„Artysta” filmem roku

FilmForum

Ten rok należał do jednego filmu. „Artysta” Michela Hazanaviciusa zgarnął najważniejsze nagrody filmowe: Złoty Glob dla najlepszego musicalu, Cezar dla najlepszego filmu i wreszcie Oscar dla filmu roku.
Do końca krytycy podkreślali, że choć „Artysta” zdecydowanie wyróżnia się spośród pozostałych kandydatów – zarówno poziomem, jak i szczególnym hołdem oddanym kinu niememu jak i aktorom, których nazwiska przeminęły bądź przemijają – to jednak w historii Akademii nie zdarzyło się, by najważniejszy Oscar trafił w ręce zagranicznej produkcji. A jednak. Belgijsko-francuski, czarno-białego i na dodatek niemy film „ustrzelił” najważniejsze statuetki: dla filmu, dla najlepszego reżysera i aktora – Jeana Dujardina, a także kostiumy i muzykę – w sumie 5 nagród.

reklama

Również 5 statuetek zdobył film familijny Martina Scorsese – „Hugo”:za najlepszy dźwięk i montaż dźwięku, zdjęcia oraz najlepsze efekty wizualne.

Oscar dla najlepszej aktorki trafił w ręce Meryl Streep – tu obyło się bez niespodzianek, bo wszyscy wróżyli wybitnej amerykańskiej aktorce statuetkę za rolę w „Żelaznej Damie”. To już trzeci Oscar w jej karierze.

Statuetka za rolę drugoplanową trafiła w ręce 82-letniego Christophera Plummera za rolę w amerykańskiej komedii „Debiutanci”. Z kolei nagrodę dla aktorki drugoplanowej otrzymała Octavia Spencer za rolę w „Służących”.

Wielki zwycięzca Złotych Globów, czyli kameralny film z Georgem Clooney’em, pt. „Spadkobiercy”, okazał się wielkim przegranym Oscarów, otrzymując jedynie 1 statuetkę – za adaptowany scenariusz. Za scenariusz oryginalny przypadł z kolei Woody Allenowi za „Po północy w Paryżu”.

Nagroda dla najlepszego filmu zagranicznego nie trafiła niestety do Agnieszki Holland. „W ciemności” przegrało z irańskim „Rozstaniem”, choć w tym przypadku głosy krytyków były jednoznaczne: „Rozstanie” było bezapelacyjnie najlepszym obrazem wśród kandydatów.

Przegrani, to obok „Spadkobierców” także „Moneyball”, który nie otrzymał ani jednej statuetki oraz „Czas wojny” Spielberga, gdzie, wydawałoby, się gwarantowaną nagrodę dla Janusza Kamińskiego za zdjęcia zgarnął właśnie „Hugo”.