Maciej Stuhr: Książę i mała Pe

123rf.com

Tego dnia dziwna pani kazała kłamać jeszcze wiele razy.
Mam siostrę. Bliźniaczkę. Jest ode mnie młodsza o prawie 30 lat, więc jak na bliźnięta dziwny z nas przypadek. Genetyczny. Tak, Patrycja jest moją bliźniaczką genetyczną i od dwóch lat nosi wyłącznie moje komórki krwi. Ot, życiodajna sztuczka. Patrycja przeżyła ostatnio przygodę, która zainspirowała mnie do opowiedzenia Państwu bajki.

Dawno, dawno, a może i nie tak dawno temu, z dala od miejskiego zgiełku, przyszła na świat mała dziewczynka. Nazywała się Pe. Pe miała wspaniałych rodziców, dwa psy, dwa koty i dwa żółwie.
Od najmłodszych lat Pe była przebojowa, radosna i pełna energii. Przede wszystkim zawsze mówiła prawdę, co sprawiało, że była naprawdę wyjątkowa. I dawno już zdobyłaby świat, gdyby nie ciężka choroba. Czas płynął, ale pomimo usilnych starań Pe, jej rodziców i najlepszych lekarzy, dziewczynka nie zdrowiała. Przeciwnie, jej stan pogarszał się, przestała rosnąć, była słabiutka i rokowania były bardzo złe. Pe nie przestawała się jednak uśmiechać, wciąż była bardzo dzielna i wciąż zawsze mówiła prawdę.

Musiało się to spodobać elfom i wróżkom, bo to pewnie za ich staraniem pewnego dnia pojawił się książę na swoim rumaku. Nie za piękny co prawda i niezbyt bogaty, ale się pojawił. Niektórzy mówili, że to nie książę, tylko zubożały baron, który swój tytuł zawdzięcza tylko ojcu. Był jednak znany w odpowiednich kręgach. Książę, a może baron, przejeżdżał przez drewniany mostek, skaleczył się wystającą drzazgą, ale nawet tego nie zauważył i pojechał dalej. Jednak jedna kropla jego krwi skapnęła prosto do strumyka. W tym samym czasie Pe tuż za zakrętem nachyliła się z kubeczkiem, żeby zaczerpnąć trochę wody z tego samego strumyczka. Jak zaplanowała, tak zrobiła, nie wiedząc, że wśród kropel, które wypełniły kubeczek, jest także ta jedna kropelka krwi księcia. Pe wypiła duszkiem wodę i od razu poczuła się bardzo dziwnie. Jakież było jej zdumienie, kiedy po paru dniach urosła o kilka centymetrów, a po kilku tygodniach była już zupełnie zdrowa!

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »