Efekt księżnej Kate

Kto by pomyślał, że w XXI wieku to brytyjska monarchia będzie wyznaczała trendy. A wszystko dzięki Kate Middleton, obecnie księżnej Cambridge, żonie księcia Williama i prawdopodobnie przyszłej królowej. Ale nie będzie to opowieść o tym, jak z Kopciuszka zamienić się w księżniczkę. Raczej o tym, jak będąc księżną, pozostać zwyczajną dziewczyną. I sprawić, by świat cię pokochał.

fot. Getty Images / Gallo Images

Czy jest w trzeciej ciąży? Pałac Buckingham nie potwierdza. Czy czapka, którą miała na sobie w święta, była naprawdę z naturalnego futra małej alpaki? Projektantka marki zaprzecza, tłumacząc, że „tworzy galanterię wyłącznie z futer zwierząt, które umierają naturalnie z powodu mroźnego klimatu w Andach”. Czy to prawda, że nie zaproszono jej na tegoroczne rozdanie nagród BAFTA z obawy, że swoją obecnością przyćmi znane aktorki? Organizatorzy dementują: „Będziemy zaszczyceni, mogąc gościć książęcą parę” (ostatecznie para książęca przybyła i wzbudziła sensację, choć suknię Kate określono jako ładną, ale nudną). Nie ma dnia, żeby internauci nie komentowali życia księżnej Kate. Najchętniej „klikane” są zdjęcia, zwłaszcza te, na których jest z dziećmi – małą Charlotte i pierworodnym George’em, ulubieńcem Brytyjczyków. No i te, na których pojawia się w najnowszych stylizacjach. Na stronie www.whatkatewore.com można śledzić, co danego dnia miała na sobie księżna, czy to strój od projektanta (jeśli tak, to gdzie można kupić coś podobnego), czy może z popularnej sieciówki  (wtedy serwery marki zawieszają się z powodu zbyt dużej liczby wejść). – Wciąż szukamy nowych ikon mody – tłumaczy Alexandra Shulman, redaktor naczelna brytyjskiego „Vogue’a”. – Kiedy pojawia się urodziwa, młoda osoba, w dodatku zajmująca tak wysoką pozycję społeczną, wszyscy uważają, że trzeba ją naśladować.

Jak podaje Marcia Moody, dziennikarka i autorka jednej z biografii księżnej Kate, wiele firm odzieżowych na Wyspach odnotowywało wcześniej spadki sprzedaży, ale pół roku po tzw. królewskim ślubie i podróży książęcej pary do Kanady, marki najchętniej noszone przez księżną odnotowały nawet 10-procentowy zysk. Wszyscy chcą wyglądać tak jak Kate, a ponieważ jej styl jest stonowany i prosty, a do tego księżna nie waha się sięgać też po odzież z tzw. niższej półki – każdy może się przynajmniej o to postarać. Zjawisko to doczekało się nawet fachowej nazwy: „efekt Kate”.

na własnych warunkach

– W skrócie chodzi o to, że cokolwiek założy księżna Kate, jest od razu „namierzane” i wykupywane na pniu, a jej ulubione marki od lat notują kilkuprocentowy wzrost sprzedaży – tłumaczy dr Karol Jachymek, kulturoznawca z Uniwersytetu SWPS. – To przenosi się też na jej dzieci – kocyk, w który Kate owinęła George’a, kiedy po raz pierwszy wyszła z nim ze szpitala, rozszedł się w ciągu kilku godzin, sweterki czy buciki, w które ubrani są George i Charlotte, gdy towarzyszą rodzicom podczas oficjalnych spotkań, opisują portale plotkarskie i blogi modowe. Dlatego dziś mówi się także o „efekcie George’a” i „efekcie Charlotte”. Wpływ księżnej jest o tyle zaskakujący, że jej stroje są dosyć zachowawcze i poprawne, a mimo to spotykają się z szerokim oddźwiękiem – dodaje dr Karol Jachymek. – Pod tym względem Kate przypomina mi trochę postać Rachel z serialu „Przyjaciele”, której fryzura kilkanaście lat temu była najczęściej kopiowanym uczesaniem w historii fryzjerstwa.

Mimo iż projektanci są dość oszczędni w komplementowaniu jej gustu – Vivienne Westwood powiedziała, że chętnie ubierałaby Kate, ale dopiero kiedy ta nabierze modowego smaku, a swojego czasu skrytykowała ją za nadużywanie eyelinera i solarium – to księżna z pewnością dyktuje pewien styl. – Dziś nazwalibyśmy ją czołową influencerką, czyli osobą, która ma ogromny wpływ na opinię innych, a jej pozytywna rekomendacja często warta jest więcej niż wielomilionowa kampania reklamowa – dodaje dr Karol Jachymek. Ale efekt Kate ma znacznie szerszy zasięg. Jest w pewnym sensie spełnieniem naszych powszechnych fantazmatów o karierze Kopciuszka, choć kiedy przyjrzeć się jej bliżej, porównanie okaże się nie do końca trafne.

– Owszem, od pochodzącego z arystokracji męża dzieli ją przynależność klasowa, ale Kate nie jest zwykłą dziewczyną z ludu – podkreśla dr Karol Jachymek. – Przeszła taką samą ścieżkę edukacji, co książę William, pochodzi z dobrego domu i jest bardziej wykształcona niż większość kobiet w rodzinie Windsorów, łącznie z samą królową Elżbietą II. Ślub z Williamem był oczywiście dla niej wielkim awansem społecznym – Middletonom nadano herb i tytuł szlachecki i wszystko wskazuje na to, że Kate będzie kiedyś królową, ale jestem daleki od zarzucania jej merkantylności. Podobnie jak miliony, wierzę w miłość, która ich połączyła. Poza tym nie tylko Kate zyskała dzięki małżeństwu. Jej pojawienie bardzo ociepliło wizerunek monarchii brytyjskiej.

Choć trzeba przyznać, że rodzina królewska i jej popularność jest swoistym fenomenem w Wielkiej Brytanii, to był czas, że miała naprawdę bardzo niskie notowania, zwłaszcza po śmierci księżnej Diany. – I nagle pojawia się Kate Middleton, sympatyczna, normalna, autentyczna – i od razu „kupuje” tłumy – mówi dr Karol Jachymek. – Można powiedzieć, że weszła do rodziny królewskiej z awansu, ale na własnych warunkach. Zyski, jakie wygenerował sam ślub Kate i Williama, pokazały, że zainteresowanie książęcą parą przekłada się bezpośrednio na ekonomię Wielkiej Brytanii.

Dziewczyna taka jak ty

Świat po raz pierwszy skupił na niej wzrok właśnie podczas słynnego królewskiego ślubu w kwietniu 2011 roku, z którego transmisję na żywo oglądało ok. 2 mln widzów, ale dla Brytyjczyków była obiektem obserwacji od około 10 lat, tyle bowiem trwa jej znajomość z księciem Williamem. W porównaniu z księżną Dianą, która została żoną księcia Karola po pięciu miesiącach znajomości i która źle znosiła szum, jaki wokół niej powstał, Kate mogła stopniowo oswoić się z zainteresowaniem mediów. Był czas, kiedy dostała od nich nawet złośliwą łatkę „waity Katie”, czyli w wolnym tłumaczeniu „Kasia-Czekasia” – jako komentarz do tego, że książę William nie mógł się długo zdecydować na to, by poprosić ją o rękę.

Jak pisze Marcia Moody, kiedy w 2001 roku Kate poznała Williama w St. Andrews, uczelni, na której oboje studiowali, William wcale nie był najbardziej pożądaną partią, jego rodzina miała za sobą trudny okres, naznaczony skandalami i głośnym rozwodem, co spowodowało ogromny spadek popularności wśród poddanych. – Stało się jasne, że pałac Buckingham jest całkowicie oderwany od obywateli. Aby mógł przetrwać, konieczne były zmiany, które pozwoliłyby poprawić wizerunek rodziny – pisze Moody w książce „Kate. Księżna Cambridge”.

Na czas studiów Williama książę Karol zawarł umowę z mediami. W zamian za pozostawienie jego syna w spokoju obiecał dziennikarzom regularne wywiady i umawiane sesje zdjęciowe. Dzięki temu młodym udało się długo ukrywać związek. Na początku byli znajomymi, potem przez 8 lat – z krótką przerwą – parą. Przez lata Kate była uważana głównie za „dodatek” do swojego słynnego chłopaka, jednak od chwili ogłoszenia zaręczyn sytuacja zmieniła się diametralnie. To ona stała się magnesem przyciągającym ludzi.

Nic dziwnego: jest młoda, ładna, o wzroście i parametrach modelki, utrzymywanych dzięki zamiłowaniu do sportów, a do tego przesympatyczna. Jakby urodzona do roli, którą przyszło jej pełnić. Choć nadal ciąży nad nią mit Kopciuszka, który musiał całkowicie przeorganizować swoje życie i przejść prawdziwą szkołę etykiety, prawda jest taka, że Kate pochodzi z zamożnego domu, chodziła do prywatnych szkół i ma świetne obycie towarzyskie.

Po dokładnym zbadaniu genealogii Middletonów okazuje się, że jest nawet spokrewniona z księciem Williamem  – on od strony matki, ona od strony ojca – i są kuzynami piętnastego stopnia. Oczywiście dworska etykieta to temat, który musiała gruntownie przestudiować – łącznie z nauką wysiadania z samochodu i schylania się podczas oficjalnych uroczystości – ale manier uczyć się nie musiała. Nie uniknęła jednak „wpadek” – ta najsłynniejsza dotyczyła zrobionych przez paparazzich zdjęć, na których księżna opala się topless w rezydencji znajomych na południu Francji. Zarzucono jej wtedy zbyt swobodne zachowanie, na które księżna nie powinna sobie pozwolić nawet w sytuacji prywatnej. Nauczkę przyjęła i od tej pory jej wizerunek i strój, choć zawsze kobiecy i elegancki, nigdy nie jest seksowny (obowiązkowa długość sukienek do kolan i żadnych dekoltów).

– Moim zdaniem Kate ma dość przeciętną urodę i sądzę, że dlatego jest tak popularna. Ma wygląd typowej dziewczyny z sąsiedztwa i tak też się ubiera – zauważa stylistka i dziennikarka modowa Dominika Zasłona-Dukielska. – Księżnę Dianę wszyscy kochali i podziwiali, ale nie mieli złudzeń, że mogą być jak ona – może też dlatego, że nie była szczęśliwa. Księżną Kate ludzie lubią i chętnie zamieniliby się z nią na miejsca. Jest postacią bardzo pozytywną, choć niekoniecznie bardzo ciekawą.