Kulturalny październik

Materiały prasowe

Ulepmy własnymi rekami – z kimś bliskim – talerze, kubki, misy. Wypalmy je w piecu garncarskim. A potem podajmy na nich wspólny obiad. Do tego muzyka, która płynie
z czyjejś duszy. To dobry przepis na pokonanie jesiennych niepokojów.

reklama

Profesor Norihiro Kato, japoński badacz kultury, uważa, że lęki współczesnego człowieka biorą się także stąd, że nie wiemy, jak powstają rzeczy, których używamy na co dzień. Tajemnica procesu produkcji garnka, telefonu czy plastikowego kubka zabiera nam poczucie kontroli i wpływu na świat, a więc i na nasze życie.

Jeśli tak, to powinniśmy odkryć tajemnicę powstania choćby kilku przedmiotów. Ja postanowiłam samodzielnie je wykonać – zaczynając od kursu lepienia z gliny. Ale zanim tam trafiłam, sięgnęłam po książkę Jacqui Atkin „Podstawy ceramiki. Wszystko, co trzeba wiedzieć, by tworzyć piękną ceramikę” (wyd. Arkady 2007). Tak dowiedziałam się, na czym polega praca garncarza, co czeka każdego, kto będzie chciał stworzyć tacę na owoce, a także – jak można barwić i pokrywać szkliwem naczynia. To nic trudnego. Oczywiście w teorii. A w praktyce? Moja zaczęła się od odkrycia, że stres sprawia, że ciało nie należy do nas. Jest niezręczne, spięte. Palce niechętnie poddają się dyscyplinie miękkich ruchów. Trzeba to niezgrabne nawiązywanie kontaktu z własnym ciałem wytrzymać, aby wykonać jakąkolwiek rzecz i odzyskać siebie! Ja powoli zaczęłam czuć, że moje palce, dłonie, ramiona wydostają się spod władzy stresu i na powrót stają się częścią mnie. (A tak na marginesie, wystarczy dotknąć gliny, żeby wiedzieć, czemu Bóg właśnie z niej miał ulepić ludzi. Nic bardziej naturalnego. Glina to przecież ziemia).

Zupa marzyciela. Aby ją przyrządzić, potrzebna nam marchewka, papryka, cukinia, kalarepka. Warzywa kroimy na cieniutkie plasterki po to, aby wyciąć z nich serduszka, gwiazdki, półksiężyce itp. Można użyć foremek do ciasta albo ostrego noża. W obu jednak wypadkach należy się na tej czynności skupić, a tego nam przecież trzeba, by zapomnieć o frustracjach!

Z pozostałych skrawków warzyw albo i z mięsa gotujemy wywar. Gdy jest już gotowy, wrzucamy do niego warzywne wycinanki na 10 minut. Jednocześnie przygotowujemy ryżowy makaron. A potem już tylko jemy… To jeden z przepisów, jakie znalazłam w „Encyklopedii zup” (Dom Wydawniczy Bellona 2006). Są tam zupy tradycyjne, jak i egzotyczne (z rzeżuchy i pomarańczy), a także pozwalające na lifting tradycji (z buraków i moreli). Wszystkie złożone z naturalnych składników.

Przeważnie jednym ze wspomnień z dzieciństwa jest talerz gorącej domowej zupy. Ciepło, które od brzucha rozchodzi się po całym ciele i rozgrzewa zziębniętego, przemoczonego, jesiennego ducha. Przeglądając „Encyklopedię zup”, przypomniałam sobie o zupie jabłkowej babci Mani. Jadłam ją bardzo dawno temu, ale kiedy spojrzałam na przepis, poczułam w ustach ten wyjątkowy słodkawo-cierpki smak. Od razu poszłam do sklepu po jesienne jabłka…

Gwiazdy… marzenia, fantazje. Czy to iluzja odległa, czy może jednak coś czuję… Dla niego odkrywam się bez wstydu. On promienieje w centrum, sobą go czule obejmuję, gorącą skórą pojmuję…” – śpiewa Natalia Przybysz na swojej nowej płycie „Gram duszy” (wytwórnia Mystic Production 2010). To muzyka zmysłowa, kobieca, pełna rytmu i dobrej energii. Ale też prosta, momentami surowa. Skłania do refleksji nad tym, jak poznajemy drugiego człowieka. Po marce auta, metce na koszuli? Najlepiej, gdy poznać się mogą nasze ciała, nasza skóra, nasze zmysły. Gdy pomaga nam intuicja i serce, a nie rozum i kalkulacja.

Trzeba grać, śpiewać, wtedy można czuć, kochać. Słuchajmy, co mówią inni, co mówi mama, ale pamiętajmy, że liczy się to, co sprawia, że nasze serce trzepocze – taka jest wymowa nowej płyty Natalii. Kiedy chcemy lepić w glinie albo gotować z kimś ważnym – warto to robić przy muzyce, która mówi o tym, co nas łączy, i pozwala lepiej zrozumieć siebie. Bo miłość to stan ducha, ale też uczucie, jakim obdarowujemy drugiego człowieka. Gdy kochamy, nigdy nie jesteśmy samotni, smutni i przemarznięci – nawet jesienią.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »