Na czym polega synchronizacja kwantowa? Jakie daje korzyści?

fot.123rf

Synchronizacja kwantowa łączy naukę o  fizyce kwantowej z  wiedzą medytacyjną filozofii Wschodu – dwa najmodniejsze tematy w dziedzinie rozwoju osobistego. Pozwala „medytować bez medytacji” zabieganemu człowiekowi Zachodu, a nawet zmniejszać fizyczny ból. To zestaw ćwiczeń, które pomogą przywrócić w życiu harmonię.
Podobno przyspiesza gojenie ran, łagodzi stany zapalne, prostuje kręgosłup… Doktor Frank Kinslow, światowej sławy lekarz, twierdzi, że synchronizacja kwantowa wzmacnia też poczucie własnej wartości – za jej pomocą możesz znaleźć lepszą pracę, zakochać się, poczuć się szczęśliwszą osobą. W  dodatku wymaga od ciebie jedynie znalezienia luki w swoich myślach. Jak to możliwe?

reklama

Bez wysiłku

Doktor Frank Kinslow jest siwowłosym, pełnym życia i humoru mężczyzną. Podczas jego warsztatów świetnie się bawimy. Właśnie dowiadujemy się, że w tej metodzie o to właśnie chodzi – aby dobrze się bawić, doświadczać radości, przyjemności i  lekkości. Synchronizacja kwantowa działa tylko wtedy, gdy nic nie robimy. Nic. To nie żarty. Ta metoda działa poprzez bezruch, nicnierobienie, a  ściślej – doświadczanie siebie jako czystej świadomości, pustki, niczego. Ciało przechodzi uzdrawiającą transformację dzięki stanowi świadomości, w  który wprawił się tzw. inicjator procesu uzdrawiania – spokojnej radości. Możesz być jej inicjatorem, ale równie dobrze odbiorcą. Co musisz zrobić? – Nic, zupełnie nic – tłumaczy prowadzący. – Wchodząc do tego pomieszczenia, wnieśliście wszystko, co jest wam potrzebne, żeby uruchomić możliwości leczenia i wewnętrznej transformacji. To, czego się nauczymy, to jak wykorzystywać świadomość, aby płynęła w określonym kierunku i tworzyła warunki do harmonijnego i radosnego życia.

„Ta metoda nie wymaga żadnego wysiłku” – z przyjęciem tego stwierdzenia w większości mamy problem, ponieważ uczono nas, że skuteczne może być tylko to, co wymaga ciężkiej pracy. Frank opowiada o swojej drodze – przez 40 lat jeździł po świecie w  poszukiwaniu harmonii i wewnętrznego spokoju. Tygodniami i miesiącami medytował w klasztorach na szczytach gór. Wszystko po to, aby pozbyć się wewnętrznego uczucia, że w jego życiu czegoś brakuje, że jest ono niepełne, niekompletne. W końcu zmęczony zaprzestał poszukiwań i doznał olśnienia: zdał sobie sprawę, że wysiłek, który włożył w znalezienie rozwiązania problemu, powstrzymywał go przed doświadczaniem piękna i doskonałości życia. Że wszyscy możemy właśnie teraz, w tej i w każdej chwili, cieszyć się wszystkim, co już w nas jest i zawsze w nas było. Możemy przypomnieć sobie, że jesteśmy ludźmi, a nasze najprawdziwsze „ja” to wewnętrzny spokój, radość, czułość, błogość, dobrostan, wdzięczność.

Eufouczucia

Metoda Kinslowa polega na przesunięciu perspektywy – pozwala postrzegać samych siebie jako istoty, których najgłębsza natura to odprężenie, spokój i łagodność. Kiedy doświadczamy tych stanów, one oddziałują pozytywnie na nasze ciała, na połączenia neurologiczne w mózgach i harmonizują wszystkie sfery życia. Uzdrowienie następuje automatycznie, samoczynnie, bez wysiłku. – Codzienny, zwyczajny stan naszego umysłu to paskudne miejsce do życia – mówi Frank. – Identyfikujemy się ze strumieniem myśli w naszych głowach, a to sprawia, że doświadczamy bólu.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »