Z czego wynika brak dojrzałości?

fot.123rf

Panuje dzisiaj tyrania wyboru. Młodzi – z jednej strony – mają dużo możliwości, a z drugiej – świadomość, że gdy za szybko wybiorą, to może się okazać, że pojawi się coś lepszego, fajniejszego. Dlatego wolą czekać – mówi psycholog profesor Katarzyna Popiołek z Wydziału Zamiejscowego SWPS w Katowicach.

reklama

Połowa młodych ludzi zostaje przy rodzicach.

Włoski filozof Francesco Cataluccio napisał na ten temat ciekawą książkę „Niedojrzałość, choroba naszych czasów”. Zwrócił w niej uwagę, że to zjawisko dotyczy bardziej mężczyzn niż kobiet. Może bierze się to stąd, że w pewnym momencie zegar biologiczny przypomina kobietom o dziecku, a więc siłą rzeczy muszą one szybciej wydorośleć. A może powodem jest fakt, że nastały czasy kobiet, które walczą o swoją niezależność, a trzymanie się rodziców byłoby sprzeczne z tym nurtem. Mężczyźni mają problemy z dorosłością także dlatego, że nie obowiązuje dzisiaj jeden model męskości. Kiedyś mężczyzna miał być silny i twardy, teraz powinien być także empatyczny i czuły.

Młodzi mówią głównie o powodach materialnych i organizacyjnych.

To tylko przykrywka. Kiedyś też można było oszczędzać na tym, że się mieszka z rodzicami, a tak się nie robiło. Są bardziej złożone przyczyny tego zjawiska. Na przykład takie, że rzeczywistość jest teraz bardzo płynna, wszystko się zmienia, trudno oprzeć się na czymś stałym, bo to, co było wczoraj cenione, dziś już cenione nie jest. W związku z tym młodzi odwlekają moment, kiedy trzeba się za czymkolwiek opowiedzieć, kiedy trzeba podjąć ważne życiowe decyzje: wybrać partnera (stąd późne zawieranie małżeństw), zawód, miejsce pracy, nawet miejsce zamieszkania, bo przecież można mieszkać w wielu krajach. Młodzi chcą wcześniej wszystkiego popróbować. Przedłużanie decyzyjności to taki współczesny trend, na który zwracają uwagę eksperci zajmujący się doradztwem zawodowym. Ale młodym trudno także podjąć decyzje w życiu prywatnym. Powiedziałabym nawet, że panuje dzisiaj tyrania wyboru. Z jednej strony dużo możliwości, a z drugiej – świadomość, że jak za szybko wybiorę, to może się okazać, że pojawi się coś lepszego, fajniejszego.

Lepiej więc na to lepsze czekać u rodziców.

Tak, na przykład na lepszego partnera. Spis wymagań młodych co do partnera jest ogromny. Oglądają w telewizji, czytają w Internecie o wspaniałych mężczyznach, niezwykłych kobietach i na tej podstawie budują swoje oczekiwania. A jak już według tej listy wymagań kogoś znajdą, to za chwilę zamieniają go na kogoś innego, kto jest lepszy w jakiejś dziedzinie. Takie zachowania sygnalizują niedojrzałość. Człowiek dojrzały wie, że nie ma ludzi najlepszych we wszystkim, jest też pogodzony ze sobą, z rzeczywistością. Inna przyczyna pogubienia się młodych ludzi to brak stałych wzorców. Kiedyś powielaliśmy utarte drogi, jakie wytyczali nam rodzice, teraz takiej drogi już nie ma. Rodzice nie są autorytetami, mentorami, którzy mogą powiedzieć dziecku, jak żyć, czasami oni też nie umieją odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Młodzi skupieni są dzisiaj na sobie.

Tak, są pod silnym wpływem indywidualizmu nakazującego: musisz odnieść sukces, musisz mieć to i tamto, nie pozwól się ograniczać. Młody człowiek to taki niedojrzały marzyciel, skrzyżowanie Piotrusia Pana z Małym Księciem, Casanovą, może też z Faustem. Goni za rzeczami nieosiągalnymi, idealnymi. Chce robić tylko coś wspaniałego, fascynującego, co przynosi duże apanaże. Ma poczucie, że wiele potrafi, nagromadził przecież kilka dyplomów, certyfikatów, nie umie jednak przełożyć tego na działania. Gdy dostaje propozycję pracy poniżej swoich oczekiwań, to mówi: „Dziękuję, nie będę marnował życia w takiej pracy”. Jest niecierpliwy, nie ma gotowości budowania krok po kroku swojej pozycji. To dość mocno narcystyczne pokolenie, zwłaszcza mężczyźni, i to nie tylko w Polsce, w całej Europie, no, może poza Skandynawią. Pamiętam, jak w latach 70., w czasie pobytu w Szwecji, zaprzyjaźniłam się z pewną szwedzką rodziną. Kiedy ich córka skończyła 18 lat, musiała wyprowadzić się z domu, na co wcale nie miała ochoty. Zapytałam jej mamę, dlaczego się wyprowadza. Na co ona: „Córka musi nauczyć się samodzielności, zarządzania sobą, finansami, czasem”. W tamtej tradycji to norma.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »