Mechanizmy komunikacji: bojowy ton

fot.123rf

Czasem, chcąc zawalczyć o swoje, posługujemy się bojowym tonem, bo jesteśmy przekonani, że odbiorca będzie się z nami bardziej liczył. Jednak opresyjne mechanizmy komunikacyjne przynoszą skutek zgoła odmienny. W rzeczywistości jesteśmy bliżej zaognienia sytuacji niż znalezienia rozwiązania korzystnego dla obu stron.
Karolina, wzburzona po otrzymaniu od sekretarki prezesa informacji, że ma zaprojektować tylko część handlową sklepu, bez zaplecza oraz że ze względu na trudną sytuację finansową do końca roku firma zamówi u niej mniej projektów niż to było zakładane, wysłała e-maila do Prezesa z prośbą o rozmowę w sprawie przewidywanych zmian. Po tygodniu, nie otrzymawszy odpowiedzi, postanowiła ponowić korespondencję:

reklama

Panie Prezesie,

już drugi tydzień czekam na odpowiedź na mojego e-maila w sprawie projektu wnętrza sklepu firmowego. Unika Pan kontaktu ze mną i wyręcza się sekretarką, ale to nie z nią zawierałam umowę dotyczącą projektu, więc nie z nią będę ustalać zmiany. Chyba umawialiśmy się na coś innego, niż warunki, jakie mi teraz narzucacie. Zgodziłam się na niższą cenę jednostkową w zamian za możliwość wykonania projektów wnętrz czterech sklepów i siedziby zarządu. Czy naprawdę tak trudno dotrzymać obietnicy wobec projektanta, który ma nazwisko i firmując tym nazwiskiem Waszą markę, podnosi jej prestiż?

Z jakiegoś powodu komunikacja z Panem jest utrudniona. Na moje e-maile odpowiada Pan wybiórczo. A teraz nagle stawia mnie Pan przed faktem dokonanym obniżenia mojego honorarium. Uważam, że to jest kwestia braku szacunku w stosunku do mojej osoby. Dlatego nie kryję, że jest to dla mnie bardzo przykra sytuacja. Zanim podejmę ostateczną decyzję, chciałabym wiedzieć, co to znaczy mniej projektów do końca tego roku?

Nie wiemy na pewno, jaki był zamysł autorki e-maila, ale można przypuszczać, że Karolina postanowiła „zawalczyć” o swoje zlecenie. Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że pismo jest waleczne w tonie i z tego powodu skłoni prezesa do liczenia się z nią w większym stopniu niż dotychczas. Jednak Karolina posłużyła się mechanizmami, które prowadzą raczej do kłótni niż do osiągnięcia konsensusu:

Na pewno zręczniej byłoby odnieść się do informacji o dacie wysłanego pisma i braku odpowiedzi na nie, niż pisać „czekam już drugi tydzień” (bo takie sformułowanie rodzi chęć zadania pytania: „no i co w związku z tym?” oraz budzi przekonanie, że taka osoba będzie raczej czekać niż działać).

Diagnozowanie w kwestii unikania kontaktu przez prezesa jest przenoszeniem rozmowy w rejony hipotez wymagających sprawdzenia (czy rzeczywiście unika on kontaktu, czy może jest po prostu zaangażowany w inne sprawy). A z racji tego, że jest to mało wykonalne zadanie, prowadzi to rozmowę na manowce.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »