Wolna wyobraźnia: Chuck Palahniuk „Kołysanka”

materiały prasowe

Powieść Palahniuka przypomina sen wariata. Jedno groteskowe wydarzenie goni tu drugie i wszystko wydaje się możliwe: handlowanie nawiedzonymi domami, wchodzenie w cudzą skórę, zabijanie przy pomocy wierszyka dla dzieci.

materiały prasowe

O śmiercionośnej mocy kołysanki wiedzą na szczęście nieliczni. Dwoje z nich, dziennikarz śledczy Carl Streator i agentka nieruchomości Helen Hoover Boyle postanawia zapobiec zabójczej mocy tekstu i wyrusza w podróż po Ameryce, by zniszczyć wszystkie egzemplarze książki, w której został zamieszczony. Niby nie wydrukowano ich wiele, ledwie pół tysiąca, ale i tak zdążyły już przyczynić się do wielu tragedii. Podróż ta ma także inny cel – Helen chce znaleźć księgę czarownic, przekonana jest bowiem, że wierszyk zawiera klucz, dzięki któremu będzie mogła ją odczytać.

Brzmi to jak streszczenie sensacyjnej powieści o poszukiwaniu księgi, która daje władzę światem, ale „Kołysanka” oczywiście nią nie jest. Parodia tego typu literatury i absurdalne poczynania bohaterów stają się dla Palahniuka pretekstem, by poruszyć sprawy całkiem poważne. Przede wszystkim problem żałoby po przedwczesnej, niewytłumaczalnej śmierci dziecka (tzw. śmierci łóżeczkowej). Ta tragedia dotknęła i Helen, i Carla, można więc przyjąć i taką interpretację, że wszystkie niesamowite wydarzenia rozgrywają się wyłącznie w ich głowach. Szukając feralnych tomików z kołysanką, która jakoby zabija dzieci, odwiedzają osoby dotknięte takim samym dramatem, co by takie właśnie odczytanie powieści uzasadniało. Śmiercionośna piosenka stanowiłaby w takim układzie wyjaśnienie czegoś, czego wytłumaczyć nie sposób. Jeśli zaś dałoby się znaleźć wyjaśnienie, można by było przeciwstawić się fatum i zapobiec kolejnym tragediom.

Ale na tym nie koniec. Równie wiele miejsca poświęca pisarz refleksji na temat społeczeństwa informacyjnego i sposobów manipulowania nim. Informacja, dowodzi Palahniuk ustami swojego bohatera, to idealne narzędzie do sterowania ludzkimi wyborami, czego efektem ma być odebranie wolności wyboru. Jedyny wybór, jaki nam wkrótce pozostanie, ograniczy się do wybierania „między pepsi i coca colą”. Myśl to nienowa, lecz autor „Kołysanki” oczywiście o tym wie, dlatego przekazuje ją w formie patetycznych sloganów, przez co nabierają one wymiaru ironicznego. Wszyscy wiemy, nikt się tym nie przejmuje, a robienie wody z mózgu postępuje w najlepsze.