Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

Ciasto pomarańczowo-migdałowe na Święta

Składniki:

Porcja dla 2 osób

100 g migdałów
200 g naturalnego tofu
100 g oleju kokosowego (może być rafinowany)
150 g mąki ryżowej skórka otarta z 1/2 pomarańczy
100 ml świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka mielonego kardamonu
1/2 łyżeczki imbiru w proszku
100 g cukru Dark Muscavado (lub innego nierafinowanego)
1/2 płaskiej łyżeczki sody oczyszczonej
szczypta nierafinowanej soli
skórka pomarańczowa,
gęsta śmietana do podania
melasa buraczana do podania (opcjonalnie)

4 grudnia 2015 Przepisy Maciej Szaciłło
fot. Maciej Szaciłło
W wigilijną noc nawet potrawy mówią ludzkim głosem. Mak symbolizuje płodność, gruszki – długowieczność, jabłka – miłość, a kiszona kapusta chroni od złego. Zjadasz i masz! Tego Wam życzę!

 

Maciej Szaciłło kucharz wegetariański, pasjonat dietetyki. Współprowadzi warsztaty i bloga www.medytujemy.pl. Współautor książek „Karolina na detoksie”, „Swojsko” i „Karolina odNOWA”

Najtrudniej jest zacząć. Doświadczam tego za każdym razem, kiedy piszę tekst lub gdy pracujemy nad książką. Gdy już pojawi się jakaś historia, pomysł – początek, cała reszta płynie. Słowa wręcz same układają się w głowie. Podobnie było w przypadku tego materiału. Razem z Karolą zastanawialiśmy się, co ciekawego można jeszcze napisać o świętach? I kiedy tak usilnie myśleliśmy nad początkiem, nagle przyszło. Przecież Wigilia w naszej tradycji symbolizuje właśnie początek – narodziny. Dwanaście potraw odpowiada 12 miesiącom. Każdej z nich przypisuje się inne znaczenie. Zjedzenie ryby podczas bożonarodzeniowej wieczerzy miało być gwarancją zdrowia i dostatku. Kiszona kapusta miała chronić od złego, a także zapewnić siłę i witalność. Miód miał przynieść przychylność sił nadprzyrodzonych i długie życie. Chleb dobrobyt i pomyślność (czyli szczęście). Mak z kolei, tradycyjny dodatek do świątecznych deserów, symbolizował płodność. Gruszki (w tym suszone) długowieczność, a jabłka miłość. Zacząłem się zastanawiać, które z tych życzeń jest dla mnie najważniejsze? Szczęście! Ale dla każdego oznacza ono coś zupełnie innego. Mnie dużo większe zadowolenie przynosi ostatnio dzielenie się i dawanie. Z niecierpliwością czekam więc na ten moment, kiedy zobaczę, jak moja starsza lub młodsza córka będą rozpakowywać prezenty. Uśmiecham się sam do siebie, gdy ktoś mi mówi, że z naszego przepisu korzysta cała jego rodzina. Cieszę się jak dziecko, gdy uda mi się kogoś zainspirować do powrotu do równowagi i zdrowia…

Odżywcze szczęście

Czy szczęście może być również wartością odżywczą? Samo w sobie nie. Na pewno wpływa jednak na ich wchłanianie. Kiedy jesteśmy szczęśliwi, cały nasz organizm budzi się do życia. Zwiększa się odporność, podnosi się poziom energii (emanujemy nią na zewnątrz), przyśpiesza metabolizm i poprawia się trawienie. Są również substancje zawarte w jedzeniu, które wpływają na polepszenie naszego nastroju. Jakie? Obok melatoniny (regulującej sen), niektórych antyoksydantów, magnezu (rozluźnia, wpływa kojąco na układ nerwowy) czy selenu, zalicza się do nich również tryptofan. Ten aminokwas bierze udział w wytwarzaniu serotoniny nazywanej hormonem szczęścia. W tym roku na moim wigilijnym stole pojawią się
m.in. słodycze. Już same w sobie poprawiają nastrój (pod warunkiem że są wykonane z całości pokarmowych). Ja wzbogacę je jeszcze w migdały (źródło tryptofanu i magnezu), mak (zawiera substancje uspokajające i magnez), tofu (źródło tryptofanu, którego część, niestety, „ulotni się” w trakcie obróbki termicznej).

Może w trakcie jedzenia jednego z wigilijnych deserów uda Wam się znaleźć odpowiedź na pytanie: „Co sprawia, że jestem szczęśliwa?”.


Sposób przygotowania:

Migdały mielemy w robocie kuchennym (na granulat, tak aby pozostały mniejsze kawałki migdałów). Przesypujemy je do miseczki. Tofu miksujemy z olejem kokosowym do uzyskania jednolitej, kremowej pasty. Dodajemy pozostałe składniki (w tym zmielone migdały). Wszystkie składniki dokładnie mieszamy (możemy to zrobić w robocie kuchennym). Masę przekładamy do tortownicy, której spód wyłożony jest papierem do pieczenia. Ranty smarujemy olejem. Masę wyrównujemy, wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 st. Pieczemy na złotobrązowy kolor. Przed wyjęciem ciasto sprawdzamy patyczkiem – jeśli jest suchy, ciasto gotowe. Podajemy po wystudzeniu przybrane zestami z pomarańczy. Świetnie smakuje z dodatkiem kwaśnej śmietany i melasy buraczanej.  

Zobacz także


POLECANE KSIĄŻKI