Poradzić sobie z niezdecydowaniem

123rf.com

Codziennie podejmujemy szereg decyzji. Co na śniadanie? W co się

reklama

ubrać?

Brać parasol czy nie? Przyjąć propozycję, a może odmówić? Kupić

lub obyć się bez? A czasem zostajemy postawieni przed naprawdę

trudnym wyborem. I co wtedy? Jak uniknąć paraliżu decyzyjnego?
Mało co potrafi tak nas trzymać w szachu jak niezdecydowanie. Trzeba by się w końcu sprawy. Czas nagli, ludzie pytają, a w głowie huczy jedno wielkie „nie wiem”. Zaczynasz odczuwać stres. Złość – bo przecież każdy już dawno by wiedział. Co z twoim rozumem? Co z intuicją? Już niby szala przechyla się w stronę jednego z rozwiązań, ale oto wyskakuje jak królik z kapelusza myśl, która zaburza całą dotychczasową argumentację… I znów jesteś w punkcie wyjścia.

„Bo widzisz, Harry, to nasze wybory ukazują, kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności” – dowiaduje się słynny nastoletni czarodziej podczas swojej edukacji. Trudne życiowe decyzje napędzają fabułę wielu filmów i utworów literackich. Uwielbiamy te historie – kiedy bohater musi całym sobą stanąć za czymś, czasem nawet narażając życie. A co mówią o nas nasze wybory? Jak ich dokonujemy? Jak długo chodzimy wokół jakiejś decyzji, zanim uznamy ją za podjętą?A potem? Jak komunikujemy swój wybór? Kiedy przechodzimy do fazy wdrożeniowej? I wreszcie – jak często i długo żałujemy, wątpimy, wracamy?

Nowa praca? Fantastycznie!
Każdy z nas ma jakąś – mniej lub bardziej skuteczną – strategię mierzenia się z wyborem. Niektórzy sporządzają kilometrowe tabelki ze wszystkimi „za” i „przeciw”. Sęk w tym, że argument argumentowi nierówny – czasem jedna strona wyraźnie przeważa nad drugą ilościowo, a z jakichś powodów czujemy, że to nie wystarcza… Inni wolą zasięgać opinii wszystkich wokół. A potem, kiedy trzeba postawić kropkę nad „i”, i tak zostają sami… Oczywiście, są jeszcze karty – tarota i wiele innych. I Ching. Programowanie snów. Tylko czy właściwie zinterpretujemy podpowiedź? Mędrcy różnej maści mówią: „Kieruj się sercem”. Słusznie, choć najlepiej byłoby, gdyby nie musiało ono przeciwstawiać się przekonaniom umysłu czy pragnieniom ciała… Czasem przydatna okazuje się prosta technika z reprezentującymi różne opcje kartkami. Kładziesz je na podłodze, stajesz na każdej z nich i sprawdzasz, jak się czujesz – jakie emocje, obrazy, myśli, słowa wypływają na powierzchnię świadomości. Najlepiej, żebyś nie wiedziała, która kartka co oznacza (możesz podpisać je od spodu i potasować). Unikniesz w ten sposób autosugestii i presji,

Spróbujmy jednak podejść temat z innej strony i przyjrzeć się naszemu nastawieniu do samego procesu podejmowania decyzji. Presja i obawy, jakie towarzyszą nam w takich momentach, biorą się z przekonania, że niewłaściwy wybór pociągnie za sobą ból, stratę. Że będziemy żałować i pomstować. Pluć sobie w brodę i rozdzierać szaty. Męczyć się jak potępieńcy. Rezultat? Męczymy się „zaocznie”, nie podejmując decyzji. Stojąc w miejscu, pozostając w zawieszeniu. Niemal jak ten osiołek, który – nie mogąc wybrać między owsem a sianem – padł z głodu.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »