To jest nasz rok! – Hanna Samson na Dzień Kobiet

fot. Getty Images/ Gallo Images

Dzień Kobiet to nic w porównaniu z tym, że rok 2018 został ogłoszony Rokiem Praw Kobiet. Trochę dlatego, że mija właśnie 100 lat, odkąd Polki uzyskały prawa wyborcze. Ale może bardziej dlatego, że w końcu poczułyśmy swoją siłę. Już nie jesteśmy miłe… I bardzo dobrze.

Zacznę jednak od spraw mniej przyjemnych, które na szczęście nie wydarzyły się w Polsce, lecz w Stanach Zjednoczonych, a dokładniej w Missouli. Missoula to miasto uniwersyteckie w stanie Montana, które zostało okrzyknięte stolicą gwałtów, co nie jest do końca sprawiedliwe, bo choć do gwałtów dochodzi tam często, to wcale nie częściej niż gdzie indziej. Gwałty w Missouli stały się głośne dlatego, że ich sprawcami bywali nie tylko zwykli studenci, ale także piłkarze ze sławnej drużyny futbolowej Uniwersytetu Montany. Poza tym niczym nie różniły się od innych, które dzieją się wszędzie, także w Polsce. Na przykład po imprezie kolega molestuje śpiącą koleżankę, jej opór nie ma znaczenia, skoro on ma ochotę na seks. Pewnie każda z nas słyszała o takich zdarzeniach, a niejedna sama ich doświadczyła. Kilka z nich jest opisanych w książce „Missoula. Gwałty w amerykańskim miasteczku uniwersyteckim” Jona Krakauera, która właśnie ukazała się w Polsce. Autor przedstawia te historie nie tylko na podstawie rozmów z ofiarami. Dotarł do protokołów przesłuchań, stenogramów rozpraw sądowych, rozmawiał ze znajomymi ofiar i sprawców, a czasem również ze sprawcami, zbierając imponującą ilość informacji na temat zdarzeń, które miały miejsce w Missouli w latach 2010–2012. Ten opis serii aktów przemocy oraz działań prokuratury i sądów czyta się jak kryminał, ponieważ nigdy nie wiadomo, czy sprawca trafi do więzienia, czy zostanie uniewinniony, bo dowody okażą się niewystarczające. Ta książka jest bardzo ważna. Uświadamia bowiem parę rzeczy, które nie są dla nas oczywiste, co jasno wynika z badań.

Jakiś rok temu w „Newsweeku” przedstawiono wyniki ankiety dotyczącej stosunku Europejczyków do gwałtu. Gwałt nie był w niej co prawda nazywany gwałtem, tylko „seksem bez zgody drugiej osoby”, ale to właśnie jest gwałt, prawda? Otóż nie dla wszystkich!

O CO CHODZI Z TYM GWAŁTEM?

Trzydzieści procent Polaków uważa, że stosunek bez zgody drugiej osoby może być usprawiedliwiony przez okoliczności, takie jak alkohol lub narkotyki, zgoda na pójście z kimś do domu czy prowokacyjny strój. Polki niemal równie często jak Polacy uznawały, że są to okoliczności usprawiedliwiające gwałt! Pamiętacie słynne słowa prawicowego publicysty Rafała Ziemkiewicza? „Kto nigdy nie wykorzystał nietrzeźwej, niech rzuci pierwszy kamieniem”. Ziemkiewicz nie miał pewnie pojęcia, że mówi o przestępstwie. Niby wiemy, że gwałt to coś strasznego, ale łatwo o tym zapominamy. Spójrzmy na fragment książki Lwa Starowicza „O mężczyźnie”: „Podam pani autentyczny przykład zdrady, która zrujnowała człowiekowi życie. Mężczyzna ma ciąg problemów: zawodowe, rodzinne, rozwód w toku. Znajduje sobie dziewczynę, a ta po karczemnej awanturze oświadcza, że wraca do byłego chłopaka. Facet jedzie samochodem, seksualnie niezaspokojony, dziewczyna mu odeszła, źle myśli o kobietach – żona go ciągle kompromituje w sądzie. Nagle widzi na poboczu panią, która prosi go o podwiezienie. Podwozi ją, ale ma na nią ochotę, dochodzi do seksu. Ona nie jest atrakcyjna, jednak on wyładował na niej złość za wszystkie partnerki swego życia. Później ona go oskarża o gwałt, on idzie siedzieć. Jedno zdarzenie złamało mu karierę zawodową i życie”. Biedny facet! Jedno zdarzenie, nazywane nie wiadomo czemu zdradą, rujnuje mu życie. Gdyby nie oskarżenie i wyrok sądu, facet mógłby szybko o tym zdarzeniu zapomnieć. A co z życiem zgwałconej kobiety? Nieważne! To dramat mężczyzny, którego życie legło w gruzach. Nasza kultura stoi po stronie gwałcicieli, co książka Krakauera boleśnie uświadamia.

Weźmy fragment przesłuchania chłopaka oskarżonego o gwałt, który muszę przytoczyć z dużymi skrótami, choć całość jest fascynująca. Przesłuchuje kobieta. „Myślę, że to naprawdę było nieporozumienie – powiedziała. – I nie sądzę, że twoją intencją było zaciągnąć tę dziewczynę do domu, żeby uprawiać z nią seks wbrew jej woli.
– Oczywiście, że nie – potwierdził Adams. – Nic z tych rzeczy. – W pełni cię rozumiem – powiedziała śledcza Merield. – Mamy wiele takich przypadków. Dziewczęta zgłaszają rzeczy, których nie są pewne, i mówią, że to był gwałt. To nie jest fair. Tak jak nie jest to fair w tym przypadku. Ona weszła do twojego domu z własnej woli. To, że zmieniła zdanie i wróciła w końcu sama do domu, to już nie twoja wina”.

Śledcza pociesza chłopaka, nie pyta go o sprawy dla niego niewygodne, a na koniec dzieli się jeszcze swoją wiedzą o świecie. „– Nie jesteś winny – zapewniała Merield. – Mężczyźni i kobiety myślą zupełnie inaczej. Mężczyźni są znacznie bardziej konkretni. My, kobiety, myśląc o czymś, krążymy wokół tej rzeczy, obracamy na wszystkie strony i dyskutujemy o tym ze znajomymi. Znajomi nam doradzają i potem w danej sprawie dostrzegamy więcej, niż się faktycznie zdarzyło. Znajomi mogą mieć dobre intencje, ale czasem reagują zbyt emocjonalnie i zachęcają kobiety do zgłaszania incydentów, które nie są na tyle poważne, by zajmowała się nimi policja”. No i wszystko jasne!

Ta książka uświadamia także, że gwałt, a nawet jego próba, to bardzo poważna sprawa, którą należy zgłaszać na policję. Inaczej sprawcy czują się bezkarni i mogą krzywdzić następne osoby. Z badań wynika, że 80 proc. ofiar gwałtu cierpi na zespół stresu pourazowego! I nie dotyczy to tylko gwałtów dokonanych przez obcego napastnika. Paradoksalnie, po gwałcie towarzyskim często trudniej jest odbudować zaufanie do świata i ludzi, a także do samej siebie. Jak mamy ufać swoim osądom, gdy zaatakował nas ktoś, do kogo miałyśmy zaufanie?

CZYSTA STATYSTYKA

Wyniki badań omawiane w „Newsweeku” pokazują, że co czwarta osoba uznaje za prawdziwe stwierdzenie, iż kobiety często zmyślają lub wyolbrzymiają zarzuty dotyczące napaści lub gwałtu. A to nieprawda! Liczne badania dowodzą, że częstość występowania fałszywych zarzutów o gwałt wynosi od dwóch do dziesięciu procent wszystkich zgłoszeń. „Stereotyp, że fałszywe oskarżenia o gwałt są częstym zjawiskiem, rozpowszechniony w szerokich kręgach społecznych, w tym wśród funkcjonariuszy policji, ma bardzo bezpośrednie i konkretne następstwa. Przyczynia się do będącego naprawdę poważnym problemem niezgłaszania przez część ofiar faktów gwałtu i wykorzystywania seksualnego” – stwierdza Krakauer.

W Polsce tylko jedna na dziesięć zgwałconych kobiet decyduje się na zgłoszenie sprawy na policję, a potem sporo z nich żałuje swojej decyzji, ponieważ spotyka je wiele upokorzeń. A na koniec sprawa zostaje umorzona albo gwałciciel dostaje karę w zawieszeniu… Policja i prokuratura bardzo dbają o to, by uniknąć oskarżania niewinnych osób. Ale o ściganie tych, którzy faktycznie są winni gwałtu, już tak bardzo nie dbają. Krakauer zwraca uwagę na to, że krzywda wyrządzona ofierze gwałtu, której nie uwierzono, jest równie dramatyczna jak krzywda wyrządzona człowiekowi niesłusznie oskarżonemu o o gwałt. Czy dotąd kiedykolwiek brano to pod uwagę? Większość gwałcicieli pozostaje bezkarna.

PRZERWANE MILCZENIE

Dlaczego piszę o tych smutnych sprawach z okazji Dnia i Roku Kobiet? Ponieważ to się zmienia. Rok 2017 był czasem przełomu – kobiety przestały być miłe i zaczęły walczyć o siebie. Zapewne wszystkie słyszałyśmy o akcji #MeToo, a część z nas wzięła w niej udział. W jej wyniku wielu mężczyzn straciło swoją pozycję. Kobiety nie chcą dłużej milczeć, a ich głos został usłyszany! Tygodnik „Time” przyznał nagrodę dla człowieka roku kobietom i mężczyznom, którzy przerwali milczenie w sprawie molestowania. Podczas 75. gali rozdania Złotych Globów kobiety ubrane były na czarno, a Oprah Winfrey wygłosiła ważne przemówienie. Zakończyła je słowami: „Zbyt długo kobiet nie słuchano lub im nie wierzono, jeśli już odważyły się wyznać prawdę świadczącą przeciwko mężczyznom. Ale ten czas już minął!”.

Nigdy dotąd nie słyszałam tylu odważnych kobiecych głosów w przestrzeni publicznej. Zrobiłyśmy ważny krok w kierunku rzeczywistej równości płci. I wierzę, że zrobimy następne.

 

Artykuł pochodzi z marcowego numeru magazynu SENS.

 

Wydanie 03/2018 dostępne jest także w wersji elektronicznej.