Bycie mamą w pojedynkę

123rf.com

Czasami nazywają się mamami-singielkami. Nie udało im się do tej pory zbudować szczęśliwej relacji z partnerem, ale były pewne, że chcą mieć dziecko i być spełnionymi mami.


Do napisania tego tekstu zainspirowały mnie listy, jakie dostaje od samodzielnych mam. Tak, samodzielnych, a nie samotnych. Samotna to inaczej osamotniona i kojarzy się z izolacją społeczną. A wiele kobiet to mamy z wyboru. Zostały mamami, bo taką decyzję podjęły. I nie są samotne, bo mają wsparcie w najbliższych, choć nie w partnerze.

Wiele z nich ma negatywne doświadczenia w budowaniu trwałych relacji z mężczyznami, niektóre miały tylko przelotne znajomości damsko-męskie. Łączy je to, że wiedziały, że chcą spełniać się w macierzyństwie, nawet wtedy, gdy nie będą miały przy sobie męża czy stałego partnera.

Pomysł na dziecko

W moich badaniach pojawiały się singielki, które jeszcze nie były mamami, a które przyznawały, że chciałyby mieć dziecko bez stałego partnera i nawet niektóre z nich miały na to konkretny pomysł. Jedne chciały skorzystać z banków spermy. Inne miały zamiar umówić się ze znajomym mężczyzną, który też chciał mieć dziecko. A jeszcze inne liczyły, że zajdą w ciążę podczas namiętnego romansu i nigdy nie powiedzą mężczyźnie, z którym o tym fakcie.

Chciałam podkreślić, że nie wszystkie singielki, z którymi rozmawiałam, podzielały to zdanie. Część nie chciała mieć dziecka bez założenia przez siebie własnej rodziny. Jednak kilka tych, które chciały realizować się w roli samodzielnej mamy, przyznawały, że dziecko będzie ich rodziną i że pozostanie „ich” na zawsze.

Mężczyźni w ich życiu przychodzili i odchodzili, a dziecko będą miały „na zawsze”, będzie ich towarzyszem życia. I w pewnym sensie oczywiście tak jest, bo stajemy się rodziną, mamy ze sobą kontakt, wspieramy się wzajemnie, spędzamy razem czas. Jakie zatem są uwarunkowania decyzji o byciu samodzielną mamą?

Mój partner nie chciał mieć dziecka

Jeden ze scenariuszy, który pojawiał się w wypowiedziach, dotyczył faktu, że poprzedni partnerzy nie chcieli mieć dziecka. Niektóre z wypowiadających się na ten temat kobiet przyznawały, że żyły w udanych związkach, dopóki chciały być „bezdzietne z wyboru”. Jednak kiedy ich partnerzy zaczęli odczuwać „zbyt” silną presję w kierunku posiadania potomstwa, opuścili swoje partnerki.

– Byłam w szczęśliwym związku ponad dziesięć lat – opowiada Magda. – Na początku liczyła się dla nas kariera, zarabianie pieniędzy, zwiedzanie świata, bo bardzo dużo podróżowaliśmy. Kupiliśmy i urządziliśmy piękny dom pod Warszawą. Mieliśmy stanowiska. Ale jak skończyłam 38 lat, zaczęłam myśleć o dziecku. Byliśmy fajną parą, tak mi się wydawało, i zaczęłam rozmawiać z moim partnerem o powiększeniu rodziny. Nie był zachwycony. Mówił, że mu tak dobrze, że nie chce zmian, że nie chce zmieniać wygodnego życia na „pieluchy, kolki i sraczki” – jak to nazywał. Nasze pertraktacje trwały rok i w końcu się rozstaliśmy. Zaszłam w ciążę, kiedy miałam 40 lat. Znajomi nie wiedzą, że skorzystałam z banku spermy. Niby wszyscy nowocześni, ale myślę, że kiepsko by to przyjęli. Na pytanie, kto jest ojcem, odpowiadam, że to moja sprawa i w przyszłości mojego dziecka. Jestem szczęśliwa, wychowuję swojego synka sama i wiem, że to była najlepsza decyzja w moim życiu. Nie rozumiem tylko mojego byłego partnera, który nigdy się nie dowie, ile traci, nie będąc tatą – dodaje szczęśliwa mama.

Stałość w niestałym świecie

Dziś ludzie się zakochują i odkochują. Zmieniają partnerów, czasem gubiąc poczucie bezpieczeństwa i stałości. I dziecko czasami, dla niektórych, staje się taką ostoją czegoś niezmiennego w ich życiu.