Przekonania, czyli jak się pozbyć tego co blokuje!

fot.123rf

Wyobraź sobie, że znalazłeś na ulicy zegarek. Działający i śliczny. Nie wiadomo czyj. Jedyne zaś co wiadomo to to, że jest warty dokładnie tyle samo, ile twój własny zegarek, który nosisz na nadgarstku. Zdejmujesz zatem ten własny z ręki, kładziesz przed sobą na stole razem z tym znalezionym, by sobie je porównać. Nagle pojawia się przed tobą policjant i stanowczym głosem mówi: „proszę oddać zegarek!” Który oddasz? Oczywiście, że ten znaleziony i uczynisz tak, mimo iż policjant przecież na żaden z tych zegarków nie wskazał.
Coś, co nie jest twoje, oddasz bez żalu, w myśl idei: łatwo przyszło, łatwo poszło. Prawda? A co by było, gdybyśmy w powyższym przykładzie słowo „zegarek” zastąpili słowem „przekonania”?

reklama

Skonstruowaliśmy samych siebie się z zestawów przekonań, idei, pojęć, wierzeń i sposobów postrzegania rzeczywistości. Dbamy o nie, pielęgnujemy, bo przecież w końcu tworzą nasze indywidualne uniwersum. Dzięki nim wiemy jak powinniśmy się zachowywać, co robić, z kim zadawać, czego i kogo unikać. Problem pojawia się, kiedy sami, albo przy pomocy coacha odkrywamy, że jakaś część naszego własnego świata idei i przekonań jest odpowiedzialna za to, że mamy w portfelu dużo mniej pieniędzy, niż powinniśmy mieć. Albo za to, że nasza zawodowa kariera, związkowe relacje lub rozwój osobisty wciąż nie znajdują się na zakładanym wcześniej poziomie. Nagle okazuje się, że aby ten zakładany poziom stał się dostępny, musimy pozbyć się pewnych przekonań. Tutaj wstaw sobie dowolne przekonanie, którym się kierujesz i które podejrzewasz o blokowanie własnej możliwości wejścia na niedostępny dotychczas poziom. Wiesz już zatem, że poziom stanie się dostępny o ile udałoby ci się w jakiś cudowny sposób pozbyć tego przekonania. Ale jak to zrobić, skoro tak głęboko… jesteś o tym przekonany?

Jednym ze sposobów jest uświadomienie sobie, że to twoje przekonanie może… nie do końca jest twoje. Może ktoś ci je sprezentował? A może podchwyciłeś je od kogoś innego. Usłyszałeś, dowiedziałeś się, znalazłeś? Jak ten zegarek z pierwszego akapitu. Pewnie powiesz teraz: „no, nie, chyba wiem czy coś jest moje czy nie moje”. I tutaj, niestety, możesz nie mieć racji. Spróbuję ci to pokazać na prostym przykładzie. Zastanawiałeś się czasem skąd się bierze piękno? Skąd wiesz, że coś jest piękne? Skąd na przykład wiedziałeś, że Anka z 7b jest śliczna i należy zabiegać o jej względy i że Bożena z 7c nie jest warta takich zabiegów? Otóż to – śliniłeś się na widok Anki, bo… inni tak robili. Bo inni ukuli przeświadczenie, że Anka jest warta umizgów i to przeświadczenie w końcu stało się powszechne. A zatem – podobała ci się Anka, bo podobała się innym i inni ci powiedzieli, że jest śliczna. Jeszcze nie wierzysz, że to tak może działać? A śledzisz może wybiegi modelek? Jeśli tak, to pewnie zauważyłeś, że typy urody są przyporządkowane do określonego czasu – modelki, które były uznawane za zjawiskowe w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku dzisiaj nie przykułyby w ogóle uwagi. A te, które dzisiaj uznaje się za wzorce piękna trzydzieści lat temu nie miałyby jakiegokolwiek powodzenia. To świadczy tylko i wyłącznie o tym, że piękno jest temporalne. Jego wzorce są osadzone w czasie, co czyni je nietrwałymi. Gdybyś dzisiaj chodził do podstawówki, to być może do Bożeny z 7c smaliłbyś cholewki. Skoro zaś tak podstawowa idea jak piękno została ci dana z zewnątrz, to może warto inaczej spojrzeć na cały zestaw przekonań, które też mogą wcale nie być twoje. A tego, co nie jest twoje dużo łatwiej się przecież pozbyć…

Tekst: Jarosław Gibas coach, trener

biogram i książki autora