Seks z tygrysem

Zostałem pomówiony, że pomawiam znanego polityka, że ten współżyje ze swoim kotem. Czym to się skończy, nie wiem. Wiem tylko, że sprawa jest rozwojowa. Wszystko z winy bez wątpienia moich słów. Ich kontekstem była myśl, że liczne są kraje, gdzie polityk, którego życie nie ma jasności seksualnej, nigdy nie zostanie mężem stanu. Może być ciemnoskóry – kto by się kiedyś spodziewał?! – ale żonę mieć musi.
A w Polsce to nie jest konieczne, możemy o polityku nie wiedzieć nic w tej sferze, a ma swój liczny elektorat. Pisałem: „Jest w tym nasze: jakoś to będzie, nawet jak nie będzie. I podwójność, jeśli nie »popiątność« myślenia… Kot nie kot, niech każdy kota chromoli, jeśli kota nie boli, a jak poboli, to się wypije i wszystko minie…”.

reklama

To nie jest tekst biblijny, ale jak widać, interpretując wszystko, można pokomplikować. A poza tym co? Nie wyrabiam się. Początek dnia to zwykle rajd do przedszkola. Dnia schyłek – przygotowanie do wielkiej podróży Antosia w krainę wielkiego snu. Ileż ja muszę się nawysilać umysłowo, by go w taką podróż wysłać. Sam jestem w szoku, co wymyślam, on chyba też, dlatego ma kłopoty z zaśnięciem. Nagle, komentując jakąś historię, robi nieziemską minę i woła: „o matko, kujwa… co to będzie?”. W środku dnia też nie jest lekko. Trening tenisowy. Jeszcze tego mi brakowało. Trenerka woła: „Antoś, ty chyba chcesz siusiu, biegnij do dziadka”. Zawodnik biegnie do mnie z rakietą, a biegnąc, protestuje: „tata, nie dziadek”. Ja też jestem oburzony. Nic nie będzie mi oszczędzone.

Nie wyrabiam się. Takie czasy. Jak ktoś się wyrabia, proszę o znak. Chętnie się dowiem, jak się to robi. Brak czasu, mówiąc potocznie niedoczas, choroba naszego wieku. Mędrcy od tysiącleci uczą: „należy tak żyć, jakbyś miał umrzeć jutro…”. Pięknie dziękuję. Kilka razy mi się zdawało, że to już… Pamiętam, jakie to było niemiłe. Jak ma tak być codziennie od jutra, to z dwojga złego wolę codziennie od jutra się odchudzać. Większość z nas żyje, jakbyśmy mieli żyć wiecznie. Stąd zaskoczenie, gdy nagle nieistnienie ubrane w brzydki fartuch roboczy śmierci zaprasza: „proszę, idziesz pierwszy”. W tej powszechnej iluzji, że mnie to nie dotyczy, jest jakaś zbiorowa mądrość. Ja bym jej nie lekceważył.

Życie jest grą iluzji, owe iluzje bywają tak wymowne i wiarygodne, że ulegamy im – głupi i mądrzy, młodzi i starzy. Uparcie powtarza się od tysiącleci iluzja, że kiedyś było lepiej niż teraz, kiedy wszystko zmierza ku upadkowi. Nieprawda! Kilka wieków temu mężczyźni żyli niewiele ponad 30 lat, trzebiły ich choroby i wojny. Kobiety – nie dłużej z winy porodów. Tylko siostry zakonne, wolne od plag, wojen i porodów, dożywały czasami 65 lat. I nie było wtedy prysznica. Ani telefonu. Mechanizm idealizacji przeszłości jest prosty – ona wolna od niepokoju. Czas bowiem już wszystko wyjaśnił. A nasze niepokoje wynikają z niepewności i jak ból zęba są nie do zniesienia. Stąd kariera alkoholu, narkotyków, pracoholizmu i depresji. Przeszłość jest wobec współczesności jednak luksusowa. Nawet jak nas coś z przeszłości pobolewa, są to tylko bóle fantomowe… Wystarczy popatrzeć – organu nie ma…

Wracając do początku. Sprawa ze znanym politykiem rozkręca się. Okropnie mi przykro z powodu tego kota. Zwierzak po takim upokorzeniu może nie dojść do siebie. Jak ktoś mógł coś tak podłego wymyślić. Z tygrysem to jeszcze mieści się w głowie. Tygrys obroniłby swoją godność. Jakby poczuł się upokorzony, to odgryzłby głowę nawet mężowi stanu. Polityk jakby przeżył takie zbliżenie, to daję głowę, że nawet zyskałby w oczach opinii publicznej. Ale mnie już proszę w to nie mieszać.