Jak wrzucić na luz? – kilka słów o „nakręcaniu się”

fot.123rf

Podczas moich sesji coachingowych i warsztatów antystresowych powraca tajemniczy zwrot „NAKRĘCANIE SIĘ”. Chociaż w języku potocznym termin ten jest używany systematycznie – słowniki nie podają jego definicji. Nawet nam samym trudno jest jednoznacznie zdefiniować stan bycia „nakręconym”. Dla jednych klientów jest to brak kontaktu z rzeczywistością. Inni definiują go jako działanie pod wpływem impulsu – robię, mówię coś, czego potem żałuję. Jeszcze inni czują, że „się nakręcają”, kiedy emocje biorą górę nad logicznym myśleniem.
Po wielu rozmowach udało mi się wyodrębnić trzy rodzaje sytuacji, w których „się nakręcamy” (choć każdy oczywiście mógłby posilić się o własną klasyfikację):

reklama

– kiedy z góry zakładamy jakiś (najczęściej negatywny, ale nie tylko) scenariusz,
– kiedy interpretujemy zachowania lub myśli innych osób,
– kiedy znajdujemy się w sytuacjach konfliktowych.

Przybliżę trochę wszystkie sytuacje, ale przede wszystkim podpowiem, jak w każdej z nich wyjść poza utrwalone schematy zachowań i wrzucić na przysłowiowy luz.

Przypadek pierwszy: czarny scenariusz

Wielu klientów opowiada, o sytuacjach, w których jeszcze nic się nie wydarzyło, mało tego – nawet nie zawsze były przesłanki, że stanie się coś złego, a oni i tak „się nakręcali”. Przykład: czeka Cię egzamin, negocjacje, rozmowa rekrutacyjna – już wiesz, jak ciężko będzie. O wystąpieniach publicznych nawet nie wspomnę. Przecież to oczywiste, że zje Cię trema, ludzie nie będą zainteresowani, albo przytrafi Ci się jakaś wpadka. Inna sytuacja: ktoś bliski się spóźnia, nie dzwoni, nie odbiera… to jasne, że stało się coś złego. Nie możesz usiedzieć spokojnie, kursujesz do okna i co chwila zerkasz na wyświetlacz telefonu. Na pewno każdy znajdzie takie sytuacje w swojej pamięci. Programowaliśmy zły bieg wydarzeń, pisząc w głowach czarne scenariusze. Wystarczy na chwilę wyłączyć racjonalne myślenie, a emocje nas poniosą.

Co można zrobić wiedząc, że w taki sposób postępujemy? Proponuję pracę z wykorzystaniem elementów Racjonalnej Terapii Zachowań. Zastanów się, jak reagujesz – czyli jak działasz. Następnie przyjrzyj się sobie, temu co się dzieje z Twoim ciałem i odpowiedz na pytanie: „co w takich chwilach czuję”? Strach, napięcie, złość, a może bezradność? Zastanów się jakie myśli wywołują takie uczucia w Tobie. To bardzo ważne, aby nie łączyć tych dwóch sfer. Zastanów się jakie myśli wywołują emocje i czy te myśli są logiczne, czy takie przekonania dobrze na Ciebie wpływają, czy Ci pomagają? Potem spisz sobie, jak chcesz się czuć? Pomyśl, jak może wyglądać alternatywna sytuacja, a następnie jakie przekonania pozwolą Ci wywołać pożądane samopoczucie? Zmiana myśli wpłynie na zmianę uczuć, a te pozwolą nam działać w inny sposób – zdrowszy dla nas samych i dla otoczenia.

Przypadek drugi: co myślą inni na mój temat

Podobnie „się nakręcamy”, gdy przeinterpretowujemy cudze zachowania lub słowa – „bo on na pewno ma mnie za idiotę”, „nie zadzwonił – to znaczy, że mu się nie podobam”… itp. itd. Aby móc wrzucić na luz i nie zadręczać się pytaniami, co inni sobie o nas myślą – warto przyjrzeć się przekonaniom na własny temat i swojemu poczuciu własnej wartości. Im stabilniejsze, tym odporniejsi jesteśmy na krytykę innych. Nie chodzi o to, żeby nie liczyć się z cudzym zdaniem, czy nie przyjmować żadnych uwag. Ważne jednak, aby wiedzieć co sobą reprezentuję. Pomoże Ci w tym odpowiedzenie sobie na pytania typu: co jest dla mnie ważne, dokąd zmierzam, jakie są moje wartości i jaki sens się kryje za moimi działaniami? Wówczas będziemy w stanie przyjąć z wdzięcznością konstruktywne uwagi, ale też bronić siebie i swojego stanowiska. Mało tego – cudza krytyka nie będzie nas raniła, a my sami przestaniemy zakładać złe intencje innych osób.

Przypadek trzeci: „nakręcanie się” w sytuacjach konfliktowych

Pada jedno słowo, odpowiadamy… a po godzinie już właściwie nie pamiętamy od czego się zaczęło. Jesteśmy tak „nakręceni”, że tylko przerzucamy się oskarżeniami z rozmówcą. Często wypominamy mu winy sprzed lat. Używamy uogólnień typu – ty zawsze, ty nigdy. Im bliższa jest osoba, z którą jesteśmy skonfliktowani – tym bardziej potrafimy ranić się wzajemnie, znamy bowiem swoje słabe punkty. Aby „wrzucić na luz” w sytuacjach konfliktowych warto zastosować dwie techniki.

Po pierwsze: czerwona kartka. Kiedy czujemy się ranieni, obrażani mamy prawo zwyczajnie przerwać taką rozmowę. Warto umówić się na znak STOP, który pozwoli zatrzymać krzywdzącą wymianę zdań, wziąć głęboki oddech i wrócić do tematu, gdy emocje nieco opadną.

Następnie zadajemy sami sobie pytanie, co chcę osiągnąć? Nie czego nie chcę, co mi się nie podoba w zachowaniu rozmówcy itp. – tylko czego chcę/ czego potrzebuję? Wtedy możemy wrócić do rozmowy używając schematu FUO – to jeden z najprostszych modeli tego typu. F to Fakty np „X jest niezrobione”. U to Uczucia „Czuję się ignorowany/ niekochany/ czuje, że moje zdanie się nie liczy”. Tu bardzo ważne, aby mówić w pierwszej osobie, bez obwiniania/oskarżania rozmówcy. O to Oczekiwanie – „Na przyszłość, chcę, aby… ” Tu również mówimy tylko konkret, bez emocji, obrażania, wracania do przeszłości. Taki model komunikacji wymaga praktyki. Musimy nauczyć się go stosować w kwestiach mniej dla nas ważnych, aby potem móc posługiwać się nim w sprawach naprawdę istotnych. Nie zmienimy sposobu komunikacji z dnia na dzień, gdyż wynieśliśmy go z domu rodzinnego, wypracowaliśmy przez lata bycia w różnych relacjach i działamy automatycznie. Aby rozmawiać świadomie musimy pozwolić sobie na bycie uważnym na siebie i drugiego człowieka.

Zatem zastanów się, kiedy Ty „się nakręcasz” i która z zaproponowanych metod pozwoli Ci „wrzucić na luz” i odzyskać kontrolę, a co za tym idzie poczucie spokoju.

Monika Perdjon 1Monika W. Perdjon

Dyplomowany COACH i trener autoprezentacji. Pomaga klientom zrozumieć stres, pokonać jego objawy psychosomatyczne, zapanować nad głosem i mową ciała, stworzyć spójny wizerunek. Przygotowuje do negocjacji, rozpraw sądowych, rozmów kwalifikacyjnych. StressCoach w Klinice Stresu. Właścicielka VictoriaCoaching