Temat miesiąca: Córki bez matek

Śmierć matki naznacza życie. Także w tym sensie, że zmusza do rozwoju. Być córką pozbawioną matki to odczuwać brak i tęsknotę, ale również rozwijać w sobie odwagę i siłę przetrwania. Dążyć do zdrowych związków. Iść swoją drogą i nikogo nie pytać o pozwolenie. Rozumieć potęgę odnowy i odrodzenia.

Ilustr. Luka Rayski
Ilustr. Luka Rayski

Hope Edelman, autorka książki „Córki, które zostały bez matki. Dziedzictwo straty”, straciła matkę, gdy miała 17 lat. Proces żałoby zaczął się jednak dopiero kilkanaście lat później. Przechodziła przez jezdnię, spojrzała w górę. Najpierw dostrzegła odpływającą chmurę, a potem promienie popołudniowego słońca, odbijające się wyraźnie w jednej z szyb budynku. „Poczułam cios! – pisze w swojej książce. – Jakby ktoś kopnął mnie ciężkim buciorem w brzuch. Chwyciłam się kurczowo za brzuch, nie mogąc złapać tchu. Światło dla aut zmieniło się na zielone i nagle kierowcy zaczęli na mnie trąbić. Kilka samochodów mnie wyminęło, ktoś wychylił głowę z kabiny ciężarówki i krzyknął: »Hej, ty, dobrze się czujesz?«. Nie czułam się dobrze. Ani trochę. Gdy tam tak stałam, trzymając się za brzuch, miałam w głowie tylko jedną myśl: »Chcę mamę. Chcę moją mamę. Chcę moją mamę, t e r a z«”.

Jeśli straciłyśmy matki jako dziewczynki, życie wydaje się nie do zniesienia. Przepełnia je lęk. Szukamy po omacku. Niejednokrotnie pogrążamy się w destrukcyjnych sytuacjach, związkach, zachowaniach. „Traciłam nad wszystkim kontrolę” – pisze Hope. Wdawała się w bójki, nawiązywała romanse, które kończyły się, zanim się zaczęły, rozważała wstąpienie do Korpusu Pokoju, dołączenie do komuny. Wczesna śmierć matki jest jak tornado. Na jakiś czas cichnie, a potem znowu się odzywa. Przychodzi jak pory roku. Hope Edelman rozmawiała ze 154 kobietami, które straciły matki. Ponad 80 procent z nich powiedziało, że ich żałoba nadal trwa, choć strata wydarzyła się średnio przed 24 laty. Tyle samo kobiet przyznało, że ta śmierć była jednym z najtrudniejszych zdarzeń, z jakimi przyszło im się zmierzyć.

Więcej w Zwierciadle 11/2016. Kup teraz!

Zwierciadło także w wersji elektronicznej