Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Szczęście znaczy flow

123rf.com
14 lipca 2016 in Psychologia by Tatiana Cichocka
Co jest kluczem do szczęścia? Wielka miłość? Wymarzona praca? Obfitość? Uroda i zdrowie? Istnieje uniwersalna odpowiedź: najważniejsza w życiu jest umiejętność pływania, a właściwie zanurzenia się w rzeczywistości, w chwili, która właśnie mija, i płynięcia z tym, co akurat robimy, czego doświadczamy. Tylko tak możemy poczuć, że życie ma smak i głęboki sens, tłumaczy psychoterapeutka Jolanta Berezowska.

Słowo „flow”, czyli przepływ, robi ostatnio karierę. Nie tylko w kręgach rozwojowych, ale również w biznesie, jako patent na spełnienie zawodowe. Co to jest owe flow?
Słowo „flow” oznacza taki stan psychiczny, w którym osoba wykonująca jakieś zadanie jest w to, co robi, w pełni zaangażowana, jest zanurzona w działanie całym sercem i umysłem. To po prostu bycie w tym, co jest, płynięcie z prądem rzeki. Szukając zdjęcia na swoją nową stronę internetową, które pomogłyby mi wizualnie oddać to uczucie, znalazłam taki obrazek: pusta plaża, morze, kobieta leży w zagłębieniu wypełnionym wodą i czyta książkę. Jest w tę czynność kompletnie zaangażowana. Kiedy z nią potem rozmawiałam, powiedziała mi, że nie zauważyła, kiedy robiłam zdjęcie. Czytała w obcym dla siebie języku, zachwycona, że rozumie trudny tekst. Pomyślałam: „To jest właśnie flow”. W psychologii przepływ można określić jako stan uskrzydlenia, który towarzyszy wykonywaniu skomplikowanych zadań przy jednoczesnym wykorzystywaniu posiadanych już umiejętności. Pełnemu zaangażowaniu towarzyszy uczucie przyjemności i szczęścia. Przepływ to stan poza nudą i niepokojem. Nuda pojawia się, gdy robimy coś, co jest zbyt łatwe, a niepokój – gdy wykonywane zadanie jest zbyt trudne. W stanie „flow” pojawia się uczucie całkowitego pochłonięcia tym, co się robi. Można powiedzieć: bycia jednym z tym, co się robi. I tutaj dotykamy innego obszaru – stanu medytacji.

Medytacja kojarzy się z oderwaniem od rzeczywistości.
Tak nie jest. Dla mnie medytacja oznacza bycie obecnym. Z tym wiąże się uważność (mindfulness), którą Jon Kabat-Zinn definiuje jako szczególny rodzaj uwagi – świadomej, nieosądzającej i skierowanej na obecną chwilę. To doświadczanie wszystkiego, co się dzieje teraz. W stanie flow oprócz doświadczania pojawia się jeszcze aktywne działanie. Nasz tytułowy króliczek w stanie mindfulness jest, trwa, doświadcza, na przykład, zapachu marchewki, a w stanie flow – trzymając w łapce swój smakołyk – wykonuje najdłuższy skok w życiu. Przez wiele lat wyjeżdżałam na odosobnienia medytacyjne, wiele godzin trwania w nieruchomej pozycji wyzwalało też często stan flow – połączenia z możliwościami, zasobami.

Siedząc w pozycji medytacyjnej, mam całe ciało obolałe. Po co sobie zadawać ból? Życie jest wystarczająco bolesne.
To prawda. Jednak będę bronić tak ważnej formy medytacji, jaką jest nieruchome siedzenie. Kiedy siedzimy i coś nas zaczyna boleć, a my tej pozycji świadomie nie zmieniamy, tylko to obserwujemy, uczymy się lepiej znosić to, że w życiu też bywa niewygodnie i trudno.

Nie lepiej po prostu zmienić pozycję?
Jeżeli można – to dlaczego nie? Tyle że nie zawsze się to udaje. Są ciężkie choroby, sytuacje, na które nie mamy wpływu, tracimy bliskie osoby, wyrzucają nas z pracy itp. Niewygoda, ból są częścią życia. Trwanie w nich z pogodą ducha to wielka sztuka. Jeśli uda nam się nie walczyć, nie opierać, tylko wejść w takie doświadczenie całym sobą, cierpimy mniej. Kiedy nie chcemy zaakceptować tego, co czujemy, boli bardziej. Taki opór potrafi skończyć się depresją. Wczoraj przyszłam do domu i było mi ciężko, przeżywałam trudną sytuację. Pomyślałam: „O nie, nie będę siedzieć z tym sama!”. Wzięłam za telefon: dodzwoniłam się do przyjaciółki i zaczęłam płakać. A ona powiedziała: „Jestem w pociągu, nie mogę teraz, za pół godziny oddzwonię”. Rozłączyłam się, ale płakałam dalej. Ona oddzwoniła, a ja powiedziałam: „To już minęło”. Ale dzięki temu, że do niej zadzwoniłam, udało mi się otworzyć tę tamę. Pozwoliłam łzom płynąć i w ten sposób puściłam cały smutek związany z tą sytuacją. Teraz go nie czuję. To stało się możliwe, bo zrobiło się miejsce na inne emocje. Życie to nic innego jak ciągły przepływ, jeśli mu nie przeszkadzamy, wszystko zmienia się z chwili na chwilę. Uczucia, stany, okoliczności, my sami. Stałość to iluzja, którą podtrzymujemy, by zapewnić sobie poczucie bezpieczeństwa. A więc można powiedzieć, że są różne znaczenia słowa „przepływ”.

Niby tak, ale puścić się z prądem rzeki nie jest łatwo…
Rzeka życia unosi nas cały czas. Powstają pytania: Jak my płyniemy, świadomie czy nieświadomie? Płyniemy z prądem czy próbujemy zatrzymać bieg tej rzeki? Inną piękną metaforę możemy znaleźć w wierszu Rumiego, w którym porównuje nasze życie do domu, do którego przychodzą goście, a my otwieramy im drzwi. I jednakowo życzliwie ich witamy, czy to smutek, złość, przerażenie, czy radość i wzruszenie. Jeżeli zabarykadujemy drzwi, nasz dom będzie pusty. Jeżeli zechcemy otwierać tylko niektórym, to niechciani goście ciągle będą czekać pod drzwiami niecierpliwie. Ale tylko w domu, który jest otwarty, w którym jest przepływ, jest miejsce na radość i ból – na wszystko – na życie.

Strony: 1 2 3


Uwaga konkurs! Przywróć młody wygląd na dłużej – wygraj zabieg preparatem Facetem w klinice Estetica Nova!

Atrakcyjna, młodo wyglądająca twarz to pragnienie większości z nas. Szeroki wybór oferty zabiegów anti-aging sprawia, że coraz więcej kobiet korzysta z możliwości niechirurgicznego poprawienia urody, ...

Konkurs z okazji Dnia Matki: Ministerstwo Dobrego Mydła

Każdego dnia, kiedy otwieramy naszą małą pracownię, myślimy nie tylko o tym, co danego dnia mamy do zrobienia, ale i o produktach, które jeszcze nie ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI