Lustro naszych czasów. Rodziny zastępcze

rys. Jan Kallwejt

Urzędnicy często przykładają sytuację w rodzinie zastępczej do sytuacji normalnej rodziny, choćby własnej, i żądają działań, które wynikają z ich wzorca. A tego się nie da porównać. Rodzinom zastępczym potrzebne jest wszechstronne wsparcie. Inaczej ciągle będzie ich za mało.

rys. Jan Kallwejt

reklama

Dziewczynka zostawia na stole kartki do zastępczej matki: „Nienawidzę cię” albo „Idę się zabić”. Szuka jej rozhisteryzowana kobieta i sąsiedzi, a ona, schowana w domu, obserwuje całe zamieszanie. Testuje, jak daleko może się posunąć. Jak bardzo matce na niej zależy? Chłopiec przez wiele lat gwałcony przez ojca, okaleczony. Nastolatka z FAS [alkoholowy zespół płodowy – przyp. red.], która kradnie, pali, wagaruje i na każdym kroku oświadcza, że w domu dziecka było jej lepiej. W rodzinach zastępczych nie ma dzieci bez problemów. Zmagają się z odrzuceniem przez biologicznych rodziców, traumą przemocy, brakiem ciepła. Wiele spędziło lata w domu dziecka.

Więcej w Zwierciadle 10/2014. Kup teraz!

Zwierciadło także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »