Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

Felieton Hanny Samson: No przecież miało być inaczej!

fot.123rf
25 marca 2016 in Styl Życia by Hanna Samson
Czasem cierpimy, choć wszystko jest dobrze, bo nie jest tak, jak byśmy chcieli, żeby było. Nie na wszystko w życiu mamy wpływ i warto się z tym pogodzić.

Pewnie znacie słynną modlitwę świętego Franciszka z Asyżu, ale dla porządku ją przywołam: „Boże, daj mi pogodę ducha, abym zgodził się z tym, czego zmienić nie mogę. Daj mi odwagę, abym zmieniał to, co zmienić mogę i co zmienić trzeba. I daj mi mądrość, abym zawsze potrafił odróżnić jedno od drugiego”.

Otóż z tym odróżnianiem bywa ciężko. Ze zmienianiem często też. Ale chyba największy problem sprawia nam pogodzenie się z tym, czego nie możemy zmienić, bo nie od nas zależy. I wcale nie mówię o tragediach, które się zdarzają i trzeba czasu, by się z nimi uporać. Mówię o zwykłym życiu, które odbiega od naszego scenariusza. Chcieliśmy je przeżyć według planu A, ale ono nie pozwala nam na to. Pora wtedy uruchomić plan B, który może być całkiem dobry, jeśli tę zmianę zaakceptujemy. A jeśli nie? Skazujemy się na poczucie klęski nawet wtedy, gdy nasze życie jest pełne sukcesów.

Zacznę od Olgi, bo to jej historia skłoniła mnie do napisania tego felietonu. Olga ma 45 lat, dwoje dzieci, z którymi ma świetny kontakt, trzy koty, dwa psy i piękny dom pod miastem. Prowadzi własną firmę. Lubi swoją pracę i ma w niej duże osiągnięcia. Nie ma problemów finansowych ani kredytu, bo wiele lat pracowała za granicą i zaoszczędziła sporo pieniędzy. Kilka lat temu rozwiodła się z mężem, który stosował przemoc wobec niej i dzieci, i wróciła do kraju, gdzie wszystko jej się dobrze układa. Przynajmniej tak wygląda to z zewnątrz. A od środka?

– Jestem strasznie nieszczęśliwa – wyznała Olga pod koniec spotkania.

– Dlaczego? – Wysłuchałam jej opowieści i naprawdę nie widziałam powodu.

– Bo dla mnie najważniejsza jest rodzina. Zawsze wiedziałam, że chcę być matką i żoną, chciałam mieć pięcioro dzieci i kochającego męża, a teraz nic z tego. Nie tak miało wyglądać moje życie.

– Ale poczekaj, żałujesz, że odeszłaś od męża? – zapytałam.

– Skądże! On nas terroryzował, nie chciałam tak żyć.

– A więc jesteś zadowolona, że od niego odeszłaś?

– Skądże! To moja klęska życiowa!

A więc to tak! Olga potrafiła dokonać zmian w swoim życiu, ale nie potrafi skorygować scenariusza. Przywiązanie do wersji napisanej w dzieciństwie skazuje ją na poczucie klęski, choć ma na koncie wiele sukcesów. Jakich sukcesów?! Przecież one nie mają znaczenia, bo liczy się tylko mąż i piątka dzieci!

Historia Olgi przypomniała mi opowiadanie „Życie na suficie”, które napisałam wiele lat temu. Bohaterka nie angażuje się we własne życie, bo wcale nie uważa go za swoje. Jej powinno być inne. Obwinia siebie o to, że wypadła ze swojego życia i wylądowała w miejscu, którego tak naprawdę nie widzi, bo cały czas patrzy wstecz: „Gdzieś musiałam popełnić błąd. Im dłużej o tym myślę, tym bardziej jestem tego pewna. Nie chodzi o drobiazg, ale o błąd brzemienny w skutki. Zmieniający bieg życia. (…) Gdy leżę w łóżku, mam nad sobą popękany sufit. Znam wszystkie rysy, to po nich wędruję od dawna i sprawdzam, w którym momencie powinnam była wybrać co innego”. Moja bohaterka próbuje wrócić do przeszłości i dzięki temu w końcu się od niej uwalnia. A Olga?

Strony: 1 2


Warsztaty Wojciecha Eichelbergera w wersji online

Nie wstydź się wizyty u urologa! Działaj!

Patrząc na wydłużające się kolejki do lekarzy – szczególnie specjalistów – oraz czytając raporty o wydatkach ponoszonych na leki, można dojść do wniosku, że Polacy ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI