Im więcej odpoczywasz tym więcej osiągasz

W obecnych czasach, kiedy Internet pozwala nam na wysyłanie i dostawanie informacji praktycznie z każdego miejsca na świecie, coraz więcej pracy wykonujemy również poza siedzibą firmy, przez co praca, tak jak odpoczynek, staje się stanem umysłu.
Nie chodzi tylko o osoby na najwyższych stanowiskach, które nawet w trakcie urlopu wydają polecenia przez telefon, czy o pracoholików, którzy wprost kompulsywnie sprawdzają maile na telefonie co kilka minut w każdy weekend. Coraz więcej z nas, bez względu na to gdzie się znajduje i co robi, ma głowę w bezustannym stanie pracy, zapominając o tym drugim – stanie odpoczynku.

Czas do odpoczynku

Zanim podzielimy nasze czynności na te, które składają się na stan pracy i na stan odpoczynku, warto zastanowić się czy tak naprawdę dajemy sobie czas i prawo do tego, żeby wypoczywać. Wielu z nas próbuje żyć w ciągłym biegu, traktując życie jak maraton, a kiedy tylko pozwalamy sobie na chwilę bezczynności, czujemy się nie w porządku. Odpoczynek dla wielu z nas wydaje się stratą czasu, porażką w wyścigu, który prowadzimy z własnym życiem. Skoro inni biegną to dlaczego ja mam stawać? W końcu poczucie własnej wartości znajduje się blisko naszych osiągnięć…

Przy takiej perspektywie odpoczynek jest działaniem na własną szkodę. Nasz wewnętrzny głos jest zawsze gotowy się zbuntować, nawet, gdy uczynimy najmniejszy błąd – nie oddzwonimy do klienta w ciągu 10 minut czy utniemy sobie drzemkę w ciągu dnia. Do tego wszystkiego dochodzi kwestia kontroli, poczucia bycia potrzebnym i niezbędnym – gdyby nie my zawaliłby się świat. Kiedy nie uda nam się czegoś osiągnąć czy wykonać, nasze “ja” czuje się urażone. Jednak gdybyśmy byli całkowicie pozbawieni ambicji i spędzali życie na patrzeniu w niebo, nie wydarzyłoby się wiele dobrych rzeczy. W związku z czym nie chodzi o przechylenie szali na stronę bycia lub działania, ale o umiejętność odpoczynku, nie tylko w czasie urlopu, a także na co dzień.

Ilość bodźców

Każdego dnia dociera do nas około 100 tys. słów, można to przeliczyć na gigabajty docierających do nas informacji. Strumienie bodźców dosłownie nas zalewają, bardzo często z kilku różnych stron. Procesy naszego mózgu można porównać do kanału informacyjnego, który nadaje wiadomości 24 godziny na dobę. Słyszymy prowadzoną rozmowę, pod nią widzimy pasek z najważniejszymi wiadomościami, a nad rozmówcami kolejne informacje. Tak samo jest w wielkich firmach: kilkadziesiąt e-maili dziennie jest normą. Do tego dochodzą telefony, spotkania, prezentacje, a także rozmowy z innymi ludźmi i potok własnych myśli. Pamiętajmy, że naturą naszego umysłu jest ciągła praca. A więc co można z tym zrobić? Jak się uwolnić od tego chaosu?