Gorsze matki: singielki po in vitro

fot. Getty Images/ Gallo Images

Do niedawna singielki w Polsce mogły zostać matkami dzięki metodzie in vitro. Dziś ukrywają, jak ich dzieci pojawiły się na świecie. Ale i tak są szczęściarami, bo inne samotne kobiety zrobiłyby wiele, żeby być na ich miejscu.

fot. Getty Images/ Gallo Images

reklama

Poznała Andrzeja prawie dziesięć lat temu. Miał rodzinę, córkę. – Zawsze jednak powtarzał, że tylko dwie kobiety zrobiły na nim piorunujące wrażenie: żona i ja. Byłam naiwna? Być może – opowiada Patrycja. Czas płynął. Nie wie, kiedy zaczęła liczyć na to, że on się rozwiedzie. Nie miała ciśnienia, by zostać czyjąś żoną. Ale coraz bardziej chciała urodzić dziecko. – Andrzej zwodził mnie, że za rok, że jak córka skończy 18 lat. Czekałam, bo wydawał mi się wtedy mężczyzną moich marzeń. Nieziemsko przystojny i lubił to samo co ja: włoską kuchnię, stare kino, podróże – wspomina. W końcu w swoje 35. urodziny stwierdziła, że nie może dłużej czekać. Postanowiła, że znajdzie sobie kogoś innego. Wdawała się w kolejne szalone romanse. Był seks bez zabezpieczenia i… nic.

W 2013 r. trafiła do lekarza. Czuła, że coś jest nie tak. Po serii badań usłyszała diagnozę: endometrioza jak stąd do Poznania. – Jeśli chce pani urodzić dziecko, to tylko in vitro, i to jak najszybciej – przekonywał ginekolog. – Ale ja nie mam partnera – odparła. – To nie jest problem, może pani skorzystać z banku nasienia – powiedział.

Więcej w wydaniu 8/ 2017, dostępnym także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »