Od redakcji: Baba za kierownicą

fot. Rafał Masłow

Jak miała na imię pani Dulska? To pytanie zwykle wprawia w konsternację uczniów lub widzów spektaklu. Pani Dulska to pani Dulska. Ciemna baba z początku wieku, plotkara, obłudna, fe!

Katarzyna Droga REDAKTOR NACZELNA/ fot. Rafał Masłow
Katarzyna Droga REDAKTOR NACZELNA/ fot. Rafał Masłow

reklama

Skrzywdzona służka w ciąży – Hanka. Córki wiadomo: Mela i Hesia, postrzelone pensjonarki, każdy wie. A mama Dulska? Ano właśnie.

Być może to nieważne, jak miała na imię. Ważne, że uosabia coś wrednego, co nazywa się teraz dulszczyzną. Tak, ale… nie umiem wybaczyć Gabrieli Zapolskiej, że stworzyła kolejny stereotyp. Obłuda mieszczańska dostała postać kobiety. No i tutaj ja się nie zgadzam.

W tym numerze rusza trzecia edycja Akcji „Solidarność Kobiet ma SENS”.  Zaczynamy od debaty na temat stereotypów o kobietach. Paulina Młynarska pyta, z jakimi się spotykamy. Pierwsze, co przychodzi mi do głowy: „baba za kierownicą!”. I co? No wiadomo: źle. Baba za kierownicą to makijaż na światłach i piski na krzyżówkach. Tylko wspomnij, że to kobiety jeżdżą ostrożniej i bardziej przepisowo. A, to znaczy bez refleksu i fantazji. No tak, no tak. Trudno z tym dyskutować.

Baba szef. Zbyt emocjonalna. Baba chirurg? Za słaba fizycznie.  Kobieta za ladą. Zbyt… co? A nie, to się zgadza – za ladą może być. W kuchni może być, ale i tak najlepsi kucharze świata to mężczyźni. Wiecie, kto powtarza te bzdury? Kobiety. Często matki córkom albo siostry siostrom. Ponadczasową sztukę o Dulskiej napisała kobieta. Koniec z tym, miłe Czytelniczki, bo to właśnie jest bez sensu!

Trzecią edycję Akcji zaczniemy od walki ze stereotypami. Żadne tam „chłop jak żaba silniejszy niż baba”. Kobiety są silne, co pokazały zdarzenia ostatnich miesięcy. Nie ma nic mocniejszego niż wku-rzona kobieta, chyba że tysiące wkurzonych kobiet. Nie twierdzę, że Kopernik była kobietą, ale śmiem twierdzić, że Dulska często bywa mężczyzną, czyż nie?

Ambasadorki Akcji formułują swoje przykazania do Dekalogu Kobiet, który znajdziecie w tym SENSie. Moje jest takie: „Cieszę się na każde spotkanie z kobietą, cieszę się z jej urody, jej piękno to powód do dumy”. Myśl: „Zdobędę przyjaciółkę, a jak się do niej uśmiechnę, ona uśmiechnie się do mnie”. Zbadałam to: zawsze się sprawdza.

 

A Dulska miała na imię Aniela. Nie Szantrapa, nie Ksantypa, tylko tak anielsko… Ale czy Aniela to ma być anioł, a Ksantypa to megiera? Może to tylko kolejny mit, tym razem imienia? Aniele, Ksantypki i Brunhildy, chcecie odrzucić durne stereoptypy? Czytajcie SENS!

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »