Zdrowe słodycze nie istnieją!

123RF.com

Dzieci to „łakomy kąsek” dla producentów żywności. Na nich kochający rodzice nie będą przecież oszczędzać. Maleństwo musi mieć to, co najlepsze i to, co najzdrowsze. Na zakupy idziemy przekonani, że takie właśnie rzeczy wkładamy do koszyka. A co znajduje się tam naprawdę? Cukier i tłuszcz.
Kluczem do sukcesu jest, oczywiście, reklama. Wystarczy pokazać w niej, że dziecko dostanie razem z budyniem firmy X zdrowe mleko i kakao, a wraz z soczkiem firmy Y same witaminy i wapń – i klient jest nasz. Tymczasem lekarze i dietetycy ostrzegają: jedzenie dla dzieci ze zdrową żywnością niewiele ma wspólnego. Organizacja Foodwatch przebadała półtora tysiąca produktów dla najmłodszych. Rezultaty budzą, delikatnie mówiąc, niepokój. Otóż w sokach, deserach czy wafelkach jest… głównie cukier.

reklama

Co prawda dowodów na to żelaznych nie ma, ale lekarze diabetolodzy nieoficjalnie mówią, że wraz z wejściem do Polski koncernów z wysoko przetworzonym jedzeniem liczba dzieci z cukrzycą wzrosła, i to znacznie. Jeśli spojrzeć na badania produktów dla maluchów, stwierdzimy, że to nic dziwnego. Słodkie to przynęta. Płatków śniadaniowych niesłodzonych kupić nie sposób, tak samo soków. Bywa, że w butelce soku owocowego „schowanych” jest pięć kostek cukru!

Przybywa dzieci z nadwagą. To też – w świetle badań – nic szokującego. Jedzenie dla najmłodszych jest tłuste. W dodatku często są to tak zwane tłuszcze trans – jedna z najgorszych trucizn serwowanych nam przez przemysł spożywczy.

Nie dajmy się nabierać na reklamy. „Pełnowartościowy posiłek”, który w nich obiecują, to fikcja. Cukier, tłuszcz i konserwanty z wartościowym posiłkiem nie mają nic wspólnego. Kupując, patrzmy na etykiety. Im mniej składników, tym lepiej. A najlepsze, co może dostać nasze dziecko, to jedzenie, które zrobimy w domu. Przecież i mleko, i kakao, i orzechy – czyli wszystko, co w reklamach stanowi bezcenny atut, możemy kupić bez większych problemów.