Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

Czy współczesna cywilizacja jest „cywilizacją bez ojców”?

Guy Corneau, kanadyjski psychoanalityk. Sławę zyskał dzięki wydanej po raz pierwszy w roku 1989 książce „Nieobecny ojciec, zagubiony syn”, przetłumaczonej na kilkanaście języków. Wykorzystał w niej również własne doświadczenia, ponieważ był synem wychowywanym jedynie przez matkę. Poza praktyką opartą na terapii indywidualnej tworzył i koordynował pracę grup dyskusyjnych dla mężczyzn, pomagając im w zbudowaniu własnej tożsamości i wspierając w stawaniu się ojcem.

Na pierwsze pytanie, które rzuciłem przy stole: „Czy czujecie się mężczyznami?” – ani jeden z nich – nawet ci najstarsi, mający za sobą dwadzieścia lat pożycia małżeńskiego, a czasami potomstwo – nie odpowiedział twierdząco! Ponieważ poczucie własnej tożsamości nie koresponduje zazwyczaj z doświadczeniami, a raczej z osobistym przekonaniem dotyczącym wewnętrznych fundamentów.

Właśnie o tym braku podstaw u współczesnych mężczyzn chcę opowiedzieć w poniższej książce. Chcę mówić o nieszczęściu mężczyzn, którzy wyznawali w grupach to, co słyszę na co dzień w samotności mojego gabinetu. Chcę również mówić o tym, co zaczęliśmy wspólnie odsłaniać i odkrywać – o kruchej męskiej tożsamości.

A ta znajduje odbicie w następującym fakcie: jest już normą, że dzisiejsi mężczyźni decydują się na posiadanie pierwszego dziecka pomiędzy trzydziestym piątym a czterdziestym rokiem życia, co jest pewnego rodzaju opóźnieniem, jeśli można tak powiedzieć, w porównaniu z poprzednimi generacjami. Czy ta różnica pozwala nam zmierzyć czas, jakiego potrzebują współcześni mężczyźni, aby zbudować własną tożsamość i samemu stać się ojcem? Istnieje masa innych czynników wpływających na wahania przyrostu naturalnego: o wiele bardziej indywidualistyczne podejście do życia, łatwiejszy dostęp do codziennego komfortu, wzrost stresu, zmiany technologiczne następujące po sobie w coraz szybszym tempie, nie mówiąc o ogromnej niepewności co do losu naszej planety. Zadawanie podobnych pytań w kontekście wyłącznie psychologicznym pozostaje dla mnie interesującym zagadnieniem i to mam zamiar uczynić na kartach tej książki.

Materiał kliniczny stanowi podstawowy element wywodu. Oczywiście wszystkie opisane przeze mnie przypadki zostały zakamuflowane, pozostawiamy tylko najistotniejsze szczegóły. Żaden materiał nigdy nie został wykorzystany bez zgody osoby, której dotyczy. Co więcej, należy pamiętać, że moje przykłady i interpretacje dotyczą jedynie pewnego aspektu osobowości, elementu, który manifestuje się w podobny sposób przy każdym badaniu. Niestosowne byłoby przedstawianie omawianych przypadków w czarnych kolorach i stosowanie przesadnej eliminacji albo niezręcznej generalizacji, przy zastosowaniu materiału w znacznym stopniu niekompletnego. Z tego też powodu kilkakrotnie stworzyłem postaci  fikcyjne, grupując doświadczenia różnych osób w jednej charakterystyce.

Powołuję się też na symboliczne obrazy ze snów i na wizje nieświadomości, które stanowią nieustanną pożywkę dla tekstu i wzbogacają go. Te wizje mają wielką moc, dostarczając nam mniej abstrakcyjnego wsparcia w dyskusji, odnosząc się bezpośrednio do świata emocji. Jak pisał Jung, nie ma nic mniej naukowego niż analiza snów; a jednak ich znaczenie jest uderzające i zmusza do zastanowienia nad nieznanym, które kryjemy w sobie. Bo czyż to nie przez silne wyobrażenie czegoś i nałożenie obrazu na emocje budujemy w sobie ukrytą fantazję, którą badamy odpowiednio jako zjawisko psychiczne, a w ten sposób udaje nam się je obiektywizować i przeprowadzać z nim dialog? Mitologia odgrywa tę samą rolę: buduje perspektywę wobec naszych współczesnych doświadczeń, eksponując to, co jest w nich ponadczasowo ludzkie.

Książka ta jest syntezą tego, co czytałem, widziałem, słyszałem i czułem w kontekście mężczyzn oraz mojego własnego życia w ciągu ostatnich trzech lat. Nie wydaje mi się, że zawarte tu spostrzeżenia są kompletne lub też wyczerpujące. Nie jest to zresztą moim celem. Nie zależy mi również na tym, by „mieć rację”. Jestem tak naprawdę przywiązany jedynie do tych tematów, które chwytają mnie za serce.

Kwestia ojca i męskiej identyfikacji jest w dzisiejszych czasach ważnym elementem zbiorowej podświadomości. Wydaje się, że najlepsze, co możemy zrobić, to brać ją pod uwagę i uwzględniać nowe, ciągle zmieniające się dane, które wypływają na światło dzienne. Gnieżdżące się w nas obrazy popychają nas w stronę przyszłości. Nie wiem, kim jest mężczyzna, a jeszcze mniej wiem, kim powinien być. Staram się to raczej wyczuwać i tworzyć z tego odczuwania intymne doświadczenie. Staram się pozwalać, by mężczyzna „zadział się” we mnie.

[1] 1 H. O’Neil, Santé mentale: les hommes, ces grands oubliés…, „L’Actualité Médicale”, 11 maja 1988, s. 27.

[2] Tamże

Strony: 1 2


Warsztaty Wojciecha Eichelbergera w wersji online

Nie wstydź się wizyty u urologa! Działaj!

Patrząc na wydłużające się kolejki do lekarzy – szczególnie specjalistów – oraz czytając raporty o wydatkach ponoszonych na leki, można dojść do wniosku, że Polacy ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI