Kryzys w związku a seks

123rf.com

Co zrobić, gdy w związku jest coraz więcej żalu i coraz mniej seksu, a partner nie chce słyszeć o wizycie u specjalisty? Przypadek 30-letniej Basi komentuje sex coach Marta Niedźwiecka.
Nieporadność komunikacyjna potrafi zabić największe uczucie. Trudno wtedy o otwarcie się na potrzeby partnera i własne. Gdy jesteśmy zauroczeni drugą osobą, wydaje nam się, że wszelkie słowa są zbędne, bo możemy wszystko wyczytać z jej spojrzenia, gestu. A skoro nas kocha, to znaczy, że domyśli się też, czego nam do szczęścia potrzeba. Ale gdy po 2–3 latach stan najsilniejszego zakochania mija, mogą pojawić się nieporozumienia. Na światło dzienne wychodzą trudności z komunikacją oraz wyniesione z domu skrypty. Na przykład taki, że porządna kobieta nie rozmawia o seksie. To skąd jej partner ma wiedzieć, że coś jest nie tak?

BASIA, 30-LETNIA TRENERKA FITNESSU, PRZYCHODZI DO SEX COACHA I MÓWI: Mój mąż mnie nie rozumie. Ja cały dzień zajmuję się dziećmi i domem, czuję się opiekunką i sprzątaczką. On nigdzie mnie nie zaprasza, nie mówi nic miłego, nie docenia, a potem chce seksu. W dodatku nie widzi w tym problemu i nie chciał przyjść ze mną na konsultację.
COACH: Pani mąż nie włącza się w sprawy domowe?
BASIA: Nigdy. Czy pani uważa, że to jest OK?
COACH: A co pani myśli na temat zaangażowania męża?
BASIA: Myślę, że on ma gdzieś nasz związek i to, że ja się staram.
COACH: A jak chciałaby być pani traktowana? Co będzie dla pani komunikatem, że razem tworzycie ten związek?
BASIA: Chciałabym, żeby on widział, że czasami sobie nie radzę. Że mam wszystkiego dosyć i nie mam ochoty na seks.
COACH: A mówiła mu pani, że sobie nie radzi?
BASIA: Nie, bo pomyślałby, że jestem złą matką… Dobre matki przecież radzą sobie ze wszystkim.
COACH: A jak wygląda różnica między matką dobrą a dość dobrą?
BASIA: Może ta dość dobra nie przejmuje się tak wszystkim jak ja.

Problem Basi i jej męża jest dosyć powszechny. Ona czuje się przeciążona obowiązkami domowymi, a jej frustracja i odczucie niedocenienia przekładają się na sferę emocji i seksu. Z kolei on nie rozumie przyczyn jej zniechęcenia, być może dostrzega, że jest przemęczona, ale nie łączy tego z brakiem ochoty na seks.

Złotą zasadą myślenia o związku jest zrozumienie, że cokolwiek się w nim dzieje, należy to do strefy odpowiedzialności obydwojga partnerów. Jeśli całą winę zrzucamy na drugą stronę, tym samym oddajemy swoje „udziały” w związku. Postawa Basi jest zrozumiała, ale nieskuteczna. Nie dając sobie przestrzeni do przeżycia złości i żalu, z czasem będzie wybuchała przy każdej drobnej okazji. Warto pamiętać, że często coś, co nas denerwuje w drugim człowieku, jest naszym własnym nieprzepracowanym problemem.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »