Michael Kiwanuka „Home Again” – recenzja

Polydor


Brytyjski debiutant, syn uchodźców z Ugandy, jest najnowszym objawieniem sceny popularnej. Muzyka młodego wokalisty wyrasta z wzorców ukształtowanych w latach 70. twórczością wybitnych artystów czerpiących równolegle z rock and rolla i z wpływów soul, zarówno czarnych,
jak i białych, m.in. Billa Withersa czy Vana Morrisona.

Nie ma tu więc wielkiej oryginalności, ale jest jeden niepodważalny atut: głos Kiwanuki, jego barwa, jego subtelne zmatowienie, jego naturalna zmysłowość. Kluczem do sukcesu tak wyposażonego wokalisty jest więc repertuar – Michael Kiwanuka jest autorem swoich piosenek, co dobrze mu wróży. Jego specjalnością są melodyjne ballady: „Home Again” czy „I’m Getting Ready”.

Michael Kiwanuka, „Home Again”, Polydor

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »