Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

24 września 2011 in Partnerstwo by Tatiana Cichocka

Soliści

Skąd się biorą single? W Polsce ich liczba gwałtownie rośnie  – najnowsze dane mówią o 5 milionach osób żyjących w pojedynkę.  Czy samotne życie to świadomy wybór, czy skutek uboczny zmian,  jakie zachodzą w naszym społeczeństwie? Singlowanie to zjawisko pozytywne – twierdzą Katarzyna Miller i Wojciech Eichelberger.

Przymus czy wybór? Dlaczego coraz więcej osób żyje dziś w pojedynkę?
Wojciech Eichelberger
: Grupa singli nie jest jednorodna i powody powstawania tego zjawiska są różne. Jednym z najważniejszych jest to, że emancypują się młode kobiety. Po raz pierwszy w historii tej cywilizacji kobiety mają realną szansę przeżyć swoje życie, tak jak chcą, a nie jak ktoś im każe. Czyli jeśli chcą, mogą z nikim nie wiązać się na stałe i żyć bez stygmatu starej panny, samodzielnie, za własne pieniądze, we własnej przestrzeni. To, że kobiety mają taki realny wybór, jest absolutnie rewolucyjne.

Każdy może wybrać styl życia, jaki chce prowadzić?
Katarzyna Miller
: Zjawisko to w dużej mierze dotyczy środowisk wielkomiejskich, a w Polsce wciąż najwięcej mamy małych miasteczek. Tam singiel się nie schowa, będzie miejscowym dziwakiem. Single ciągną do miast, bo tu jest dla nich cała masa atrakcji. Co taki singiel ma po osiemnastej robić w małym miasteczku? Chyba się bułką suchą pochlastać. Ani gdzie pójść, ani z kim się spotkać, plotki…

W.E.: Ważne, że możliwość wyboru w ogóle się pojawiła. Wcześniej mieliśmy jeden obowiązujący wzorzec życia oraz ośmieszony margines. Być może dawniej było tyle samo potencjalnych kandydatów na singli, ale nie mogli się oni ujawnić. Może nawet nie zdawali sobie sprawy, że woleliby żyć inaczej, bo rzeczywistość nie stwarzała takich możliwości.

Pojawił się nowy wzorzec. Dlaczego teraz?
K.M
.: To kwestia poziomu zamożności społeczeństwa. Single jako grupa społeczna pojawiają się wraz z dobrobytem – na Zachodzie to od dawna popularny wzorzec życia. Kluczowa jest tu możliwość zarabiania na poziomie, tak by pojedyncza osoba była w stanie opłacić sobie mieszkanie, jedzenie na mieście i inne potrzeby. Jeszcze niedawno małżeństwo w Polsce służyło przede wszystkim temu, żeby było w domu posprzątane, a na stole obiad. Szczególnie kobiety tyle nie zarabiały, żeby być niezależne. Teraz to się zmienia, mamy coraz więcej przyzwoicie sytuowanych młodych kobiet i mężczyzn, więcej mieszka , kredytów…

Gdy jest dobrobyt, zanika potrzeba związku?
K.M
.: Ależ skąd. Ludzie są razem, tylko inaczej. Zmienia się forma. A nawet nie tyle zmienia, co nareszcie zaczynają współistnieć różne wzorce. Nie wszystkim potrzebne jest małżeństwo, potrzeba przynależności może być przecież realizowana na inne sposoby. Szkoda, że nikt nie zbadał, jak wyglądają ci nasi single, jak wielu z nich np. pozostaje w związku, ale nie mieszka z partnerem..
.
Na Zachodzie ma to swoją nazwę: LATs (Living Alone Together) to ludzie, którzy mieszkają osobno, choć mają stałego partnera.
K.M
.: Ja tak żyję z moim partnerem od lat i wiem, że nie trzeba razem mieszkać, by czuć bliskość, więź, miłość. Tęsknota za mieszkaniem w parze jest kulturowo uwarunkowana. Została nam wtłoczona. Bliskość, serdeczność, wspieranie się można realizować z większej odległości. Paradoksalnie, taka odrębność daje większą szansę na zachowanie związku. Bo ludzi nikt nie uczy porozumiewania się bez przemocy, zawierania kompromisów. Nikt nie uczy zasad pokojowego współżycia, zresztą nie tylko w rodzinie.

Single często mówią, że nie mają na rodzinę czasu.
K.M
.: Bo sobie zapełniają czas czym innym. To jest wybór, o czym wiele osób zapomina, często wybór trudny. Dzisiejszy świat ma dla człowieka wiele fascynujących ról do zagrania, mnóstwo propozycji spędzania czasu, inwestowania energii, rodzina jest tylko jedną z nich. Choć to wciąż najbardziej pożądany społecznie wypełniacz czasu, z punktu widzenia jednostki nie musi nim być. I często nie jest, ale ludziom nadal trudno się do tego przyznać.

Dlatego niektórzy żyją z dnia na dzień, niby nie rezygnując z rodziny, ale odkładając jej założenie w nieskończoność?
W.E
.: Nie ma bada  na ten temat, ale wydaje mi się, że nadmiar możliwości, jakie oferuje świat, plus zapracowanie – trzeba przecież na te atrakcje zarobić – to kolejny ważny powód, dlaczego ludzie nie łączą się w stałe pary. Cóż, trzeba by pewnie zrezygnować z wakacji na Mauritiusie czy cotygodniowych wyjazdów na skałki… Dlatego bardziej sprawdzają się związki luźniejsze, z których stosunkowo bezboleśnie można wyjść, gdy pojawią się pierwsze trudności, gdy okaże się, że bycie razem ogranicza przestrzeń wolności. Dzisiejsza młodzież ma obsesję wolności i chce czerpać z każdego aspektu życia sto procent satysfakcji. Związek z drugim człowiekiem wytrzymuje tę próbę do dwóch lat góra. Potem tzw. gruczołowa fascynacja zanika i trzeba chcieć się napracować, by utrzymać satysfakcjonujący poziom relacji. Jak widać, wielu ludzi nie ma dziś na to ochoty.

Dom i rodzina to inwestycja finansowa, czasowa i energetyczna. Wybór, który powinien być zgodny z uwewnętrznioną hierarchią wartości.

Czyli?
W.E
.: Musimy wiedzieć, co jest dla nas ważne, a co najważniejsze. Rodzinę chce założyć zwykle ten, kto sam pochodzi z ciepłej, zdrowej, najczęściej licznej rodziny, więc ma taki wzór w sobie. Ale równie dobrze ktoś, kto w dzieciństwie wygłodził się i wyziębił emocjonalnie i marzy o rodzinnym ciepełku. Jednak taka osoba – by stworzyć sensowną rodzinę i w niej wytrwać – musi sobie najpierw uświadomić i przepracować swoje złe wzorce rodzinne, aby ich nie powielać. Jeśli tego nie zrobi, zakładanie rodziny może się nie udać. To również powód, dla którego mamy singli. Coraz więcej młodych ludzi wychowuje się bez pozytywnych wzorców rodzinnych. Zaharowany ojciec, zajęta matka, klucz na szyi, pusty dom, kartki na lodówce… Jak z tego sklecić ciepłą rodzinę?

K.M.: Na szczęście nie żyjemy w próżni, są obok nas inni, przy których można się nieco „dogrzać” i zobaczyć, że modeli rodziny może być wiele. Dobrze mieć do wyboru różnorodne wzorce. Dlatego, psychologicznie rzecz biorąc, singlowanie to pozytywne zjawisko.

W.E.: Szczególnie jako okres przejściowy, początek własnej drogi po wyjściu z domu. Zalecałbym to każdemu. Przede wszystkim kobietom, by nie przechodziły z rąk ojca w ręce męża, tylko miały okazję do budowania własnej autonomii. By poczuły, co to znaczy samodzielnie żyć, by miały czas dowiedzieć się, kim są i czego potrzebują.

Strony: 1 2


Rajskie ptaki w Twoim ogrodzie

Wiosna i lato to czas wyjątkowych spotkań na świeżym powietrzu. Garden party czy weekendowe przyjęcia z bliskimi na tarasie mają swój niepowtarzalny i bezpretensjonalny urok. ...

Wywiad SENSu: Joanna Brodzik

Na prośby widzów wróciła właśnie na plan szóstego sezonu serialu z cyklu „Nad rozlewiskiem”, na prośbę naszej redakcji po raz trzeci pojawiła się na okładce ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI