Zranienia, które bolą najbardziej

123rf,com

Bolesne zranienia, których doznajemy, najczęściej przydarzają nam się w bliskich relacjach. Kłótnia z koleżanką z pracy czy agresywny kierowca, który zajechał Ci drogę, na chwilę wytrąca Cię z równowagi, ale nie dotyka Twojego poczucia wartości i ważności, nie zadaje ciosu prosto w serce. Szybko zapominasz o takich wydarzeniach. Za to zranienia w ważnych relacjach dotykają nas wręcz fizycznie.
Zwykle ranią Cię wydarzenia naruszające ważne dla Ciebie wartości, krzywdzące Cię w jawny sposób, odbierające Ci coś ważnego, ranią też zachowania przemocowe, uderzające w Twoją godność itp. Jednak czasami czujesz się dotknięta jednym słowem, wypowiedzianym przez ważną dla Ciebie osobę. To może być pozornie niewinne spojrzenie, gest czy niespełniona obietnica. Wtedy w takiej obiektywnie nieraniącej sytuacji Ty czujesz się zraniona, wstydzisz się swojej reakcji, pojawia się poczucie winy, nie rozumiesz, co się z Tobą dzieje. Twoje ciało chce gwałtownie zareagować, ale głowa zatrzymuje reakcję, pojawiają się myśli: „Nie wygłupiaj się, przecież nic się nie stało”, „Nie bądź śmieszna, co cię tak dotknęło?”, „Przestań się zachowywać jak histeryczka”. Owe obiektywnie nieraniące sytuacje wprawiają nas w rodzaj transu, odmiennej rzeczywistości, której nie rozumiemy. Tracisz głowę, Twoje ciało zachowuje się jak w chwili poważnego zagrożenia. Bywa, że robisz coś, czego później będziesz żałować. Zadajesz sobie pytanie: „Co się ze mną dzieje?”.

reklama

Kiedy badacze próbowali sporządzić obiektywną listę sytuacji, które zwykle nas ranią, okazało się, że właściwie nie jest to możliwe. Tak naprawdę każdego z nas dotykają zupełnie różne zachowania innych ludzi. Za to każdy z nas może zrobić swoją osobistą listę zranień. Jeśli się ją przeanalizuje, okaże się, że każdy z nas ma swoją „ranliwą” sferę. Sferę, która powstała we wczesnym dzieciństwie, kiedy raniły nas osoby najważniejsze, a my byliśmy wobec tego bezradni.

Rodzice ranili nas zazwyczaj nieświadomie — bo nie mieli wystarczająco dużo czasu, bagatelizowali nasze lęki czy marzenia, które z ich dorosłej perspektywy nie były ważne. Obiecywali coś, a potem nie dotrzymywali słowa. Potrafili urazić niezrozumiałym dla dziecka żartem, zdradą sekretu czy zachowaniem zbyt „dorosłym”, byśmy jako dzieci mogli je zrozumieć. Przełykaliśmy te zranienia jak gorzki syrop na ból brzucha, często obwiniając samych siebie za zdenerwowanie czy zniecierpliwienie mamy i taty.

Dziś w jakiś magiczny sposób przyciągamy ludzi, którzy ranią nas podobnie, w te same „ranliwe” miejsca co rodzice. A rana zadana w czuły punkt boli tak dotkliwie jak uraz fizyczny, bo budzi ból z przeszłości. Okłamywanie, intencjonalny egoizm, lekceważenie, obłuda, nieuważność, niedotrzymanie obietnicy ze strony osób ważnych — to wszystko wrzuca nas w odmienny świat z przeszłości, daleki od tzw. uzgodnionej rzeczywistości. Świat, w którym ożywają subiektywne przeżycia — bolesne problemy z dzieciństwa, które wtedy nie mogły być rozwiązane.

Kiedy znajdujesz się w zranionym stanie świadomości, w Twoim sercu ożywają postaci, których istnienia nawet nie podejrzewałaś: zranione dziecko, porzucona nastolatka, „ta gorsza” córka, nierozumiany samotnik itp. To one zagrzewają Cię do walki lub ucieczki. To ich ból powoduje, że pozornie bez powodu zrywasz zaręczyny, nagle odchodzisz z pracy, żądasz rozwodu, płaczesz z bezradności, robisz karczemną awanturę przyjaciółce albo zamieniasz się w oprawcę rzucającego się z pięściami na wyimaginowanego przeciwnika. To demony przeszłości sprawiają, że nieodebrany telefon, na pozór niewinna uwaga czy czyjaś chwilowa nieuważność urastają w Twoim sercu do rangi dramatu i nakłaniają do zerwania relacji. Najbardziej bolesne jest to, że właśnie najważniejsze, najbliższe Ci osoby, które naprawdę Cię kochają, cenią, podziwiają, często zupełnie nieświadomie zadają cios w Twój najczulszy punkt.

Jeśli jednak poczucie zranienia nie doprowadzi do trwałego zerwania więzi, bolesna rana może być ogromną szansą do transformacji, dzięki czemu Twój scenariusz zranień doczeka się szczęśliwego zakończenia.

Najboleśniejsze zranienia mogą być ratunkiem dla duszy.

Fragment pochodzi z książki „Różowa rękawiczka. O tym, jak to, co przeżywamy, ma wpływ na to, jacy jesteśmy”, Ewa Klepacka-Gryz, Jacek Sobol, Wydawnictwo Sensus 2015, s.160

Ewa Klepacka-Gryz stale współpracuje z magazynem „SENS”. Więcej tekstów tutaj.