Przyjaciel: połowa duszy mej

123rf.com

Ktoś, kto pamięta, wysłucha, przyjmie z otwartymi rękami. Ale też powie nam to, czego inni boją się powiedzieć. Może przez długi czas nie dawać znaku życia, mieszkać na innym kontynencie. Bo w przyjaźni najważniejsze jest to, że jest, że nic nie musi.
Oto moja przyjaciółka, mój przyjaciel, moi przyjaciele. Dość lekko szafujemy takimi określeniami. Przygotowując ten tekst, przypomniałam sobie wywiad z bardzo znaną artystką, która rok temu – w ogóle o to niepytana – rozpływała się nad swoją menedżerką: „to moja najlepsza przyjaciółka, oddana, uczciwa, pracowita, lojalna, szczera, wierna” itd., itp. Słowo „przyjaźń” usłyszałam w tamtym wywiadzie wiele razy. Dzwonię więc do artystki i proponuję rozmowę o przyjaźni. Odpowiada: „to już nieaktualne”. Przyjaźń skończona. Z wielkim hukiem, kilka miesięcy temu. Skądinąd dowiaduję się, że nie tylko nie ma współpracy, ale jest wojna.

Arystoteles, uznający przyjaźń za jedną z cnót, zdawał się dopuszczać takie przyjaźnie na krótką metę. Obok tej idealnej, którą definiował jako wartość samą w sobie, rozróżniał dwie inne, nastawione na konkretne cele: sprawianie sobie nawzajem przyjemności i bycie użytecznym. Z kolei Horacy pisał o przyjaźni tylko idealistycznie: to „połowa duszy mej”.

Niczego się nie domaga

Psychoterapeuta Andrzej Wiśniewski przyznaje, że nie potrafi podać definicji przyjaźni, podobnie zresztą jak definicji miłości. Uważa, że takie suche opisy byłyby uproszczeniem, nie oddawałyby całego bogactwa cech i zdarzeń związanych z tymi uczuciami.

– W przyjaźni najważniejsza jest lojalność i szczerość, bo to te cechy budują zaufanie, które jest fundamentem przyjacielskich relacji. Przyjaciel to ktoś, kto o mnie dba, a dbać można na różne sposoby: poprzez dawanie sygnałów, że jestem dla kogoś ważny, ale również poprzez powiedzenie, że robię coś głupiego. To właśnie od przyjaciela należy oczekiwać odwagi mówienia prawdy, nawet bolesnej. Przyjaciel nie może bać się, że jeżeli będzie miał inne zdanie na jakiś temat, to ujawniając je, zepsuje przyjaźń. Jeżeli życzliwie krytykuje nasze zachowanie i boi się o losy naszej przyjaźni, to znaczy, że to nie jest przyjaźń. Przyjaźń polega między innymi na tym, że sekrety powierzane drugiej osobie wpadają jak do studni, z której nic się nie wydostanie. Ale gdy nawrzucam do tej studni różnych głupot, słychać otrzeźwiające echo, na przykład: „stary, puknij się w głowę”. Uważam, że to jest najważniejsze w przyjaźni. Bo mówić ludziom, że ładnie wyglądają, potrafi każdy. Ale powiedzieć komuś, że się z nim nie zgadzam, że obawiam się tego, co robi – trzeba mieć odwagę i poczucie, że mi na tym kimś naprawdę zależy. Ja na przykład bardzo cenię, gdy przyjaciel powie mi prawdę.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »