Debata: Zostać czy wyjechać?

fot. Łukasz Sokół

To pytanie zadaje sobie coraz więcej młodych Polaków. Wspólna (jeszcze) Europa kusi lepszą płacą i obietnicą spełnienia marzeń, ale życie za granicą nie jest lekkim chlebem. Doskwiera tęsknota, poczucie bycia gorszym i wspomnienie smaku chleba właśnie. Paulina Młynarska pyta RENATĘ KIM, CLEO i AGATĘ CZARNACKĄ o ich doświadczenia emigracyjne.

fot. Łukasz Sokół
fot. Łukasz Sokół

reklama

Czy macie na swoim koncie jakieś próby emigracyjne, doświadczenia, marzenia albo fantazje?

Cleo: Ja miałam krótką historię emigracyjną. Wiązało się to z pracą dorobkową, że tak powiem. Studiowałam architekturę krajobrazu, a że miałam trzy miesiące wolnego, więc na trochę „wyemigrowałam” i pracowałam jako kelnerka w Szkocji.

Ile miałaś wtedy lat?

Cleo: Dwadzieścia trzy. To była dla mnie szkoła życia. Coś nowego, ale nie ukrywam, że czułam się tam samotnie. Mimo że wyjechałam razem z moim ówczesnym chłopakiem, nie czułam się tam dobrze.

W czym ta samotność się objawiała?

Cleo: Źle znosiłam oddalenie od rodziny, od najbliższych i znajomych, miałam poczucie, że robię to, bo muszę – a nie dlatego, że chcę. Nie wiązało się to z żadnym rozwojem, czyli poczuciem, że robię coś dla siebie. Chodziło wyłącznie o zarobek.

Czułaś się tam kimś gorszym, obcym?

Cleo: Pracowałam na terenie hotelu. Przewijała się tam masa ludzi z różnych krajów, którzy różnie reagowali na to, że jestem Polką. Na przykład Amerykanie traktowali mnie jak kogoś biednego. Czułam, że mnie zagłaskiwali, jakbym potrzebowała pomocy. Przyznam, że trochę mnie to krępowało.

Wiecej w Sensie 09/2016. Kup teraz!

SENS także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »