Karolina Breguła: Szwedzka kulturalna ciotka

123rf.com

Będąc w Kalmarze, miałam okazję uczestniczyć w kilku wydarzeniach artystycznych. Na wszystkich, jako 33-latka drastycznie zaniżałam średnią wieku. Poza mną uczestniczkami były głównie kobiety po 60-tce. Nieliczne przybyły z mężami, większość w gonie koleżanek.
Po trzecim wydarzeniu, na którym nie spotkałam prawie żadnej osoby wyglądającej na młodszą niż 45 lat, zaczęłam dopytywać o swoich rówieśników. Dowiedziałam się, że sztuka nie jest ich domeną.

Głównym konsumentem kalmarskiej kultury jest emerytka zwana tutaj Kulturtant, czyli kulturalną ciotką. To kulturalna ciotka wykupuje większość biletów do teatrów i oper, to ona odwiedza galerie i muzea, to ona chodzi na otwarcia wystaw.

Kultura jest dla kulturalnej ciotki sposobem na zapełnienie wolnego czasu i metodą socjalizacji. Nie znaczy to jednak, że jest ona odbiorczynią bezrefleksyjną. Kulturalna ciotka wie o sztuce więcej niż ktokolwiek, jest bowiem osobą otwartą. Nie oburza się i nie krytykuje współczesnej sztuki. By wszystko zrozumieć, chodzi na oprowadzania kuratorskie i czyta broszury instytucji kulturalnych.

Jeśli ma męża, ten nie interesuje się sztuką i w czasie, który ciotka spędza w teatrze, on woli obejrzeć mecz w telewizji.

Szwedzcy znajomi, którzy opowiadali mi o kulturalnych ciotkach, przyznali że to bardzo specyficzny typ staruszek: w lekko niemodnych lecz dobrze kolorystycznie dobranych ubraniach, ze sznurem sztucznych pereł na szyi i błyszczącymi kolczykami. Wszystkie wyglądają tak samo.

Nie podobało mi się ich generalizowanie dopóki nie zobaczyłam, że kilkanaście idealnie pasujących do tego opisu pań wzięło udział w moim performansie, tyle samo wysłuchało wspomnianego już oprowadzania kuratorskiego, niezliczoną ilość takich pań spotkałam na otwarciu wystawy Marii Ruty i Asy Elzen.

Emmelie, młodziutka asystentka kuratora z Kalmar Konst Museum, z którą rozmawiałam o fenomenie kulturalnej ciotki, mówi, że już dzisiaj wie, że za 40 lat to ona jej koleżanki będą tworzyły grupę Kulturtant. Jedyne, co będzie różniło je od dzisiejszych ciotek, to kolczyki w obwisłych policzkach i wyblakłe tatuaże na ramionach i łydkach.