Zjem jej krem! – produkty kulinarne czy kosmetyki? Zobacz przepisy…

Olej kokosowy czy cynamon mogą stać i na kuchennej półce, i na damskiej toaletce. U mnie toczy się o nie wojna.|Olej kokosowy czy cynamon mogą stać i na kuchennej półce, i na damskiej toaletce. U mnie toczy się o nie wojna.
Jestem kucharzem. Kuchnia to moje królestwo! Jako dobry władca, lubię wiedzieć, co się w nim dzieje. Na bieżąco sprawdzam „obecność ulubionych poddanych”: oleju kokosowego, siemienia lnianego, ryżu Basmati, czerwonej soczewicy czy masła klarowanego. Ostatnio zauważyłem, że w tajemniczy sposób znika sporo z nich. Złodziejem okazała się moja narzeczona. „Bezczelnie” wyniosła część „mojej” kuchni do „swojej” łazienki. Wielki słój z olejem kokosowym, tłoczony na zimno olej sezamowy, cukier trzcinowy, woda różana, cynamon i kakao – stoją teraz dumnie na jej toaletce. Jakby tego było mało, ukradła mój największy skarb: wodę z kwiatów pomarańczy, której oszczędnie używam do przygotowania deserów! Na tropie Ponieważ jest to jednoosobowe królestwo, musiałem zostać również szpiegiem. W końcu udało mi się podpatrzyć (a resztę informacji wyciągnąć w trakcie „przesłuchania”), co robi z moim prowiantem. Na jaw wyszła stara prawda, że najlepsze kosmetyki nadają się też do jedzenia. Otóż Karola oleju kokosowego używa wiosną i latem w charakterze balsamu do ciała. Kokos znany jest ze swoich właściwości wychładzających i lekko nawilżających. Zapobiega również tworzeniu się wolnych rodników oraz powodowanych przez nie uszkodzeń. Pomaga w procesie gojenia i regeneracji skóry oraz usuwania martwego naskórka. Olej sezamowy (Uwaga! Do ciała nadaje się tylko ten tłoczony na zimno, z nieprażonych ziaren) z kolei rozgrzewa i odżywia. Pochłania też blisko 40 proc. promieniowania słonecznego, więc stanowi dobry, naturalny filtr do opalania. Karola stosuje go zimą: raz w tygodniu wieczorem namaszcza nim włosy i zostawia na noc. Rano, kiedy większość tłuszczu się wchłonie, myje je szamponem. Ajurweda twierdzi, że organizm przez skórę pochłania olej prawie tak, jakbyś go wypiła! Osobiście wolałbym uniknąć „drinka” składającego się z pochodnych ropy naftowej (częsta podstawa kremów czy balsamów do ciała), więc zaczynam dostrzegać zasadność tych „kradzieży”! Ja oleju kokosowego używam do smażenia (wytrzymuje wysoką temperaturę), przygotowania tajskiego curry lub surowych ciast. Cukru trzcinowego unikam (nie wiem, skąd znalazł się w kuchni). Ona – z oleju, miodu i cukru robi peeling. Jednak największym zaskoczeniem było dla mnie kakao. Zmieszane z cynamonem zastępuje, uwaga, puder brązujący. Kiedy się tak już nasmaruje, „wybrązuje” i wypacykuje, wówczas „demakijażuje” skórę wodą różaną lub wodą z kwiatów pomarańczy. Jak dla mnie, cała ta kosmetologia przypomina trochę robienie deseru… Zemsta jest słodka Postanowiłem się zemścić. Kiedy wyszła na zakupy, zakradłem się do lodówki. Na dolnej półce znalazłem olej Inca Inchi. Sprawdziłem w Internecie – ma ponad 50 proc. NNKT (nienasyconych kwasów tłuszczowych) omega-3. Jest jedynym dostępnym na rynku olejem, który odżywia również głębokie warstwy skóry i ładnie pachnie. Ma jednak jeden minus – jest dość drogi. Karola niewielkie ilości „wklepuje” wieczorem w twarz. Moja zemsta była słodka. Użyłem go do dressingu! Usłyszałem: „Kochanie, zrobiłeś wyjątkowo smaczny sos do sałaty. Z czego…?”. Krem czekoladowy z malinami (opcjonalnie) porcja dla 2 osób Składniki: 3 banany ugotowane na parze, 3 łyżki oleju kokosowego, 1/3 szklanki mleka kokosowego, 2 łyżki kakao (najlepiej surowego) lub karobu (proszku z chleba świętojańskiego), pół szklanki mrożonych malin (opcjonalnie), syrop z agawy (opcjonalnie) Wykonanie: Ugotowane na parze banany miksujemy z podgrzanym mlekiem i olejem kokosowym oraz kakao lub karobem. Podajemy na ciepło z mrożonymi malinami i ewentualnie syropem z agawy. Warzywny stir-fry z makaronem sojowym porcja dla 2 osób Składniki:2 łyżki oleju ryżowego, kawałek imbiru wielkości kciuka starty na tarce, czerwone chilli drobno poszatkowane (bez pestek lub z pestkami), 2 marchewki pokrojone w słupki, mały brokuł podzielony na małe różyczki (większe przecinamy na pół lub na 4 części), czerwona papryka pokrojona w słupki, sos sojowy do smaku, 3/4 szklanki wody, łyżka oleju sezamowego (z prażonych ziaren), 3 łyżki octu ryżowego lub soku z cytryny, małe opakowanie makaronu sojowego lub ewentualnie ryżowego, poszatkowana natka pietruszki do przybrania. Wykonanie: Na rozgrzany wok wylewamy olej ryżowy, wrzucamy imbir i chilli. Podsmażamy na złoty kolor. Dodajemy marchewkę, a po dwóch minutach – brokuły. Cały czas mieszamy. Po kolejnych kilku minutach dorzucamy paprykę. Wlewamy sos sojowy, wodę, ocet ryżowy i olej sezamowy. Dodajemy ugotowany makaron sojowy (zalewamy go na kilka minut wrzącą wodą, gotujemy dwie minuty i odsączamy). Podajemy posypane natką pietruszki.

reklama