Przedsiębiorstwo Okrasko

Materiały prasowe

reklama

Anna Okrasko założyła firmę produkującą dzieła sztuki, w nomenklaturze Polskiej Klasyfikacji Działalności opisaną kodem 92.31.G. Oznacza to „artystyczną i literacką działalność twórczą gdzie indziej niesklasyfikowaną”.

Za niesklasyfikowaną gdzie indziej działalnością twórczą mogą się kryć obrazy malowane nartami, czarny korytarz z 3080 malutkich obrazków, które brudzą widza grafitem, akryle na płótnie, a nawet akryl bez płótna – abstrakcyjne obrazy w postaci kulek zaschniętej farby. W ten sposób PKD niespodziewanie dostarcza jeszcze jednej – i wcale nie najgorszej – definicji sztuki. Jest to w każdym razie definicja dobrze opisująca sztukę Anny Okrasko.

Umowa o dzieło

W 2004 r. Anna Okrasko pokazywała w foyer TR Warszawa murale, ale równie ważną pracą wydawała się wyeksponowana umowa o dzieło, którą artystka zawarła z organizatorem jej wystawy, galerią Raster. W zrównaniu umowy z malarstwem majaczy cień Andy’ego Warhola, który swoją pracownię nazywał Fabryką i skutecznie rozwiewał złudzenia na temat sztuki. Jednak nawet jeżeli niektóre strategie artystyczne Anny Okrasko mogą się wydawać podobne, niewiele mają wspólnego z nihilistycznym projektem Warhola. Przeciwnie, Anna Okrasko założyła jednoosobową fabrykę sztuki Okrasko właśnie po to, aby udowodnić, że artysty nie da się zredukować do podmiotu gospodarczego.

W załączniku numer 3 do umowy między artystką a Rastrem reprezentujący Rastra krytyk Łukasz Gorczyca pisał: „Działania Okrasko są dla sztuki dokuczliwe, ale i zdrowe – wybijają z automatyzmu w patrzeniu, myśleniu i mówieniu o obrazach i ich twórcach, ujawniają umowność wyborów dokonywanych przez artystów i towarzyszących im kuratorów”.

Anna Okrasko (rocznik 1981) studiowała na warszawskiej ASP w renomowanej pracowni Leona Tarasewicza, artysty znanego z wielkich płócien w psychodeliczne pasy. Jedną z pierwszych swoich wystaw zatytułowała „Mój profesor maluje w paski, a ja w groszki, bo to jest bardziej dziewczęce” i pokazała wielkie abstrakcyjne obrazy w kropki i koła. Obraz w groszki namalowała również na dyplom. Następnie zrealizowała projekt „Jak się robi obrazki”. Wielkie dyplomowe płótno o wymiarach 190 x 330 cm pocięła na kawałki, naciągnęła na małe blejtramy i wystawiła na Allegro, ogłaszając wyprzedaż przecenionej sztuki. Przy zakupie dwóch obrazków oferowała przesyłkę gratis. Przy zakupie trzech do darmowej przesyłki dokładała czwarte dzieło sztuki w promocji.

„Jak się robi obrazki” to tytuł projektu Okrasko z 2004 r., a także dokuczliwe pytanie, które artystka zadaje sobie i sztuce. Aby otrzymać odpowiedź, poddaje malarstwo testom wytrzymałości – na banalizację, komercjalizację, absurd.

Kim jest malarka?

Z wystawy „Malarka – żona dla malarza”, korytarz ASP, Warszawa, 2003Pytanie, jak robi się obrazki, prowokuje inne: Kim jest malarka? Jedną z odpowiedzi Okrasko usłyszała od pedagogów na Akademii: „malarki to żony dla malarzy”. W 2003 r. pomalowała na różowo ściany Wydziału Malarstwa i na tym tle wielkimi literami umieściła złote myśli zasłyszane od profesorów i kolegów. „A może spróbowałaby pani tak po męsku to narysować?”, „Biust to samograj w sztuce”, „Artystki nie mają ładnych zadbanych dłoni, a dziewczyny z malarstwa są brudne”. „Dziewczyna nawet jak skończy ASP, to i tak zaraz potem wyjdzie za mąż i urodzi dziecko”, „Na ASP to powinno być jak w wojsku. Nie ma tu miejsca dla zakompleksionych panienek płaczących po każdej korekcie”. Okrasko po raz pierwszy okazała się dokuczliwa, materializując poglądy krążące po Akademii na ścianach jej korytarzy.

W zeszłym roku artystka przeczytała na głos kanoniczną „Drugą płeć” Simone de Beauvoir. Lekturę nagrała i umieściła w Internecie jako audiobook. „Zawsze czułam się feministką – deklaruje – jest to jednak postawa, która zrodziła się z emocjonalnego stosunku do realiów życia i egzystowania w konkretnym otoczeniu. Nigdy nie rozpatrywałam tego zagadnienia w kategoriach naukowych, co wywołuje swego rodzaju kompleks. Pomyślałam więc, że mogłabym stworzyć słuchowisko dla ludzi znajdujących się w podobnej sytuacji, w szczególności dla kobiet […]”. Okrasko zauważa, że opublikowana w 1949 roku książka de Beauvoir pozostaje „miejscami przerażająco aktualna”.

Z drugiej strony dostrzega akademickość sztuki feministycznej. „Konieczność wałkowania ciągle tych samych problemów staje się powoli nudna. Dlatego właśnie zdecydowałam, że lepiej jest przeczytać tekst mądrej, uznanej pisarki […], niż tworzyć kolejny, wtórny projekt o tożsamości kobiety”.

Czy cnoty są artystyczne?

Z wystawy „Malarka – żona dla malarza”, korytarz ASP, Warszawa, 2003Okrasko ujawnia, jak robi się obrazki, z wywrotową szczerością, w której jest również miejsce na przyznanie się do fascynacji sztuką innych artystów. Malarka dała owym fascynacjom wyraz w projekcie „Zawsze chciałam malować tak jak inni”. Jej najnowsza wystawa w warszawskiej Czarnej Galerii również jest zainspirowana cudzą sztuką; to hołd dla Pepe Espaliu, zmarłego w 1993 r. na AIDS hiszpańskiego rzeźbiarza. Okrasko odwołuje się do ostatnich prac artysty, stworzonego tuż przed śmiercią cyklu „Carrying” – dramatycznie ciężkich rzeźb-lektyk z malowanego na czarno żelaza. Jej praca również jest czarna. Artystka wystawia 3080 obrazków o wymiarach 10 x 10 cm. Idealnie czarne kwadraty płócien pokrywają ściany wybudowanego w galerii wąskiego korytarza niczym kafelki, brudząc widza przy najlżejszym dotknięciu.

Instalacja „a Pepe Espaliu” przynosi jeszcze jedną odpowiedź na pytanie, jak robi się obrazki. To fizyczna, monotonna praca, a malarka jest robotnicą pokrywającą powierzchnię płótna. W ciągu kilkunastu godzin pracy Okrasko była w stanie wykonać maksymalnie 100 obrazków, rysując w przeciwpyłowej masce chroniącej przed chmurą grafitowego proszku. Metafizyka sztuki zderza się tu więc z sumiennością i pracowitością, cnotami, które w potocznym rozumieniu są równie nieartystyczne jak opisywanie procesu kreacji w księdze przychodów i rozchodów oraz zeznaniach podatkowych firmy Okrasko.

Największy paradoks praktyki Anny Okrasko polega na tym, że malarstwo, cięte na kawałki, wyprzedawane na aukcjach, redukowane do jednoosobowej działalności gospodarczej, wychodzi z tych wszystkich prób obronną ręką – a nawet wzmocnione, bardziej wiarygodne. „Nie da się ukatrupić malarstwa. Ono przetrwa nawet najgorszy rodzaj katastrofy” – mówi Okrasko. Jak więc robi się obrazki? „Dziwne pytanie – odpowiada artystka. – Wszystkie obrazy robi się mniej więcej tak samo i każdy obraz robi się trochę inaczej”.