Pina Bausch – ruch powstaje po drodze

Mawiała: „Interesuje mnie nie to, jak poruszają się ludzie, ale to,
co ich porusza”. I taki też jest teatr tańca Piny Bausch, wybitnej tancerki i choreografki. Rozbudzający wyobraźnię, rozpalający emocje. Właśnie mamy okazję to sprawdzić. W Teatrze Wielkim 16, 17, 21 i 22 września można było zobaczyć
jej Tanztheater Wuppertal, a 18 – trójwymiarowy film Wima Wendersa „Pina”. Miał być z jej udziałem.

Zdjęcia planowano na wrzesień 2009 r. Nie byłby to debiut filmowy Piny. Pracowała już jako aktorka na planie „A statek płynie” Federica Felliniego (rola Księżniczki) i choreografka, m.in. w „Porozmawiaj z nią” Pedro Almodóvara.

reklama

TRÓJWYMIAROWA PINA

Cieszyła się na film Wendersa, z którym znali się ponad 20 lat. Ponieważ nie była zadowolona z dotychczasowych prób przeniesienia na ekran spektakli jej teatru tańca, Wenders szukał wierniejszego sposobu oddania tej niezwykłej sztuki. A to niełatwe zadanie, bo taniec najpełniej wybrzmiewa przecież na żywo. Aż po premierze trójwymiarowego nagrania koncertu U2 w Cannes reżyser wybiegł z projekcji z okrzykiem: „mam!”. I zadzwonił do Piny, że oto wpadł na pomysł wykorzystania techniki 3D. Zaśmiała się i powiedziała: „nie mam pojęcia, o czym mówisz”.

Bardzo się jednak do projektu zapaliła, ale nie zdążyła go zrealizować. Zmarła pięć dni po zdiagnozowaniu nowotworu, 29 czerwca 2009 roku. Miała 68 lat.

Wenders powiedział dla „The Daily Telegraph”: „Interesował mnie jej przenikliwy sposób patrzenia na ludzi. Umiała bardzo subtelnie odczytywać ich wnętrze poprzez gesty, ruchy, taniec. Była w stanie widzieć w taki sposób jak nikt inny. Wielu reżyserów albo fotografów cechuje precyzja spojrzenia, ale ona miała coś więcej. Naprawdę chciałem zobaczyć to, co ona widzi”.