„MŁYNARSKI obowiązkowo” w Teatrze 6. piętro. Recenzja

MŁYNARSKI obowiązkowo, fot.Teatr 6.Pietro

„Pan Młynarski”. Z największym szacunkiem zawsze mówię o genialnym tekściarzu i kronikarzu naszej historii. Szczupły, wysoki i pochylony w charakterystycznym ukłonie w kierunku mikrofonu i… ginącej inteligencji, o której przetrwanie walczy ze wszystkich sił. Widzowie spektaklu „MŁYNARSKI obowiązkowo” w Teatrze 6.piętro dowodzą, że dotychczas skutecznie. Panie Wojtku, dziękujemy za wszystko!

reklama

Ten unikalny projekt teatralny powstał dzięki uporowi Jacka Bończyka, który wraz Wojciechem Młynarskim wymyślił widowisko. Piosenka literacka (nie mylić z aktorską) to nasze dobro narodowe, o które szczególnie warto dbać w zalewie muzycznej tandety. Autor sam dokonał wyboru tekstów, wymyślił scenariusz, w tym wiązane słowo: zapowiedzi częściowo mówione przez Wiktora Zborowskiego, częściowo śpiewane przez chór wykonawców.

Jacek Bończyk z właściwą sobie kulturą i swadą oraz, co ważne, taktem i umiarem w doborze artystycznych środków wyrazu, dopilnował wszystkiego na scenie. Młode artystki: Klementyna Umer, Anna Sroka – Hryń i Magdalena Kumorek potrafiły wyciszyć się w momentach, gdy interpretowały „Ogrzej mnie” (Kumorek) czy „Gram o wszystko” (Sroka – Hryń). To kanon twórczości mistrza Młynarskiego i prawdziwy sprawdzian umiejętności dla kolejnych już śpiewających pokoleń. To teksty, które się nigdy się nie starzeją. Warto też pamiętać, że szlagworty Młynarskiego są tak silne i trafne, że nie wymagają dodatkowego wzmocnienia. To sztuka słowa, w interpretacji której „mniej znaczy lepiej”. Rozumiem oczywiste napięcie i chęć pokazania umiejętności interpretacji przy okazji takiego repertuaru, ale energia młodszych wykonawców chwilami aż rozsadzała scenę.

Słowa uznania należą się zespołowi muzycznemu, który gra na żywo podczas całego przedstawienia. Ich udział dał podobny efekt artystyczny do występów samego Wojciecha Młynarskiego, któremu zawsze towarzyszył na scenie świetny pianista.

Pokazując, jak zmieniała się nasza mentalność od czasów PRL-u aż do dzisiaj, Młynarski dowcipnie i z czułością piętnuje polskie wady, zarazem nie odbierając nadziei. „Jest jeszcze śledź w śmietanie, metafizyczne danie”, „a twoja jabłoń w ogrodzie przetrwa niejednych polityków” – rozbrzmiewa w finale z ekranu, na którym wcześniej pojawiały się tytuły utworów oraz zdjęcia Bohatera Wieczoru. Widownię teatru wypełnili miłośnicy talentu Pana Młynarskiego, którzy bez chwili wahania dopowiadali brakujące słowa piosenek. Z wielkim entuzjazmem witali każde pojawienie się Wiktora Zborowskiego i gościa wieczoru, Piotra Machalicy.

Wracając metrem, nuciłam ukradkiem: „jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy”. „MŁYNARSKI obowiązkowo” – to trzeba zobaczyć… Obowiązkowo!

MŁYNARSKI obowiązkowo, pomysł, scenariusz, opieka artystyczna: Wojciech Młynarski
reżyseria: Jacek Bończyk, premiera 7 marca 2015, Teatr 6. piętro