Duchowość pieniądza

Duchowość pieniądza
123rf.com

Czy finanse i wartości muszą się wykluczać? Tak, jeśli będziemy je sobie przeciwstawiać. Nie – jeśli pozwolimy im współpracować. Świat ducha i świat materii mogą się nawzajem umacniać.
Dawniej życie człowieka nie zależało tak bardzo od pieniędzy, jeszcze w czasach średniowiecza rzadko nimi płacono za jedzenie, odzież, zabawę czy schronienie. Byliśmy samowystarczalni, żyliśmy, licząc na współpracę i wsparcie w obrębie społeczności – osad, wiosek, plemion. Obecnie osoby, która wyprodukowała jedzenie czy uszyła nam ubranie, raczej nie znamy.

– Płacimy obcym ludziom za zaspokojenie większości fizycznych i kulturowych potrzeb – twierdzi Charles Eisenstein, pisarz i mówca. W swoim eseju „Pieniądze: nowe otwarcie” pisze o powszechnym paradoksie, jakim jest to, że żyjąc wśród nadmiaru dóbr, niepokoimy się nieustannie, że nam ich zabraknie. Odgrodzeni od siebie, gromadzimy – każdy na swoje potrzeby. Najchętniej na zapas, nierzadko kosztem innych. By poczuć się bezpiecznie, bo kto nam pomoże, skoro staliśmy się tacy osobni, samowystarczalni, samotni? Stajemy się punktem zbierania, zamiast centrum przepływu. A przecież w idei wspólnoty nie chodzi o posiadanie, ale dzielenie się, współpracę, zachętę do odwzajemniania się.

Utracone więzi

Spójrzmy: świat, pomimo wielkich bogactw, wciąż podzielony jest na tych, co mają nadmiar, z którego nigdy nie zdołają do końca skorzystać, oraz tych, którzy nie mogą zaspokoić swoich podstawowych potrzeb. – Żyjemy przecież w świecie dostatku i zawsze tak było. Obecny system pieniądza i tkwiące w jego głębszych warstwach zniewolenie tego, co wolne, przez to, co posiadane na zasadzie wyłączności, stworzyły sztuczny niedostatek, choć nie ma ku temu żadnego powodu. Nie brakuje nam ani żywności, ani niczego innego, co niezbędne jest do zaspokojenia potrzeb. Brakuje nam natomiast pieniędzy, których systemowy niedostatek wywołuje niedostatek wszystkiego innego – twierdzi Charles Eisenstein.

A przecież pieniądze stworzone zostały dla ułatwienia wymiany dóbr, usług, są mostem między ludzkimi zdolnościami a ludzkimi potrzebami. Tylko dzieląc się z innymi tym, co mamy, odtworzymy społeczność dostatku i odnajdziemy utraconą duchowość. Dzielenie się z innymi jest naturalne. Czy nie tęsknimy za światem, w którym nie potrzebowalibyśmy gromadzić zapasów, bo czulibyśmy się bezpiecznie ze świadomością, jak nasi praojcowie, że nie jesteśmy sami i w razie czego otrzymamy pomoc? To znaczy, że w cywilizacji oddzielenia wcale się tak łatwo nie odnajdujemy.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »