Mój ex był świetny w łóżku

fot.123rf

A obecny? Szału nie ma. Jest za to miłość. Bezpieczeństwo. Zrozumienie i stabilność. Wszystko tylko seks jak ten kamyk w bucie. Co robić, kiedy serce wybrało, ale libido popiskuje, wzdycha albo ziewa? Jeśli rozwiązaniem wydaje ci się zachowanie relacji i seks z kochankiem, to co zrobisz gdy zostaniesz przyłapana na podwójnym życiu? Czy zamiast tego nie można ponegocjować z partnerem zmiany w nudnym seksie? Ale jak się do tego zabrać, by to miało sens? ­ mówi Katarzyna Miller, psychoterapeutka.
Beata Pawłowicz – Zwierciadło: Wszystko jest cudownie, mówią kobiety, jest czuły, rozumie mnie, wspiera, kupuje bilety do opery i wakacje w Grecji, pamięta o urodzinach i rocznicach. Ideał. Ale kochanek z Misia Pysia żaden…

Katarzyna Miller: Znane jest i wśród kobiet, i wśród mężczyzn to, – co warto podkreślić, że mężczyzn ten problem też dotyczy – że poprzedni kochanek lub kochanka byli fantastyczni. Ale kiedy głębiej w tym naszym poczuciu podrapiemy, może się okazać, że ona czy on był świetny, ale tylko w seksie. W niczym innym. Czyli był to człowiek tylko do seksu. Nie do życia. Ważne jest dostrzeżenie tego, bo to pozwala nam zachować zdrową ocenę sytuacji. Cały pakiet, czyli i seks, i miłość, fajnie byłoby mieć. Tylko że to tak rzadkie, jak kwiat paproci czy szóstka w lotto. Ten rozjazd między poczuciem bezpieczeństwa, stabilnością, miłością a seksem jest bardzo częsty. Bo nie tylko nasze ars amandi muszą pasować nam obojgu – jeszcze mamy się dogadywać na różnych poziomach, i emocjonalnym, i intelektualnym, i duchowym. No nie często się to zdarza… I każda mądra kobieta – i mężczyzna mądry – też się z tym godzi. Dla własnego spokoju ducha i radości życia.

ZWIERCIADŁO: Często kobiety, których Mysiowie Pysiowie nie mają w pakiecie ognistego latynoskiego kochanka, po prostu zaczynają lekceważyć seks… Ale czy to jest dobry pomysł na życie?

K.M.: To zależy, jakie mamy priorytety. Jeśli ten nowy facet jest czuły, daje poczucie bezpieczeństwa itp., to bywa, że temu, co było, mówimy bez żalu „adieu”. Po prostu myślimy sobie: „Było super z tym poprzednim Grzegorzem. I ważne, że w ogóle było! Że miałam takiego kochanka, który pokazał, czym może być seks i rozpalił mnie jako kobietę. Ale teraz stawiam na Piotra, na spokojne życie, na dzieci, na rodzinę”. I powiem ci, że te kobiety, które tak myślą, wcale nie są głupie. One wiedzą, że ognisty seks w takim zwyczajnym, codziennym życiu się nie uchowa. Bo za dużo jest w nim pilnych rachunków, wścibskich sąsiadów, chorych teściów, niestrawności własnych i hemoroidów partnera, by nie zgasić nawet dużego ognia albo nie poparzyć sobie rąk, na siłę go rozdmuchując. Oczywiście wszystkie wiemy, że nawet w najnudniejszym libidinalnie związku zdarzają się noce płonących łóżek, bo akurat ona awansowała. Albo rwała go nachalnie młodsza o dekadę kobieta i rozpalony jest jak piec. Jednak tak na co dzień to sprawy łóżkowe inaczej się mają.

Buzi, buzi na dobranoc, piżamka w bałwanki i lulu.

…żeby tylko zdążyć wyspać się przed budzikiem. Jak dużo kobiet uznało, że seks nie jest tak ważny, by decydować o trwałości związku, widać choćby wtedy, gdy na jakimś spotkaniu czy w grupie terapeutycznej zacznie się o tym gadać. Choćby niedawno na jednym z prowadzonych przeze mnie warsztatów kobieta, która wciąż mówiła, że jest tu po to, by się wreszcie zebrać na odwagę i rozwieść, przyznała, że kocha się z mężem codziennie. No czasem co drugi dzień. Wtenczas inne babeczki osłupiały: „Jak to?! I ty się chcesz z nim rozwieść, głupia jesteś? Przecież to znak, że jesteście superfunkcjonującą parą?!”. Ciekawa była też jej reakcja: „Ojej?! To was tak dziwi? Ja myślałam, że to naturalne…”. Dzięki tej rozmowie kobieta zdała sobie sprawę, że powodem, dla którego jednak nie rozwodzi się, choć o tym myśli i gada od lat, jest właśnie superudany seks.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »