Katarzyna Groniec „Pin-up Princess”

fot. materiały prasowe

Najciekawsza, najbardziej konsekwentna płyta w dotychczasowym dorobku wokalistki – artystyczny triumf.
Emocjonalny, ale i zabawny zapis stanów świadomości kobiety w wieku, w którym nabiera się dystansu („Kosmonautka”). Atutem albumu są poetyckie teksty Kasi Groniec, która z humorem bawi się językiem („Skleroza”), zawsze prowokując do głębszej refleksji („Trawa”). Słowa uznania dla producentów: pianisty Łukasza Damrycha i basisty Roberta Szydło. Dzięki nim każda piosenka ma odmienną i świetnie zagraną aranżację.

reklama

Muzyka maluje całą paletę nastrojów, które skutecznie opierają się szarości. Pozytywną wibrację wprowadza tu Kapela ze Wsi Warszawa w utworze „Stare babki”, album zamyka duet z Wojciechem Waglewskim, kompozytorem znacznej części materiału („Już nie palę”).

A jeżeli ktoś ma ciśnienie, aby nazywać taką twórczość „kobiecą”, uprzedzam, że w tym wypadku określenie to będzie komplementem. Na osobną uwagę zasługuje sesja fotograficzna Jacka Poremby w książeczce do płyty.

EMI Music