Poczucie sensu w życiu

fot.123rf

Nie musisz ratować świata, ale możesz uratować siebie. Sprawić, by twoje życie wyglądało tak, jak zawsze pragnęłaś. Bo najważniejsze (ważniejsze nawet niż zdrowie) jest poczucie sensu. Jeśli zamiast niego króluje u ciebie bezsens, pora to zmienić!
Wszyscy mamy jakieś marzenia, jedne bardziej szalone, inne zwykłe, można by rzec, przyziemne. Ale łączy je jedno – to, że już na samą myśl o nich oczy nam się śmieją. I choćby inni się pukali w głowę, my wiemy swoje. Tego pragnie nasza dusza i nic na to nie poradzimy. Marzenia jednak mają to do siebie, że kiedy pozostają tylko w sferze wyobrażeń, zamiast uśmiechu potrafią wywołać na twarzy grymas bólu, złości czy frustracji. I to właśnie ten grymas widzimy czasem w lustrze. Cóż, łatwo marzy się kilkulatkowi, trudniej zaryzykować wszystko, gdy ma się, dajmy na to, 30 lat. Prawda, trudniej, ale może mimo to warto? Bo jeśli czujemy się nieszczęśliwi, smutni, przygnębieni; jeśli prześladuje nas jedna myśl: „a co by było, gdyby…”; jeśli serce się rwie, choć rozum ostrzega – nie bagatelizujmy tego. Jakaś część w nas domaga się wysłuchania.

reklama

Oczywiście, nikt nam nie powie dokładnie, co mamy robić, aby nasze życie stało się piękniejsze, pełniejsze, szczęśliwsze, bo to wiemy tylko my sami. Czasem potrzebujemy tylko inspiracji, przykładu kogoś, komu się udało. Myśli, która w nas zarezonuje, wytyczy nowy kierunek, pomoże dostrzec coś, czego do tej pory nie widzieliśmy. Mentora, który da kopa do działania.

Pełna moc możliwości

„Jestem z pokolenia, dla którego szczytem marzeń było pojechać do Niemiec, zarobić trochę marek, kupić rozbitego golfa, przywieźć go do Polski i czuć się lepszym człowiekiem” – tak zaczyna się jeden z najsłynniejszych wykładów motywacyjnych, „Pełna MOC możliwości”. Rok po opublikowaniu w serwisie YouTube.pl ma już ponad milion odsłon, a jego autor, Jacek Walkiewicz, jest obecnie jednym z najpopularniejszych mówców motywacyjnych w Polsce. Kiedy pierwszy raz usłyszałam zarówno o nim, jak i o jego wykładzie, spytałam: „Ale właściwie o czym on mówi?”. „Trudno powiedzieć, w sumie o wszystkim” – odpowiedziała koleżanka. – „Po prostu musisz to zobaczyć”.

Zobaczyłam i potwierdzam. W sumie nie ma znaczenia, o czym, ale JAK Jacek Walkiewicz mówi…! Zadaje trafne pytania i udziela na nie jeszcze trafniejszych odpowiedzi. I konstruuje zdania, które nie dają spokoju, które wwiercają się w głowę i skłaniają do myślenia. Jak na przykład takie, zapożyczone od prof. Władysława Bartoszewskiego: „W życiu są rzeczy, które warto, i są rzeczy, które się opłaca, ale nie zawsze to, co warto, się opłaca, i nie zawsze to, co się opłaca, warto”. Albo to: „Marzenia są czymś uroczystym, są czymś odświętnym. Natomiast dochodzimy do nich przez taką normalną prozę życia, przez codzienność”. Oba cytaty odwołują się do historii o kamperze, młodzieńczym marzeniu Walkiewicza. Odkąd jeździł za granicę na kempingi, marzył o tym, żeby zamiast małego namiotu mieć porządną przyczepę, jak niemieccy turyści. O kamperze śnił 20 lat, aż w końcu, już jako 40-latek postanowił go kupić. Znalazł nawet odpowiedni na Allegro, pojechał do właściciela, obejrzał i wpłacił trzy tysiące zaliczki, po czym wrócił do domu i… popadł w przygnębienie. Ogarnęły go smutek i poczucie, że nie wie, co dalej. Aż w końcu, po paru dniach, jego żona spytała: „Kupujesz tego kampera czy nie?”. Odpowiedział, że nie wie. Że 20 lat marzył o kamperze i teraz nie wie, czy naprawdę go chce. Na to żona: „Jacek, zawsze mi mówiłeś, że marzenia są po to, żeby je realizować. Więc zrób to, bo inaczej nigdy nie będziesz wiedział, jak to jest mieć kampera”.

Walkiewicz, mówiąc o sobie, mówi tak naprawdę o nas wszystkich. Jego wykład, ale też książki, są tak naprawdę o odwadze do spełniania marzeń, a czasem o odwadze do ich porzucenia. Jednym zdaniem – o odwadze, by stać się bohaterem swojego życia.

Jest słoneczne poniedziałkowe popołudnie, a ja siedzę naprzeciwko niego w jego niewielkiej, ale bardzo klimatycznej księgarni przy ul. Chmielnej. Miękki fotel, gwar dziecięcych głosów dobiegający z oddali, zapach smakowitych dań dochodzący z włoskiej restauracji nieopodal. Przyszłam na wywiad o istocie marzeń, ale nie wiem, że czeka mnie tak naprawdę godzinny wykład motywacyjny. Bo Jacek Walkiewicz, jak sam twierdzi, od zawsze miał skłonność do przegadywania innych. I wiecie co? Rzeczywiście jest w tym najlepszy. Zresztą, co będę wam opowiadać, posłuchajcie.

Historia o kamperze tak naprawdę jest o tym…

…że mamy wyrzuty sumienia, gdy kupujemy sobie coś „drogiego”, gdy przeznaczamy dużą sumę pieniędzy tylko na siebie. To chyba nasza narodowa cecha. Gdy słyszę, jak młoda matka mówi, że ma wyrzuty sumienia, bo kupiła sobie drogi płaszcz, to ja się pytam, w czym jest problem? Skoro płaszcz jej się podobał i skoro zarabia tyle, że było ją na niego stać… No właśnie, problem polega na tym, że ona czuje, że nie ma prawa spełniać swoich zachcianek, że trzeba było przeznaczyć te pieniądze na dziecko, jedzenie, cokolwiek, byle nie na siebie. Ja podchodzę do kwestii zakupów następująco: skoro podoba mi się jakaś koszula, ale waham się, czy nie jest za droga, to mówię sobie, że jeśli jej nie kupię, to sprzedawca jej nie sprzeda, a jak sklep przestanie przynosić zysk, to go zamkną i wiele osób straci pracę. Moja konsumpcja ma więc szerszy wymiar niż tylko osobisty. Zarabiamy pieniądze, to je wydawajmy. Świat daje ogromne możliwości, ale cóż z tego, skoro my mamy w głowach ograniczenia i blokady, które nie pozwalają nam w pełni z nich korzystać.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »