Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

Co oznacza późne macierzyństwo?

123rf.com
22 sierpnia 2016 in Parenting by Magdalena Rybak
W ciągu ostatnich 10 lat liczba kobiet, które urodziły dziecko po trzydziestce, wzrosła o 70 procent, a tych po czterdziestce – o 11. Czy starsze mamy zmagają się z innymi problemami niż młodsze? Jak oceniają siebie? Z coach i psycholog Joanną Baranowską rozmawia Magdalena Rybak.

Kiedy można mówić o późnym macierzyństwie? Niegdyś dotyczyło to matek po 30. roku życia.  Dziś chyba ta granica się przesuwa.
W pokoleniu naszych rodziców późne macierzyństwo oznaczało pierwsze dziecko po trzydziestce. Obecnie to norma. W dużych miastach w tym wieku kobiety zazwyczaj planują zajście w ciążę. Wcześniej dążą do tego, żeby mieć poukładane życie osobiste i zawodowe. Powiedziałabym, że późne macierzyństwo obecnie to pierwsze dziecko tuż przed czterdziestką.

Jak te kobiety czują się na porodówce, placu zabaw czy w przedszkolu, widząc, że są starsze niż inne mamy?
Myślę, że ta różnica wieku jest niezauważalna – zarówno dla samych dojrzałych mam, jak i dla tych młodszych. Nawet jeżeli koleżanki mają już starsze dzieci, to i tak spotykamy się na tym samym placu zabaw. Żadna dojrzała mama nie powiedziała mi, że czuje się źle z tego powodu, że jej koleżanki mają już większe dzieci. Każda przeżywa własny stan – cieszy się swoim szczęściem i martwi swoimi problemami.

Dla kobiet, które do tej pory spełniały się głównie zawodowo, pierwsze dziecko po czterdziestce może stać się kolejnym projektem. Czy duże jest wtedy zagrożenie, że będą podchodziły do ciąży i macierzyństwa ze zbyt wielkimi oczekiwaniami i nadmiernym perfekcjonizmem?
Planowanie i perfekcyjne realizowanie planu to świetne nawyki w pracy, które mają dojrzałe mamy, i które próbują przenieść na macierzyństwo. Na czas urlopu macierzyńskiego planują na przykład założenie firmy i realizację kolejnych celów. A potem okazuje się, że nie są w stanie, bo pracy i nauki przy dziecku jest dużo więcej, niż przypuszczały. Dziecko nie zawsze śpi wtedy, kiedy ma spać, często płacze, choruje i psuje ten świetny plan. Macierzyństwo jest nieprzewidywalne, a one są przyzwyczajone do tego, że wszystkie sprawy są przewidywalne, bo zależą od nich samych i od innych dorosłych, z którymi się na coś umawiają.

Dojrzałe mamy mają więcej wyobrażeń na temat ciąży i macierzyństwa, w związku z tym przeżywają silniejsze rozczarowanie, kiedy dzieje się inaczej, niż to sobie zaplanowały. Często pracują do ostatnich dni i mają sprecyzowane wyobrażenia na temat dziecka i tego, jak to będzie dalej. Wyobrażenia te niekoniecznie są przez nie uświadomione, po prostu nasiąkają prasą czy filmami. Nie myślą, że chcą być idealnymi matkami, tylko takimi, jakie znają z gazet.

Co by im pani doradziła?
W pierwszej kolejności urealnić mit macierzyństwa. Czyli spotkać się z innymi mamami, posłuchać ich i przekonać się, że mają tak samo. To przyniesie ulgę. W konsekwencji pojawi się przyzwolenie na to, że też mogę nie dawać rady. I że to jest OK. Dobrze jest również zobaczyć, jak wygląda macierzyństwo w kulturach pierwotnych. Tam kobiety mają tylko chustę dla dziecka, i to im w zupełności wystarcza. Cała reszta to bonus. Nie musimy więc ciosać sobie kołków na głowie, bo zapomniałyśmy chusteczek do rąk.

Trzecia rada to rozpoznać swoje minimum na obecnym etapie, czyli poziom potrzebny do przetrwania. Bo zwłaszcza na początku jest taki okres, że potrzebuję jeść, spać i pielęgnować dziecko, i nic więcej na mojej liście zadań się nie mieści. A po kilku miesiącach mogę już kilka punktów sobie dołożyć – gotowanie, sprzątanie, zakupy… I też nie muszę tego realizować, lecz traktować to jako bonus i chwalić siebie za zrealizowanie każdego z tych dodatkowych punktów.

Czy dojrzałe matki podchodzą do macierzyństwa bardziej świadomie?
Na pewno są to kobiety ukształtowane i dojrzałe – na poziomie budowy mózgu, rozwoju osobowości, stabilności emocjonalnej. Mają ułożone życie osobiste i karierę. Ale gdy pojawia się dziecko, taka ukształtowana mama nagle przechodzi olbrzymią przemianę na każdej płaszczyźnie. Nie tylko musi zmienić wszystkie swoje nawyki, środowisko, relacje, ale też zaczyna zadawać sobie na nowo pytanie: kim jestem? Bo czuje, że już nie jest i nie może być tą osobą, którą była. Zaczyna też zmagać się ze skryptem macierzyństwa, który nosiła w sobie przez całe życie, a który pozostawał ukryty, dopóki nie została mamą. Taki skrypt często pochodzi z dzieciństwa i nie jest aktualizowany, ponieważ obecnie rodziny nie żyją blisko siebie i zwykle nie mamy od kogo uczyć się nowych wzorców bycia mamą, tylko nagle się nią stajemy. Więc z jednej strony kobieta jest obecnie wyzwolona i aktywna, a z drugiej po porodzie odzywa się w niej skrypt „matki Polki”. Towarzyszy temu ogromna frustracja i poczucie winy.

Strony: 1 2


Warsztaty Wojciecha Eichelbergera w wersji online

Nie wstydź się wizyty u urologa! Działaj!

Patrząc na wydłużające się kolejki do lekarzy – szczególnie specjalistów – oraz czytając raporty o wydatkach ponoszonych na leki, można dojść do wniosku, że Polacy ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI