzeczy. Kiedy podałaś temat debaty, pomyślałam, że my możemy mówić tylko o tym, co nam się wydaje, że Bóg chce albo nie chce. Tak naprawdę wiemy o tym tyle samo, czyli nic. Temat debaty powinien w zasadzie brzmieć: „Czy mężczyźni, czy księża, czy papież, czy hierarchowie nie lubią kobiet?”.

„Czy Bóg nienawidzi kobiet?” – to miała być właśnie prowokacja.

Magdalena Ogórek: Prowadzimy tę dyskusję w arcyciekawym momencie. Kilkanaście miesięcy temu nastał nam papież, za którego pontyfikatu kwestia kobieca wybrzmiewa na nowo. Wydaje się, że jeszcze głośniej niż za Jana XXII czy Jana Pawła II. Nagle okazało się, że kobietę można wynieść do bardzo wysokich godności i funkcji sprawczych w Watykanie. Hierarcha niemiecki, którego uwielbiam, Walter Kasper, wygłosił w mijającym roku fantastyczną mowę na temat kobiet, rzucając w przestrzeń wyzwanie: „Co z tymi kobietami? Spróbujmy określić na nowo ich miejsce!”. Kodeks prawa kanonicznego, obowiązujący od 1983 roku, zaznacza bardzo dużą przestrzeń dla kobiety, tylko kobiety o tym nie wiedzą, to primo, a secundo, duchowni spychają kobiety na ławkę rezerwowych. I stąd nasza rozmowa.

Rozumiem, że tu sukcesem ma być sam fakt, że następuje przymiarka przymiarki do przymiarki, żeby dopuścić myśl o dopuszczeniu myśli o kapłaństwie kobiet (śmiech). Jakoś mnie to nie zadowala. I małej Hanusi z Kościeliska też nie. Ona widzi, że głupi Jasiek i jeszcze głupszy Franek mogą zostać „ksiyndzem”, a ona, chociaż taka mądra, nie może!

M.O.: Moja córka oglądała ze mną konklawe, przejęta, z oczkami mocno rozszerzonymi i z wypiekami na twarzy. Powiedziała: „Mój Boże, jaka to jest fantastyczna funkcja, ja też bym chciała zostać papieżem, mamo!”. Rzeczywiście, trzeba umieć dziewczynce wytłumaczyć, dlaczego ten Kościół nie może kobiety uczynić kapłanką.

E.M.: Ale dlaczego nie może? Myślę, że w XXI wieku nie da się wyjaśnić, dlaczego kobiety nie mogą być kapłankami. Tłumaczenie czegoś tradycją jest nie do przyjęcia. OK, moja prapraprababcia dwa tysiące lat temu też piekła ciasto inaczej, ponieważ nie miała piekarnika, ale to nie powód, żebym ja robiła to tak samo.

ojciec Paweł Gużyński: Z tego samego powodu nie ma konieczności robienia czegoś w całkowicie odmienny sposób. I tu wsadzę kij w mrowisko. Przypomnijmy sobie jeden z ewangelicznych epizodów. Pewną kobietę przyłapaną na cudzołóstwie przyprowadzono do Jezusa. Chciano ją ukamienować. Jezus się temu przeciwstawił, łamiąc wszelkie obowiązujące dotąd normy: prawne, zwyczajowe, religijne, polityczne. Podstawową siłą chrześcijaństwa jest zdolność do nonkonformizmu, ona powinna być czymś stałym.

Ale nie jest.

o.P.G.: Niestety. Rozwijają się nam dzieje, a nonkonformizm chrześcijan wyraźnie słabnie. Głównie dlatego kobiety nie doczekały się równej mężczyznom pozycji społecznej mimo wielowiekowego głoszenia Ewangelii. W praktyce okazało się, że uwarunkowania kulturowe, społeczne i inne zdominowały ewangeliczny przekaz.

Kościół w ogromnym stopniu tworzył naszą kulturę.

o.P.G.: Kultura to bardzo złożony proces. Zwyczaje, jakie np. wprowadził już Stary Testament, a potem kontynuowało chrześcijaństwo, zdecydowanie poprawiały społeczną sytuację kobiet. Dlaczego więc Kościół jest jednym z ostatnich opowiadających się po stronie równouprawnienia kobiet? Stało się tak między innymi z powodu kojarzenia kwestii kobiecej z ideami lewicowymi. Kościół słusznie negując socjalizm, niesłusznie zanegował wraz z nim prawa kobiet.

E.M.: Ale jesteśmy tutaj, w Warszawie, w XXI wieku. Siedzę naprzeciwko ojca. W czym ja jestem gorsza od ojca, niegodna, żeby założyć ten habit?

o.P.G.: To nie o tę sprawę mi tutaj chodzi. Staram się pokazać ważne tło dla naszej rozmowy, którego nie wolno pomijać. Nasze dzisiejsze problemy nie biorą się znikąd, zawsze z czegoś wyrastają.

E.M.: Tak tłumaczono też niewolnictwo.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »